Moim marzeniem jest:

Telefon dotykowy

Sebastian, 14 lat

Kategoria: dostać

Oddział: Lublin

Status marzenia: spełnione

Marzenie zostało spełnione dzięki pomocy

  • Sponsor Anonimowy

pierwsze spotkanie

2013-04-22

Sebastian, to Marzyciel, z którym przez wiele miesięcy niestety nie mogliśmy się spotkać. Pewnego kwietniowego dnia nastał ten czas! Wiedząc, że bez problemu możemy złożyć wizytę Marzycielowi czym prędzej udaliśmy się do szpitala, by poznać chłopca.
Sebastian niewiele mówił, jednak gdy zeszliśmy na jego ulubiony temat – komputerów, bardzo się otworzył. Godzinami może opowiadać o komputerach i o wszelkiego rodzaju grach komputerowych, które tak bardzo lubi testować. Dlatego wcale nas nie zdziwiło marzenie Sebastiana – laptop z Internetem i zestawem gier samochodowych. Czyli to, co faceci lubią najbardziej.
Porozmawialiśmy jeszcze trochę i opuściliśmy Sebastiana, by jak najszybciej móc rozpocząć działania w kierunku jak najszybszego spełnienia marzenia chłopca.

spotkanie - zmiana marzenia

2014-06-24

Sebastian jest naszym Marzycielem już od kilku miesięcy. Chłopiec swoje marzenie określił dość szybko, jednak… z biegiem czasu zmieniły się preferencje Marzyciela. Po długim namyśle Sebastian stwierdził, że marzy jednak o dotykowym telefonie z dużym ekranem. Z racji, że często podróżuje do szpitala będzie to dla niego wygodniejsze i bardziej praktyczne, niż laptop.
Po rozmowie z Sebastianem i ustaleniu szczegółów odnośnie nowego marzenie od razu wzięliśmy się do roboty, by Marzyciel nie musiał czekać w nieskończoność :)

Relacja Natalia K.

spełnienie marzenia

2014-08-14

Spełnianie marzeń jest jedną z najcudowniejszych chwil w życiu nie tylko naszych Marzycieli, ale także wolontariuszy Fundacji Mam Marzenie.
W czwartkowe popołudnie wybrałam się do szpitala, by odwiedzić Sebastiana. Wiedział o moim przyjściu, jednak to, że przyniosę ze sobą jego wymarzony telefon dotykowy, było słodką tajemnicą.
Sebastian nie mógł się doczekać moich odwiedzić, zupełnie jakby cos przeczuwał...
Gdy uchyliłam drzwi do sali, w której leżał, ucieszył się na mój widok. Pomimo zmęczenia i złego samopoczucia, powitał mnie radosnym uśmiechem i mocnym uściskiem dłoni. Od razu spostrzegł, że towarzyszy mi mała paczuszka, więc nie miałam serca, by dłużej trzymać go w niepewności.
Wręczając Sebastianowi telefon, chłopiec naprawdę zaniemówił. I nie wiem, co w tym momencie było większe: jego radość, czy zaskoczenie. Od razu zabrał się do rozpakowywania prezentu, by poznać zawartość pudełka.
"Piękny!" "Super!" "O takim marzyłem!" wciąż powtarzał Sebastian. Przymierzyliśmy jeszcze, czy pasuje do nowego etui, który dostał w komplecie, i oczywiście komponował się idealnie! Chłopiec z wielką starannością położył telefon na szafeczce stojącej koło jego łóżka i obracając się na lewy boczek, z usmiechem przypatrywał się swojemu nowemu prezentowi.

Dzięki takim marzycielom jak Sebastian, my, wolontariusze, upewniamy się w przekonaniu, że nic nie daje tyle siły i motywacji do walki z chorobą jak właśnie marzenia...

Relacja Ola D.