Nasz─ů przygod─Ö rozpocz─Öli┼Ťmy w pewien marcowy poniedzia┼éek wczesnym rankiem na lotnisku w Warszawie, gdzie spotka┼éam si─Ö z Konradem i jego mam─ů. Podekscytowani (dla Konrada to by┼é pierwszy w ┼╝yciu lot samolotem) udali┼Ťmy si─Ö do odprawy baga┼╝owej, a nast─Öpnie do bramek bezpiecze┼ästwa. Czas zlecia┼é nam bardzo szybko i nim si─Ö spostrzegli┼Ťmy, siedzieli┼Ťmy ju┼╝ wygodnie w samolocie gotowi na podbój Teneryfy. Lot trwa┼é prawie 6 godzin, ale czas umila┼éy nam pi─Ökne widoki, które ca┼éy czas zmienia┼éy si─Ö za oknami samolotu. Mogli┼Ťmy dok┼éadnie ┼Ťledzi─ç, gdzie akurat si─Ö znajdujemy dzi─Öki mapie wy┼Ťwietlanej na monitorach. Gdy za oknem zobaczyli┼Ťmy szczyt wulkanu, wiedzieli┼Ťmy, ┼╝e ju┼╝ niedaleko do naszego celu. Gdy tylko opu┼Ťcili┼Ťmy samolot gor─ůce s┼éo┼äce utwierdzi┼éo nas w przekonaniu, ┼╝e trafili┼Ťmy we w┼éa┼Ťciwe miejsce. Jeszcze tylko odbiór baga┼╝y, transfer do hotelu, szybkie zakwaterowanie i ju┼╝ mogli┼Ťmy delektowa─ç si─Ö pi─Öknem Teneryfy, której uroki zadziwia┼éy nas na ka┼╝dym kroku.

Opalanie, k─ůpiele w basenie, spacery po pla┼╝y oraz oczywi┼Ťcie wycieczki - tak przyjemnie up┼éywa┼é nam czas. We wtorek, dzie┼ä po przylocie, zach─Öceni przez rezydenta biura podró┼╝y, udali┼Ťmy si─Ö na d┼éugi spacer wzd┼éu┼╝ wybrze┼╝a. Z naszej miejscowo┼Ťci (Costa Adeje) przeszli┼Ťmy a┼╝ do kolejnej - Playa De Las Americas. Widoki po drodze - nie do opisania. Chocia┼╝ w drodze powrotnej bardzo bola┼éy nas nogi i robili┼Ťmy cz─Öste przystanki, spacer ten oraz fakt, ┼╝e doszli┼Ťmy a┼╝ tak daleko wspominali┼Ťmy do ko┼äca naszego pobytu na Teneryfie. Kolejny dzie┼ä sp─Ödzili┼Ťmy opalaj─ůc si─Ö przy basenie, zrobili┼Ťmy sobie te┼╝ ma┼éy spacer po sklepach, ┼╝eby zaplanowa─ç, jakie pami─ůtki kupimy. Tego dnia poszli┼Ťmy wcze┼Ťnie spa─ç, gdy┼╝ z samego rana zaplanowali┼Ťmy wycieczk─Ö - rejs katamaranem. Wra┼╝enia - niesamowite. Podczas trzygodzinnego p┼éywania po oceanie uda┼éo nam si─Ö zobaczy─ç a┼╝ trzy gatunki delfinów oraz najprawdziwsz─ů ork─Ö! Konrad by┼é zachwycony, ca┼éy czas robi┼é zdj─Öcia i na bie┼╝─ůco wysy┼éa┼é do znajomych. Widzieli┼Ťmy tak┼╝e jeden z 270 wulkanów Teneryfy, najwy┼╝szy - Pico del Teide, który majestatycznie wznosi┼é si─Ö nad wysp─ů. Z oceanu by┼é doskonale widoczny, zrobili┼Ťmy wi─Öc mnóstwo zdj─Ö─ç, utrwalaj─ůc na nich tak┼╝e s─ůsiedni─ů wysp─Ö - La Gomer─Ö, któr─ů tak┼╝e uda┼éo nam si─Ö dostrzec na horyzoncie. W pi─ůtek tak┼╝e czeka┼éa na nas atrakcja. Tym razem by┼éa to wyprawa do Siam Parku - najwi─Ökszego parku wodnego na wyspie. Odwiedzili┼Ťmy prawie ka┼╝d─ů atrakcj─Ö. Konradowi najbardziej podoba┼éa si─Ö zje┼╝d┼╝alnia Vulcano oraz sp┼éyw rzek─ů - Mai Thai River. Przep┼éywali┼Ťmy tunelem, w którym p┼éywa┼éy prawdziwe rekiny! Musz─Ö przyzna─ç, ┼╝e nie starczy┼éo mi odwagi, ┼╝eby skorzysta─ç z najwi─Ökszej atrakcji - zje┼╝d┼╝alni The Power of Tower. Ale dla Marzyciela nie by┼é to ┼╝aden wyczyn - bez mrugni─Öcia okiem zjecha┼é na prawie pionowej zje┼╝d┼╝alni i ju┼╝ do ko┼äca wyjazdu wypomina┼é mi, ┼╝e nie odwa┼╝y┼éam si─Ö pój┼Ť─ç razem z nim.

