Pierwsze spotkanie

Wizyta u Dawida zapowiadała się bardzo ciekawie. Dla mnie był to wyjątkowy dzień - moje pierwsze spotkanie z Marzycielem.
W piątkowe popołudnie wyruszyłyśmy do chłopca. Podczas jazdy, w samochodzie dmuchałyśmy balony, myśląc o tym jak przebiegnie wizyta.
Drzwi otworzyła nam ciocia Dawida, wskazując pokój, w którym siedział chłopczyk. To naprawdę niezwykłe dziecko. Przywitał nas uśmiechem, a my wręczyłyśmy mu "lodołamacz" w postaci kilkudziesięciu małych samochodzików oraz paru gier planszowych. Po chwili rozpoczęło się wypakowywanie prezentów i zabawa autami. Następnie poprosiłyśmy go, aby namalował na kartce swoje największe marzenie.
Niestety rysunek niczego nam nie podpowiedział, a nasz kochany Marzyciel dość długo nie chciał zdradzić swego marzenia (nawet za namową mamy).
Po jakimś czasie jednak wyznał mamie, a później również jednej z wolontariuszek, że marzy o tym aby móc jeździć na rowerze z innymi dziećmi. Po wypiekach na twarzy jakie miał podczas opowiadania o tym można było poznać, że jest to jego największe marzenie.
Nasza wizyta dobiegła powoli końca. Na pożegnanie chłopczyk przybił nam piątki, a kiedy wyszłyśmy na zewnątrz patrzył na nas przez okno, trzymany przez mamę na rękach. Cały czas się uśmiechał. Machałyśmy mu jeszcze przez chwilką. To naprawdę kochane dziecko, był taki spokojniutki i zadowolony.
W drodze do domu ogarnięte byłyśmy jeszcze wrażeniami ze spotkania. To piękne, ze mamy szansę spełniać marzenia chorych dzieci. Dla nich jest to wielka radość, a dla nas to cudowne przeżycie, kiedy patrzymy jak się cieszą, ich uśmiech jest motywacją do dalszego działania.
Za zabawki, samochody, gry, które przywieźliśmy do Dawida bardzo dziękujemy Państwu Monice i Sławkowi z Chwalęcic.








