Dzień w którym zaplanowaliśmy spełnienie marzenia Bartka, a raczej aura tego dnia nie nastrajała optymistycznie. Jednak dla naszego Marzyciela, jak i również dla nas, ten dzień będzie już zawsze kojarzył się tylko z radością. W tajemnicy przed chłopcem umówiliśmy się na spotkanie z jego Mamą, która uprzedziła go o naszej wizycie, ale Bartek był przekonany, że pojawiamy się z powodu jakichś błahych formalności. Cóż, nasza obecność z formalnościami związana była, ale Bartek nie spodziewał się, że wraz ze mną i  Natalią, zawita do niego jego wymarzony nowy komputer do gier wraz z niezbędnymi akcesoriami. Kiedy zdał sobie sprawę, dlaczego tak naprawdę do niego przyszliśmy to aż zaniemówił. Patrzył się na nas oraz na wielkie paczki jakie ze sobą mieliśmy i chyba nie docierało to do niego.

Wreszcie zachęcony przez Mamę i przez nas zaczął nieśmiało rozdzierać ozdobny papier, a jego oczom ukazywały się kolejne części składowe jego wymarzonego sprzętu. Musieliśmy go bardzo zaskoczyć, bo jeszcze przez jakiś czas wyglądał na mocno niedowierzającego temu, co się właśnie dzieje.

Gdy pierwsze spore zaskoczenie powoli zaczęło mijać, zabraliśmy się wspólnymi siłami z Bartkiem i jego kuzynem do podłączania sprzętu i pierwszego uruchomienia. Trochę to nam zajęło czasu, ale w końcu wspólnymi siłami komputer został włączony. Bartek, który odzyskał już mowę, zaczął snuć z kuzynem plany w jakie to gry będą grać, gdy tylko będą mieć okazję. Jednak to nie był jeszcze koniec niespodzianek jakie przygotowaliśmy. Pamiętając nasze pierwsze spotkanie, gdy Bartek opowiadał nam jak lubi lody kokosowe, zabraliśmy na nie całą Rodzinkę. Mimo że będąc już na miejscu rozpadał się deszcz, a my wszyscy jedliśmy lody, to atmosfera była bardzo gorąca.

Ponieważ Bartek był bardzo ciekaw, opowiedzieliśmy mu jak to się stało, że tak szybko udało nam się spełnić jego marzenie. Marzyciel nastawił się na to, że spełnienie marzenia zajmie co najmniej trzy miesiące, a tu dzięki pewniej dobrej osobie, udało nam się w jeden miesiąc wszystko załatwić i udowodnić Bartkowi że marzenia są po to, aby można było je spełniać.

Po deserze Marzyciel namówił Mamę na wizytę w sklepie by poszukać gier, które będzie mógł testować na swoim nowym wymarzonym sprzęcie. Ta niedziela dla nas wszystkich pozostanie na długo w naszej pamięci i w sercach.

 

Bartku, bardzo cieszymy się, że stałeś się dla nas kolejną motywacją do działania i że uwierzyłeś, że marzenia się spełniają. Dziękujemy Ci bardzo i mamy nadzieję, że taki komputer sprawi, że oprócz gier, zostaniesz komputerowym specjalistą!

Dziękujemy bardzo Panu Bartoszowi Kobylińskiemu, bez którego pomocy i wsparcia nie udałoby się nam tak szybko spełnić marzenia Bartka.