W iście letnie sobotnie popołudnie wyruszyliśmy do domu naszego nowego Marzyciela- Dawida. Nasze serca przepełniała radość, zapał, i ciekawość jakim chłopcem okaże się Dawidek oraz oczywiście o czym będzie marzył!

Marzyciela zastaliśmy zwartego i czekającego na nas wraz ze swoją mamą. Po krótkim przywitaniu wręczyliśmy mu pokaźnych rozmiarów paczuszkę chcąc jak najszybciej sprawić aby poczuł się przy nas swobodnie. Dlaczego paczka była taka spora? W środku znajdowała się gra planszowa- coś na wzór tradycyjnego chińczyka, tyle że w wersji z pingwinami. Dawid szybko postanowił, że chce zagrać w tą grę. Rozgrywka wciągnęła nas bez końca! Szczególnie przypadły nam do gustu zapadnie gdzie pionki- pingwinki, mogły utonąć w zimnej wodzie Arktyki. Przy każdej sytuacji gdzie pionek spadał z zapadni dało się słyszeć zarówno śmiech jak i poczucie zrezygnowania. Śmiech- od uczestników, których pionki ocalały, poczucie rozczarowania- od osoby, której pionek miał nieszczęście utonąć. Niestety jak każda gra ta również musiała dobiegnąć końca, a w jej finałowej części okazało się że zwycięzcą został nie kto inny jak sam Dawid :) I to bez żadnych forów! Zaraz przyszła kolej na "Grzybobranie", które chłopiec miał w swoim zestawie domowych gier. Przy tej grze zabawy również było nie mało, a zwycięzcą po raz kolejny został najmłodszy z graczy, czyli Dawid.

Gdy człowiek dobrze się bawi czas płynie tak szybko, że aż trudno to zauważyć. Minęła godzina a my nawet nie poruszyliśmy kwestii marzeń. Przyszedł najwyższy czas, aby się za to wziąć. Opowiedzieliśmy więc trochę o naszej fundacji oraz o czterech kategoriach marzeń, które mamy. Nie było to jednak koniecznością. Dawid już wiedział czego pragnie najbardziej- a jest to laptop z podświetlaną klawiaturą i myszką, najlepiej w kolorze niebieskim. Zaraz pojawiła się ciekawość skąd takie marzenie chłopca. Dawid wyjaśnił nam jak bardzo lubi grać w gry, a nie ma do tego odpowiedniego sprzętu- jedynie wysłużony komputer u dziadków. Zaraz też okazało się że jest ogromnym fanem kilku gier niekoniecznie dziecinnych. Ale cóż! Z gustami się nie dyskutuje. Po upewnieniu się, że poznaliśmy to prawdziwe marzenie porozmawialiśmy jeszcze o dinozaurach, które kolekcjonuje Marzyciel i wykonaliśmy krótką sesje zdjęciową.

Potem czas było wyruszyć w drogę i działać, aby spełnić marzenie dziewięcioletniego Dawida.