By艂o cudnie, cudnie i jeszcze raz cudnie. Ale mo偶e od pocz膮tku.

Dok艂adnie o 11:00 wyruszyli艣my zgran膮 ekip膮 na spe艂nianie Karolkowego marzenia. Dwoma samochodami - w jednym marzenie, w drugim zgrana ekipa - pokonali艣my Zakopiank臋 w ca艂kiem niez艂ym czasie, a to zas艂uga oczywi艣cie nieprzeci臋tnego kierowcy Grzegorza, bez którego ca艂a wyprawa nie by艂aby wypraw膮. Drog臋 umila艂y nam 艣piewy, zarówno kierowcy, jak i zgranej ekipy, a tak偶e dyskusje na temat s艂oni i ma艂偶e艅stw zagranicznych. Gdy dotarli艣my na miejsce z marzeniem (jeepem na akumulator), jak i opraw膮 ( jeepem, ju偶 nie na akumulator ) przywita艂 nas najpierw Tata Karolka, a potem bardzo zaskoczony sam Marzyciel. Z wra偶enia nie wiedzia艂, czy najpierw ma si臋 wita膰, czy dzi臋kowa膰, bo tak by艂 zdumiony. Po krótkim wyk艂adzie Grzegorza, jak nale偶y pos艂ugiwa膰 si臋 owym marzeniem, Karol wsiad艂 do autka i od razu poczu艂 si臋, jak ryba w wodzie. Wszystkie inne instrukcje by艂y zb臋dne, bo Karol ju偶 艣miga艂 po podwórku. Potem przeja偶d偶ka jeepem z prawdziwego zdarzenia, a nast臋pnie rozpakowywanie kolejnych prezentów. Z twarzy marzyciela nie znika艂 u艣miech. Karolek wymy艣li艂 tak偶e, 偶e nast臋pnego dnia pojedzie 艣wi臋ci膰 jajka ju偶 w艂asnym samochodem, który zreszt膮 te偶 po艣wi臋ci. Posiedzieli艣my, wypili艣my herbat臋, pos艂uchali艣my jeszcze kilku pomys艂ów Marzyciela i niestety musieli艣my si臋 po偶egna膰. Karol zobowi膮za艂 si臋 tak偶e, 偶e je艣li kiedy艣 potrzebowa膰 b臋dziemy kierowcy to mo偶emy na niego liczy膰. I tak na艂adowani pozytywn膮 energi膮 i z rado艣ci膮 na twarzy i w sercach ze spe艂nionego marzenia wrócili艣my do Krakowa.