Kiedy nadszedł ten wymarzony dzień 30.11.2018r to nie wierzyłem, że dzieje się to naprawdę. Emocje były tak niesamowite, że sama podróż była już dla mnie ogromnym przeżyciem. Lot samolotem, który wywołał we mnie tyle wrażeń, przecież byłem wysoko w chmurach, leciałem jak ptak beztrosko, zapominając o chorobie….. Byłem do góry i nic tak bardzo się nie liczyło, jak to, że marzenie, które tak niedawno wydawało się nieosiągalne jest już tak blisko i może się spełnićJ.

Kiedy samolot wylądował nie mogłem uwierzyć, że jestem w Barcelonie. Po wyjściu z samolotu zaczęła się moja prawdziwa przygoda życia.

Leciała ze mną wolontariuszka Ania, która od razu została moją ulubioną ciocią. To dzięki jej wielkiemu zaangażowaniu mogłem zobaczyć tyle ciekawych miejsc. W Barcelonie był jeszcze p. Wojtek kierowca z firmy TRANSPORT BARCELONA, który przyjechał po nas na lotnisko i miał zawieźć do hotelu. Pan Wojtek to kolejna osoba o wielkim sercu i zamiast do hotelu zawiózł nas na pokaz fontann, który tak bardzo chciałem zobaczyć. Pokaz był piękny nie mogłem oderwać wzroku. Wieczorem widok na oświetloną Barcelonę jest niesamowity. Kiedy pokaz dobiegł końca p. Wojtek obwiózł nas ulicami Barcelony do hotelu. Moje emocje sięgały zenitu, ale zmęczenie też dawało się we znaki, więc udało mi się szybko zasnąć.

Kolejny dzień zapowiadał się również bardzo fascynujący. Zaczęliśmy od zwiedzania stadionu Camp Nou. Zrobił na mnie wrażenie, duży, piękny z równiutko przyciętą murawą. Widziałem całą historię stadionu, oraz najlepszych zawodników którzy tam grali, oraz złote piłki, buty, puchary, szatnie, to wszystko było super. Po zwiedzaniu stadionu przyszedł czas na przejście ulicami Barcelony, oglądanie pięknych, charakterystycznych budynków zaprojektowanych przez A.Gaudiego. Oczywiście nie mogliśmy pominąć słynnej ulicy La Rambla na której mogłem kupić sobie pamiątki.

Następnie poszliśmy do La Boqueria, tam też było super, mogłem pić mleko z prawdziwego kokosa i spróbować ośmiorniczkę, oglądać i podziwiać wszystkie piękne owoce morza i egzotyczne owoce.

Po drodzę zobaczyliśmy jeszcze targ świąteczny, katedrę i Urząd Miasta. Z przyjemnością zatrzymaliśmy się na herbacie na placu Reial. Kolejnym punktem programu było oceanarium. Droga do niego prowadziła przez plac Portal De la Pau na którym znajduje się pomnik Krzysztofa Kolumba. Kolumb też kiedyś zrealizował swoje marzenia…

Wreszcie dotarliśmy do oceanarium. Było duże z pięknymi okazami ryb,rafą i  rekinami pływającymi nad głową. To było mega przeżycie. Oceanarium znajduje się w starym porcie w którym stał jeden z największych na świecie jachtów -  Dilbar, piękny i ogromny, podziwialiśmy więc tego oświetlonego olbrzyma. Kolejny dzień pełen wrażeń dobiegał końca. Tego dnia zrobiliśmy 20km na pieszo ale było warto. Z oceanarium do hotelu postanowiliśmy wrócić metrem w którym miałem okazję zobaczyć ludzi różnych narodowości.

Kolejnego dnia punktem docelowym była góra Tibidabo, najwyższe wzniesienie w Barcelonie 512m. Dzięki uprzejmości p. Wojtka droga na górę przebiegła bardzo sprawnie. Jadąc podziwialiśmy piękne widoki. Na górę prowadziła kręta droga, która miała swój hiszpański urok.

Na szczycie góry znajduje się kościół Serca Jezusowego, zwieńczony jest figurą Jezusa z rozpostartymi ramionami, bardzo przypomina posąg, który znajduje się w Rio de Janerio. Wjechaliśmy tam windą i podziwialiśmy wspaniały widok na całą Barcelonę. Widok ten był przepiękny. Oprócz widoku i urokliwego kościoła na górze znajduje się również najstarszy na świecie park rozrywki. Jego działalność rozpoczęła się na początku XX wieku. Jedną z najstarszych atrakcji jest charakterystyczny czerwony samolot, który od 1928r leniwie kręci kółka, dając wrażenie jakbym leciał nad miastem. W parku spędziliśmy trochę czasu, więc mogłem skorzystać z wielu atrakcji. Adrenaliny nie zabrakło. Tego samego dnia p. Wojtek zawiózł nas jeszcze do parku Guell. Tam ciocia Ania pokazała nam symboliczną dla tego miejsca jaszczurkę, dom Gaudiego, oraz kilka innych dzieł tego architekta. W parku bardzo podobały mi się papugi latające nad naszymi głowami. Po zwiedzaniu parku pojechaliśmy do hotelu aby przygotować się na wymarzony mecz.

Bardzo się cieszyłem jak weszliśmy na stadion, towarzyszył nam piękny zachód słońca, moje emocje były ogromne. Tak bardzo się cieszyłem, aż nie wierzyłem, że tam jestem. Jak zawodnicy zaczęli wychodzić na murawę to ciarki mnie przeszły. Podczas meczu byłem bardzo szczęśliwy. Kiedy Barcelona strzeliła pierwszą bramkę to była ogromna radość, potem druga bramka i się wzruszyłem, było super, świetnie.

Ciocia Ania zapytała mnie czy drugi raz wybrałbym to samo marzenie, moja odpowiedź brzmi: tak, tak, tak.

Po meczu wróciliśmy do hotelu i przeanalizowaliśmy nasz pobyt. Było tak super, że nie da się tego opisać słowami.

Podczas drogi powrotnej kiedy samolot wzbił się w górę a Barcelona oddalała się coraz bardziej, rozpłakałem się, to był cudowny czas, który na zawsze zostanie w mojej pamięci. Cudowna ciocia Ania, kochany pan Wojtek, którzy dołożyli wszelkich starań aby ten wyjazd na zawsze został w moim sercu.

Ciocia Ania zaraziła mnie chęcią podróżownia i teraz wiem, że trzeba marzyć i dążyć do realizowania swoich marzeń.

Ale to marzenie nie spełniłoby się, gdyby nie ludzie o wielkim sercu, którzy w różny sposób przyczynili się do realizacji mojego wyjazdu.

Bardzo chciałem podziękować Fundacji Mam marzenie, oraz wszystkim tym, Którzy pomogli w spełnieniu mojego marzenia.

Z całego serca dziękuję

Jakub J akubowski z rodzicami