2011-04-26 15:54:53

Pierwsze spotkanie

Pierwsze spotkanie

         W słoneczny, sobotni poranek wybrałyśmy się w podróż w okolice Ostrołęki, do miejscowości Susk Nowy do naszej nowej Marzycielki - Karolinki. Czekało nas trudne zadanie, ustalić o czym marzy 6-letnia dziewczynka, która niestety nie mówi i nie jest w stanie narysować swego marzenia. Karolinka cierpi na mnóstwo chorób, a najgroźniejszą z nich jest dystrofia mięśniowa, tzw. zanik mięśni. Na miejscu powitało nas uśmiechnięte, niezwykle żywe i radosne dziecko, ani odrobinę nieskrępowane obecnością obcych ludzi. Brat Karolinki - 3 lata starszy Mateusz troskliwie pomagał w rozpakowywaniu lodołamacza dla ukochanej siostrzyczki. Dziewczynka z niecierpliwością czekała na niespodziankę, którą kryło wielkie pudło zapakowane w kolorowy papier. Już po chwili jej oczom ukazała się lalka bobas z wanienką i akcesoriami do kąpieli, a jej drobną twarzyczkę rozjaśnił piękny, szczery uśmiech.
         Mama Karolinki przyjęła nas bardzo serdecznie i poczęstowała pysznymi ciasteczkami i herbatką. Opowiadała nam jak wiele trudu i wysiłku wkłada w opiekę nad córką, jak poświęca cały swój wolny czas na jej wychowanie, leczenie i rehabilitację. Ze łzami w oczach powiedziała, że marzy o tym, aby jej córka jak najdłużej chodziła...
         Rozmowa z Karolinką na temat jej marzenia to było nie lada wyzwanie. Pokazywałyśmy jej książeczki z obrazkami licząc na to, że na któryś z nich entuzjastycznie zareaguje i w ten sposób dowiemy się, co ją może najbardziej ucieszyć. Niestety dziewczynka zamiast zabawy z nowymi "ciociami" wolała zabawę ze swoim kotkiem. Z radością wkładała go do wanienki bobasa, co kotkowi w ogóle nie przeszkadzało. Czas mijał, a my nadal nie poznałyśmy jej marzenia... Nie było wyjścia i żeby nie wrócić z niczym zaczęłyśmy dokładnie wypytywać mamę, co sprawiłoby największą frajdę jej córeczce. Okazało się, ze jest coś takiego, a mianowicie... zjeżdżalnia. Karolinka uwielbia wspinać się po drabinkach i zjeżdżać ze zjeżdżalni, kiedyś miała okazję ku temu, i była taka przy tym radosna. Niestety mieszkają na wsi i w pobliżu nie ma placu zabaw. Mając taką zjeżdżalnię mama dziewczynki nie musiałaby zmuszać jej do codziennych ćwiczeń w ramach rehabilitacji, których mała bardzo nie lubi. Karolinka ćwiczyłaby, jednocześnie się bawiąc (wspinając po drabinkach). Pomysł bardzo nam się spodobał, tym bardziej, że po chwili okazało się, że Karolinka żywo zareagowała na pytanie mamy: "Czy miałaby ochotę iść na zjeżdżalnię?!"
        Nasza wyprawa okazała się owocna, cieszyłyśmy się z tego, a w głowach układałyśmy plany o placu zabaw ze zjeżdżalnią, który stanie przed domem Karolinki...
         Drogi, przyszły sponsorze!!! Jeżeli jesteś człowiekiem o Wielkim Sercu i chcesz nam pomóc w spełnieniu tego marzenia, prosimy o kontakt!!!