Kto wstaje w niedziel─Ö o 4:30 ? Adrian, nasz cudowny Marzyciel! Oto nadszed┼é dzie┼ä, w którym rozpocznie si─Ö  najwi─Öksze marzenie naszego Podopiecznego. Walizki spakowane, u┼Ťmiechy na ustach - ca┼é─ů pi─ůtk─ů ruszyli┼Ťmy na lotnisko. Dla Adriana to dodatkowe prze┼╝ycie - pierwszy lot samolotem.  Pierwszy, do Kopenhagi przebieg┼é b┼éyskawicznie. Kilka godzin czekania na kolejny lot wprawi┼éo nas w lekkie zniecierpliwienie. Na szcz─Ö┼Ťcie drugi lot, do Billund, by┼é krótki i tu┼╝ ko┼éo godziny 15 byli┼Ťmy na miejscu. Zabrali┼Ťmy baga┼╝e i spacerem ruszyli┼Ťmy do hotelu - znajdowa┼é si─Ö nieca┼ée 5 min od lotniska. Po drodze z┼éapa┼é nas lekki deszcz - pogoda w tamtych rejonach nie rozpieszcza - wi─Öc rozpakowali┼Ťmy baga┼╝e, wzi─Öli┼Ťmy mapy Legolandu i okolic i zacz─Öli┼Ťmy przygotowywa─ç si─Ö do dwóch, jak si─Ö pó┼║niej okaza┼éo, niezapomnianych dni. Po omówieniu wszystkiego, zm─Öczeni po podró┼╝y, poszli┼Ťmy spa─ç.

  Poniedzia┼éek, 23.04.2012 rozpocz─ů┼é si─Ö pobudk─ů o godzinie 8:00. Adrian, cho─ç nie lubi porannego wstawania, od momentu otwarcia oczu pyta┼é „Kiedy idziemy? Kiedy idziemy?". Jednym s┼éowem od samego ┼Ťwitu by┼é gotów na podbój Legolandu. Nie trac─ůc czasu, zjedli┼Ťmy ┼Ťniadanie, ubrali┼Ťmy si─Ö i autobusem dotarli┼Ťmy pod ogromne wej┼Ťcie do ┼Ťwiata klocków Lego. Jak si─Ö okaza┼éo, na nasze szcz─Ö┼Ťcie, poniedzia┼éki nie s─ů zbyt oblegane przez turystów. Dzi─Öki temu kupienie biletów trwa┼éo chwil─Ö. Ju┼╝ po chwili znale┼║li┼Ťmy si─Ö po drugiej stronie bramki. I tak oto znale┼║li┼Ťmy si─Ö w bajkowej krainie.  Ruszyli┼Ťmy przed siebie. Adrian z b┼éyskiem w oku i ogromnym u┼Ťmiechem na ustach podziwia┼é wszystkie atrakcje, które mijali┼Ťmy. Legoland by┼é nasz! Adrian próbowa┼é wszystkich atrakcji po kolei. Ogromna kolejka z p─Ödz─ůcymi samochodami, smok je┼╝d┼╝─ůcy w ciemnych korytarzach zamku, strzelanie wod─ů z p┼éywaj─ůcego statku do ludzi na pomo┼Ťcie, ogromna wodna zje┼╝d┼╝alnia, a przede wszystkim podziwianie ca┼éej masy budowli z klocków. Ogromn─ů uwag─Ö naszego Marzyciela przyku┼éa wystawa Star Wars - tam zatrzymali┼Ťmy si─Ö na d┼éu┼╝ej. Adrian jest fanem wszystkich postaci ze Star Wars. Po kilku godzinach chodzenia udali┼Ťmy si─Ö na obiad. Po nape┼énieniu brzuchów udali┼Ťmy si─Ö na dalsze zwiedzanie. W oddali dojrzeli┼Ťmy plac z samochodami, myjni─ů, stacj─ů paliw .. Wszystko takie, jak w rzeczywisto┼Ťci, tylko troch─Ö mniejszych wymiarów. Jak si─Ö okaza┼éo - jest tam mo┼╝liwo┼Ť─ç zrobienia prawa jazdy. Adrian nie waha┼é si─Ö ani chwili. Po zarejestrowaniu, zrobieniu zdj─Öcia, wys┼éuchaniu niezb─Ödnych informacji od Pana Instruktora nasz Marzyciel siedzia┼é ju┼╝ w czerwonej Toyocie. Po pó┼égodzinnej nauce jazdy, profesjonalnym zatankowaniu oraz idealnym umyciu auta otrzyma┼é upragnione prawo jazdy. Szkoda, ┼╝e nie daj─ů auta w prezencie.. Zanim si─Ö obejrzeli┼Ťmy, wybi┼éa godzina 18 i czas by┼éo wraca─ç do hotelu. Opowiadali┼Ťmy po drodze wra┼╝enia z pierwszego dnia i Adrian planowa┼é, które atrakcje b─Öd─ů przez nas najbardziej oblegane we wtorek. Zm─Öczeni po ca┼éym dniu, ale szcz─Ö┼Ťliwi, poszli┼Ťmy spa─ç.

Wtorek zacz─ů┼é si─Ö podobnie. ┼Üniadanie, autobus i ... po chwili oczywi┼Ťcie Legoland. Dodatkowo, poza atrakcjami z pierwszego dnia, zwiedzili┼Ťmy podwodny ┼Ťwiat ryb (Adrian by┼é szczególnie zachwycony p┼éaszczk─ů, która p┼éywa┼éa tu┼╝ nad naszymi g┼éowami w podwodnym tunelu),  obejrzeli┼Ťmy tak┼╝e trzy, krótkometra┼╝owe filmy w 4D. Ca┼éy dzie┼ä, mimo deszczu i kilku stopni na zewn─ůtrz, sp─Ödzili┼Ťmy na przeja┼╝d┼╝kach kolejkami, samochodami. Na koniec dnia postanowili┼Ťmy zajrze─ç do sklepu Lego. Adrian wybra┼é sobie zegar - z Jego ulubionej serii Star Wars - na który ju┼╝ znalaz┼é miejsce w swoim pokoju. Powiedzia┼é, ┼╝e b─Ödzie sta┼é ko┼éo radia w kszta┼écie Vadera  i b─Ödzie przypomina┼é mu o tej wspania┼éej przygodzie.

  Wszystko co dobre, szybko si─Ö ko┼äczy. Na szcz─Ö┼Ťcie zostaj─ů wspomnienia - te na zdj─Öciach, jak i te w sercach. W ┼Ťrod─Ö ruszyli┼Ťmy w podró┼╝ powrotn─ů do Polski. Adrian powiedzia┼é, ┼╝e spe┼éni┼éo si─Ö Jego najwi─Öksze marzenie i chcia┼éby tu jeszcze kiedy┼Ť wróci─ç. Z samolotu pomachali┼Ťmy wszystkim figurkom z bajkowej krainy z nadziej─ů, ┼╝e b─Ödzie okazja jeszcze si─Ö z nimi zobaczy─ç.

Dzi─Ökuj─Ö Sponsorom, w imieniu Adriana, Jego najbli┼╝szych i swoim za spe┼énienie tego pi─Öknego marzenia. Dzi─Ökuj─Ö za u┼Ťmiech, który widzia┼éam ka┼╝dego ranka, za ka┼╝de przytulenie i buziaki, których dosta┼éam ca┼ée mnóstwo. To najpi─Ökniejszy prezent, jaki mo┼╝e da─ç Dziecko.

... bo przecie┼╝ marzenia si─Ö spe┼éniaj─ů!