Zajechałyśmy do domu Ksawerego trafiając na końcowe skręcanie traktora. W przydomowym garażu tata z dziadkiem starali się szybko skończyć montaż. Dołączyłyśmy do nich i poznałyśmy , że to nie takie łatwe , a szybko nie można. Bez męskiej pomocy byśmy nie dały rady.

Kacper dwa dni wcześniej obchodził szóste urodziny. Pokój był jeszcze pełen urodzinowych ozdób. Powidziałyśmy Ksaweremu, że przyjechałyśmy do niego , żeby złożyć mu życzenia urodzinowe i wręczyłyśmy tort z odpowiednim napisem. Złożyłyśmy mu życzenia, odśpiewałyśmy sto lat. Przy stole znowu zgromadzona była cała rodzina z dziadkami włącznie. Jedząc torti rozmawiając z Ksawerym poprosiłam go o pokazanie jego domku ogrodowego o którym z entuzjazmem opowiadał. Kacper uczynił to z ochotą. Wdrapał się po drabince na tarasik domku, odwrócił do nas i wtedy zobaczył traktor z przyczepką. Z głośnym okrzykiem znalazł się zaraz na dole, usiadł na siodełku i zaczął jeździć . Najpierw małe kółeczka, a potem już po całym dużym ogrodzie. I w przód i w tył. Wszystkie manawry wypróbowane. Nam , stojącym, zrobiło się chłodno i namówiliśmy Ksawerego do powrotu do pokoju. Mama zgodziła się, że traktor też do niego wjedzie. Traktor miał do kompletu różne firmowe naklejki i ich naniesienie na pojazd zostawiliśmy Ksaweremu. Razem z wolontariuszką Wiesią, według instrukcji, wsystkie nalepki znalazły się na wyznaczonych miejscach. Traktor z przyczepką zrobiły się jeszcze efektowniejsze.

Kacper, teraz prządnie ubrany, wyjechał znowu do ogrodu, a my pożegnałyśmy się.

Dowiedziełyśmy się później od mamy, że woził babci drewienka do kominka, a po dwóch dniach opanował drugi stopiń prędkości. Utalentowany kierowca!Ksawery, życzymy Ci dużo zdrowia i pięknej pogody!