W sobot─Ö postanowili┼Ťmy nie robi─ç ┼╝adnych wi─Ökszych wycieczek i wyrówna─ç nasz─ů opalenizn─Ö przy hotelowym basenie. Wybrali┼Ťmy si─Ö te┼╝ nad ocean, gdzie na pla┼╝y wr─Öczy┼éam Konradowi Dyplom Spe┼énionego Marzenia. Zrobili┼Ťmy sobie kilka pami─ůtkowych zdj─Ö─ç, a w drodze powrotnej zbierali┼Ťmy muszelki. Konrad mia┼é do tego najlepsze oko, zebra┼é najwi─Öcej muszelek, równie┼╝ dla mamy oraz dla mnie.

Niedziel─Ö przeznaczyli┼Ťmy na g┼éówn─ů atrakcj─Ö naszego pobytu na Teneryfie - wizyt─Ö w Loro Parku. W ko┼äcu to by┼éo g┼éównym celem Konrada. Ju┼╝ o 10 byli┼Ťmy na miejscu i zacz─Öli┼Ťmy nasz─ů przygod─Ö w królestwie zwierz─ůt. Najpierw postanowili┼Ťmy "zaliczy─ç" wszystkie pokazy. Papugi, delfiny, orki, lwy morskie - Konrad nie nad─ů┼╝a┼é z robieniem zdj─Ö─ç i wysy┼éaniem ich do znajomych. Gdy ju┼╝ wszystkie g┼éówne punkty zosta┼éy odhaczone na naszej li┼Ťcie, odwiedzili┼Ťmy wybiegi tygrysów, flamingów, goryli, szympansów, pantery, a tak┼╝e klatki z papugami. Samych papug z gatunku "ara" by┼éo oko┼éo dziesi─Öciu. I wszystkie takie kolorowe! A w ptaszarni papugi lata┼éy nad naszymi g┼éowami, by┼éy na wyci─ůgni─Öcie r─Öki. Po drodze oczywi┼Ťcie robili┼Ťmy zdj─Öcia wszystkiemu, co si─Ö rusza, a┼╝ nasze aparaty, a w┼éa┼Ťciwie baterie, odmówi┼éy wspó┼épracy. Po d┼éu┼╝szych poszukiwaniach dotarli┼Ťmy do Planety Pingwinów - najwi─Ökszego pingwinarium na ┼Ťwiecie. Marzyciel by┼é oczarowany tym miejscem, ale nie ma si─Ö czemu dziwi─ç - by┼éo naprawd─Ö wyj─ůtkowe. Snuli┼Ťmy nawet plany z┼éapania jednego pingwina i wys┼éania go do Polski, a pó┼║niej hodowania w Warszawie :). Do hotelu wracali┼Ťmy drugim wyspy - za oknem ca┼éy czas towarzyszy┼éy nam pi─Ökne widoki. Jednak gdy wysiedli┼Ťmy z autobusu pod hotelem, wszyscy odetchn─Öli┼Ťmy z ulg─ů - podró┼╝ po kr─Ötych drogach w┼Ťród gór da┼éa si─Ö nam we znaki. Jednak po szybkiej regeneracji si┼é na kolacji postanowili┼Ťmy z Konradem wybra─ç si─Ö na krótki spacer, ┼╝eby ostatni raz zobaczy─ç nasze miasteczko po zmroku. Po drodze zastanawiali┼Ťmy si─Ö, jak to mo┼╝liwe, ┼╝e 7 dni min─Ö┼éo tak szybko i ┼╝e ju┼╝ jutro musimy wraca─ç do Polski. A trzeba si─Ö przecie┼╝ jeszcze spakowa─ç i zmie┼Ťci─ç gdzie┼Ť wszystkie pami─ůtki. Konrad wybra┼é sobie pi─Ökn─ů desk─Ö surfingow─ů - ozdob─Ö do powieszenia na ┼Ťcianie, oprócz tego kubek, breloczek, a tak┼╝e s┼éodycze - przysmaki, których nie ma w Polsce. Wszystko to b─Ödzie Marzycielowi przypomina─ç o letnich wakacjach w ┼Ťrodku zimy przez bardzo d┼éugi czas.

