Jest poniedzia艂kowy poranek. Dzi艣 wielki dzie艅 dla Zuzi. Wspólnie z ca艂膮 rodzin膮: mam膮, tat膮, bra膰mi Piotrkiem i Przemkiem, wyrusza spe艂nia膰 swoje najwi臋ksze marzenie, czyli… pok艂usowa膰 brzegiem morza na bia艂ym koniu. Mimo, 偶e tego dnia rozpoczyna si臋 lato, wokó艂 króluje jesienna szaruga. Na szcz臋艣cie zza szyb naszego samochodu, którym podró偶ujemy dzi臋ki uprzejmo艣ci firmy Volkswagen, coraz cz臋艣ciej przeb艂yskuje s艂o艅ce.

 

Pod wieczór docieramy do Rezydencji My艣liwskiej w Bia艂ogórze – przepi臋knego dworku po艂o偶onego w malowniczym otoczeniu 艂膮k i lasów, gdzie swój dom znalaz艂o ponad 100 koni, a w艣ród nich ten wymarzony, bia艂y (czyli, fachowo mówi膮c, siwy), gwó藕d藕 programu naszej wyprawy. Zuzi wci膮偶 trudno uwierzy膰, 偶e to wszystko dzieje si臋 naprawd臋. Wystarczy, 偶e le偶膮c w 艂ó偶ku odwraca  g艂ow臋 w kierunku okna,  a ju偶 mo偶e podziwia膰 odpoczywaj膮ce konie. Ale 偶adne wylegiwanie si臋 nie wchodzi w gr臋. Dzie艅 rozpoczynamy z samego rana, by móc uczestniczy膰 we wszystkich „ko艅skich rytua艂ach”: od sp臋dzania koni z pastwisk do stajni, przez karmienie, czyszczenie, a偶 po poznawanie imion i ras.

 

Pla偶owanie równie偶 okazuje si臋 „tym co tygryski lubi膮 najbardziej”. Zamki z piasku, taplanie si臋 w wodzie, zbieranie muszelek, wylegiwanie si臋 na pla偶y – ka偶dy ma co艣 dla siebie. Morze, pla偶a, podziwianie koni, przeja偶d偶ka na kucyku…

 

U艣miechni臋ta Zuzia nie mo偶e doczeka膰 si臋 tego wyczekiwanego od miesi臋cy momentu. W ko艅cu czarodziejska maszyna spe艂niania marze艅 rusza… Najpierw, nie wiadomo sk膮d, pojawia si臋 strój amazonki – toczek, bryczesy, buty, r臋kawiczki – s艂owem, niezb臋dny ekwipunek prawdziwego je藕d藕ca. Zuzia wygl膮da jak dostojna ksi臋偶niczka, która akurat wybiera si臋 na przeja偶d偶k臋. Przed stajni膮 czeka bia艂a klacz - „Roma”, wi臋c Zuzia z gracj膮 j膮 dosiada i przez las k艂usuje na pla偶臋. Ale nie jest sama. Za ni膮 pod膮偶a bryczk膮 ca艂a rodzina. Jeszcze tylko moment i … ko艅skie kopyta zanurzaj膮 si臋 w z艂ociutkim piasku. Dok艂adnie tak, jak na rysunku sprzed kilku miesi臋cy, Zuzia k艂usuje brzegiem morza. S艂o艅ce 艣wieci wysoko, wiatr rozwiewa bia艂膮 grzyw臋 Romy – czy to sen, czy jawa?!

 

Na zako艅czenie wspania艂ej przygody - rejs statkiem po gdy艅skim porcie (ch艂opaki nie mog膮 napatrzy膰 si臋 na wielkie maszyny stoczni, mijamy nawet 艂ód藕 podwodn膮) i udajemy si臋 na sopockie molo. Jeszcze tylko morska rybka na obiad i czas wraca膰 do domu, ale to nie koniec marze艅. Zuzia ju偶 planuje kolejne konne wyprawy. Mo偶e wróci kiedy艣 do Bia艂ogóry, jako do艣wiadczony je藕dziec? Zuziu, trzymamy kciuki!