Z marzycielem spotkaliśmy się już w szkole policyjnej. Tam oczekiwał nas główny organizator i częściowo sponsor marzenia Igora - Inspektor Zbigniew wraz z przedstawicielami Szkoły. Przywieźliśmy ze sobą mundur policyjny dla Igora, który pasował doskonale. Na początku Igor został poddany „egzaminowi”, który oceniła trzyosobowa komisja na piątkę. Później Igor oraz Jego rodzice zostali ubrani w togi i nastąpiło uroczyste „zaprzysiężenie” nowego „policjanta”. Nastepnie wszyscy udaliśmy się do pracowni badań kryminalnych i tam Igor, z pomocą instruktora, specjalną techniką badał ślady daktyloskopii na przygotowanych materiałach. Oczywiście na pamiątkę zostawił swoje ślady paluszków i otrzymał specjalny Dyplom. Kolejnym punktem programu była wizyta na strzelnicy. Igor, ze względu na wiek, nie mógł oddać strzałów, ale dostał do ręki prawdziwy policyjny rewolwer, obejrzał tarcze z bliska i wysłuchał  krótkiej instrukcji zachowania się na strzelnicy. Później było coraz fajniej. Wyszliśmy z budynku, a tam już czekał policyjny radiowóz, do którego został zaproszony nasz Marzyciel. Igor poprosił tatę, żeby mu towarzyszył. I tak wyruszył na swoją przejażdżkę po terenie należącym do Szkoły, oczywiście z włączonymi sygnałami świetlnymi i głosowymi. I to wcale nie był koniec, bo kiedy poszliśmy wszyscy rozliczyć się z przepustek, pan Inspektor z kolegami czekał na Igora z prezentami. Samochód policyjny zdalnie sterowany, trzy samochody ratunkowe, czyli radiowóz, ambulans i straż pożarna w komplecie i na koniec wielkie pudło klocków Lego do budowania posterunku Policji. Nie tylko Igor zaniemówił. Wszyscy byliśmy w szoku. I wtedy okazało się, że czeka Igora i pozostałych uczestników spełnienia marzenia kolejna niespodzianka. Igor z rodzicami ponownie zostali zaproszeni do radiowozu, wolontariuszy zabrał Pan Zbigniew i pojechaliśmy przez miasto... do siedziby Straży Pożarnej. Tam na nas czekała cała drużyna. Powitanie. Prezentacja wozów bojowych, było ich mnóstwo, w tym też ambulans ratowniczy. Igor mógł zasiadać we wszystkich szoferkach, a nawet zwalić pachołki gaśnicą. No i jeszcze wyniesienie na platformie na wysokość ponad 5 metrów z obrotami w różnych kierunkach. Oczywiście w tym „eksperymencie” Marzycielowi towarzyszył i tata, i strażak. O dziwo dopisała nam, tak niestabilna w ostatnich dniach, pogoda. Na koniec grupowe zdjęcie i kolejny prezent: „Strażak miś” w kompletnym umundurowaniu. I tak Igor został nie tylko policjantem, ale i strażakiem. Jako wolontariusze byliśmy zszokowani tak szeroko zakrojoną organizacją Spełnienia Marzenia. Oczywiście wszyscy Organizatorzy otrzymali podziękowania fundacyjne. My mieliśmy autentyczne łzy wzruszenia, podobnie rodzice Igora. On sam powiedział nam, że jest bardzo szczęśliwy, ale widzieliśmy też wielkie zmęczenie tyloma wrażeniami. To było kolejne cudownie Spełnione Marzenie.