Podczas ca┼éego wyjazdu wielk─ů rado┼Ť─ç sprawia┼éo Konradowi robienie zdj─Ö─ç (tak┼╝e podczas posi┼éków ;)) i wysy┼éanie ich do znajomych, którzy zostali w Warszawie. Ca┼éy czas prze┼Ťcigali┼Ťmy si─Ö we wstawianiu zdj─Ö─ç na Facebooka czy wysy┼éaniu ich Snap Chatem. Ale nie ma si─Ö co dziwi─ç - wszystko a┼╝ prosi┼éo si─Ö o uwiecznienie na zdj─Öciu. Zw┼éaszcza desery. Te zaskakiwa┼éy nas ka┼╝dego dnia, a z racji ┼╝e da┼ä do wyboru podczas ka┼╝dego posi┼éku mieli┼Ťmy pod dostatkiem i nie zawsze udawa┼éo si─Ö skosztowa─ç wszystkiego, zawsze wybierali┼Ťmy stolik obok deserów, aby chocia┼╝ si─Ö na nie napatrze─ç. Czekoladowa fontanna by┼éa imponuj─ůca!

Nim si─Ö spostrzegli┼Ťmy, wymarzony wyjazd Konrada dobieg┼é ko┼äca. W poniedzia┼éek udali┼Ťmy si─Ö na ostatnie zakupy i ruszyli┼Ťmy w drog─Ö na lotnisko. W Polsce przywita┼éa nas typowo przedwiosenna pogoda - tak bardzo ró┼╝ni─ůca si─Ö od tej, do której przyzwyczaili┼Ťmy si─Ö w minionym tygodniu. Ale nic nie szkodzi - Konrad ma wspania┼é─ů pami─ůtk─Ö w postali licznych zdj─Ö─ç, delikatnej opalenizny, a tak┼╝e mas─Ö wspomnie┼ä, które pozostan─ů do ko┼äca ┼╝ycia.

Chcia┼éabym bardzo podzi─Ökowa─ç wszystkim, dzi─Öki którym wyjazd Konrada by┼é taki udany. Gor─ůce podzi─Ökowania dla:
- Firmy Recman - za przekazanie ┼Ťrodków na wyjazd
- Biura Podró┼╝y Itaka - za udzielenie bardzo korzystnego rabatu
- Agnieszki Pytlarczyk - za wszystkie wskazówki przed wyjazdem, wsparcie i rozwiewanie moich w─ůtpliwo┼Ťci w trakcie wyjazdu, o ka┼╝dej porze dnia i nocy

Przede wszystkim dzi─Ökuj─Ö Konradowi - za wspania┼ée marzenie i wszystkie wspólne chwile. Za wszystkie rozmowy i nasze przekomarzanie si─Ö, za podziwianie widoków z tarasu na dachu hotelu i uciekanie przed sprzedawc─ů ┼Ťwiec─ůcych kulek oraz za ┼╝arty, które towarzyszy┼éy nam przez ca┼éy wyjazd. Pami─Ötaj - nigdy nie przestawaj marzy─ç!