Moim marzeniem jest:

Komputer z drukarką

Adrian, 16 lat

Kategoria: dostać

Oddział: Lublin

Status marzenia: spełnione

Marzenie zostało spełnione dzięki pomocy

pierwsze spotkanie

2008-12-08




Tego słonecznego dnia wybrałyśmy się odwiedzić naszego kolejnego, wspaniałego Marzyciela szesnastoletniego Adriana. Pogoda piękna, cudowne widoki za szybą wszystko to zapowiadało udaną wizytę. Tradycyjnie do złamania pierwszych lodów miał nam posłużyć upominek. Tym razem była to niebiesko-granatowa koszulka, świecący breloczek oraz czapka św. Mikołaja, która szczególnie przypadła do gustu jednej z wolontariuszek .... Po krótkiej rozmowie Marzyciel wyjawił nam swoje największe marzenie Komputer stacjonarny z Internetem i drukarką. Dlaczego komputer stacjonarny a nie laptop? „Laptopy częściej się psują” powiedział nasz Marzyciel. Internet, aby Adrian mógł rozmawiać z kolegami. Jako dodatek do komputera gra motorowa, co by mu się nie nudziło :). Podczas rozmowy okazało się też, że Marzyciel interesuje się muzyką, jego ulubiony gatunek to Hip-Hop.

Po bardzo miłej rozmowie i kilku zdjęciach nie pozostało nam nic innego jak się pożegnać się z Adrianem i jego rodziną. Trochę ubłocone (ach, ta prawdziwa zima), ale radosne i w poczuciu spełnionej misji (ja bogatsza również o nową wiedzę-nie wiedziałam, że laptopy częściej się psują) udałyśmy się w drogę powrotną do Lublina. Teraz przyszedł czas na realizację tego Marzenia...

 

inne

2008-12-17



W środowe popołudnie wybrałyśmy się wraz z Dominiką i Anią, aby spełnić największe marzenie Adriana-komputer z drukarką. Solidnie zapakowane wyruszyłyśmy w drogę. Dzięki wskazówkom Ani, która świetnie pamiętała drogę, udało nam się nie zabłądzić. Po dotarciu na miejsce przywitał nas tata, który został zaangażowany we wnoszenie pudeł.

Pakunki zostały wniesione do pokoju naszego Marzyciela. Przy ich rozpakowywaniu pomagała cała rodzina. Adrian z Dominiką zajęli się podłączaniem komputera, Ania robieniem zdjęć, a ja chowaniem się przed aparatem ;). Po złożeniu okazało się, że sprzęt działa. Wystąpił tylko mały problem z Internetem, który telefonicznie pomógł nam rozwiązać pan z infolinii.

Zostało nam tylko skonsumowanie pysznego ciasta upieczonego przez mamę i wypicie ciepłych napojów. Zostawiłyśmy naszego szczęśliwego Marzyciela sam na sam z komputerem i udałyśmy się w drogę powrotną do Lublina.