Gdy już było pewne, że to marzenie Julki będzie spełnione podczas V Ogólnopolskiego Dnia Marzeń, a Sponsor sam przywiezie laptopy (w tym samym czasie zostało spełnione dokładnie takie samo marzenie Oliwii), pozostało czekanie na sobotę. Po dniu pełnym atrakcji, z których Julia chętnie korzystała (najbardziej zainteresowana była kiermaszem ciast i słodyczy oraz kursem pierwszej pomocy), przystąpiliśmy do realizacji obu marzeń.

Bohaterki dnia zostały poproszone na scenę, na którą wkroczyły dumnie w towarzystwie Mileny i Karoliny - wolontariuszek, które się nimi opiekowały. Czekało już na niej ogromne zielone pudło, po uchyleniu wieka, którego w niebo poleciały białe balony. Potem dziewczynki musiały wyciągnąć ukryte na samym dnie upragnione laptopy. Obie były bardzo uradowane i dumnie prezentowały sprzęty, posiadaczkami których właśnie zostały. Później Julka podziękowała raz, podziękowała drugi raz, i... na sam koniec też chciała podziękować, ale - niestety - cały sprzęt został już wyłączony. Te liczne dowody wdzięczności były jak najbardziej uzasadnione, bowiem - jak sama Marzycielka twierdziła - nie podziękowała dostatecznie, czyli tak, jak mama prosiła. Okazało się, że Julia miała powiedzieć: „Dziękuję z całego serca”, ale gdy już dopadała mikrofon, z przejęcia mówiła „Bardzo dziękuję”. Było to przyczyną łez, które na chwilę pokazały się w jej oczach, na szczęście nasza Marzycielka nie rozpłakała się na dobre, bo rozmazałoby to jej piękny, imitujący lwa, makijaż. To jeszcze nie koniec przygód Julii tego dnia. Wielkim aplauzem publiczności skończył się jej występ, podczas którego zaśpiewała... „Dzisiaj w Betlejem”, za co została nagrodzona również upominkiem.

Niestety, Dzień Marzeń chylił się ku końcowi, więc musieliśmy pożegnać się z Julią. Cieszymy się, że mogliśmy spełnić to wspaniałe marzenie i dzielić radość razem z naszą uroczą Marzycielką.