„Dzień pełen wrażeń” - to określenie, które idealnie opisuje ciepłą ostatnią niedzielę sierpnia. Już o 10 rano wolontariuszki z Gorzowa, zwarte i gotowe, wyruszyły w stronę Międzyrzecza po naszego małego Marzyciela i jego mamę, by stamtąd, już w komplecie, wspólnie udać się do Poznania. Droga okazała się na tyle męcząca dla naszego małego bohatera, że już na stracie odpłynął do krainy snów. Choć droga nie była krótka, minęła nam bardzo szybko i w przyjemnej atmosferze. Dotarłszy do celu, niestety byłyśmy zmuszone wybudzić naszego śpiącego królewicza, któremu taki obrót spraw nie do końca przypadł do gustu. Śpiący i marudny marzyciel? Już my miałyśmy na to sposób! - Torba pełna sportowych niespodzianek.

Fabianek z radością przywitał każdy czekający się na niego prezent. Choć z początku nieśmiały nie chciał przymierzyć nowych rzeczy, po krótkiej wizycie w sklepie klubowym "Kolejorz" oraz dokompletowaniu stroju, bo przecież bez szalika byłby niekompletny!, wróciłyśmy do auta, by zamienić Fabianka w prawdziwego piłkarza. Wraz z ubranym od stop do głów w sportowe akcesoria chłopcem ruszyłyśmy w stronę stadionu, gdzie mieliśmy zaczekać na dziecięca eskortę Lecha Poznań, która miała zapewnić nam oprowadzanie po całym stadionie. Po malutkim spotkaniu organizacyjnym wyruszyliśmy wraz z naszym przewodnikiem na zwiedzanie, o jakim nawet nie śniliśmy. Sala konferencyjna, makieta stadionu, ścianka klubowa czy loża prezydencka to tylko nieliczne z atrakcji, jakimi mogliśmy oczarować naszego marzyciela. W międzyczasie Fabian odbył profesjonalną sesję zdjęciową w każdym dostępnym miejscu stadionu. Następnie udaliśmy się na szybki przed-meczowy obiad.

Najedzeni wyruszyliśmy ma poszukiwanie naszych miejsc - jak się okazało czekała nas kolejna przyjemna niespodzianka – miejsca znajdowały się w sektorze tuż obok naszej drużyny! Uradowany Fabian nie raz chciał wylecieć na boisko, by pomóc chłopakom, co jak się okazało wcale nie było potrzebne, bo piłkarze Lecha świetnie sobie poradzili, wygrywając 3:0. Gdy już naszemu małemu księciu udało się zdobyć "selfi" ze swoimi idolami, w radosnych podskokach opuszczał zieloną murawę stadionu. Klubowa atmosfera pochłonęła nas całkowicie. Tak, to był dzień pełen wrażeń. Można by uznać, że dla Fabianka była to tylko jednodniowa przygoda, lecz my w fundacji wiemy, że to dopiero początek jego historii z piłką. Jak się okazało, już dzień później mama Fabianka już załatwiała im miejsca na kolejne spotkanie oraz planowała kiedy wykorzystać termin sprezentowanego treningu z drużyną Lecha :)

Na koniec my, jako gorzowski oddział FMM, chciałybyśmy podziękować z całego serca pani Weronice Tadeusz, koordynatorce wycieczek po INEA Stadionie za cała uwagę, którą nam poświęciła i wspaniałe prezenty klubowe dla Fabianka oraz oczywiście Klubowi KKS Lech Poznań S.A. bez którego spełnienie marzenia Fabiana nie byłoby tak wspaniałe. Dziękujemy także państwu Mateuszowi, Anicie i Władysławowi Czyżom za pomoc w spełnieniu marzenia chłopca.