W podróż do Paryża wyruszyliśmy w piątek, 10 sierpnia. Przyjechał po nas Pan Olek z firmy PRIMEX i zawiózł nas do Warszawy do hotelu Airport Hotel Okęcie, aby następnego dnia rano wylecieć w dalszą przygodę.

W hotelu na Bartka czekała niespodzianka, ponieważ tego samego dnia równo 11 lat temu Bartek się urodził, obsługa restauracji odśpiewała Bartkowi 100 lat i wręczyła mały torcik z fontanną tortową. Bartosz razem z mamą i siostrą byli bardzo wzruszeni i łezki radości wszystkim zakręciły się w oku. Tak zaczęliśmy naszą wspaniałą paryską wyprawę…

W sobotę na lotnisku czekała na nas sympatyczna Pani Magda i wesoły Pan Artur – pilot wycieczki z biura podróży ITAKA. Bez żadnych problemów przeszliśmy kontrolę i po dwóch godzinach już siedzieliśmy w samolocie. Dla Bartosza i jego rodziny był to pierwszy lot samolotem. Oczywiście Bartek zafascynowany lotem, tym bardziej, że AIR FRANCE, który przetransportował nas do Paryża – to ulubiona linia lotnicza Bartosza.

Hotelik, w którym mieszkaliśmy znajdował się w 17 dzielnicy Paryża. To był uroczy, mały hotelik, z przytulnymi pokoikami, pysznymi śniadankami i sympatyczną obsługą, a co najważniejsze blisko do linii metra skąd odbywały się nasze codzienne eskapady.  

Zwiedzanie Paryża rozpoczęliśmy w niedzielę rano.

Przyjechał po nas do hotelu nasz prywatny przewodnik MARIO, z którym spędziliśmy w Paryżu niesamowite i fascynujące chwile. Mario doskonale wiedział od czego zacząć pokazanie Bartoszowi paryskich uroków, oczywiście w pierwszy dzień Wieża Eiffla z 324 metrami wysokości i rejs statkiem po Sekwanie. Z wieży mogliśmy podziwiać całą panoramę Paryża i zaplanować atrakcje na kolejne dni. Poznaliśmy także koleżankę Mario, Patrycję, która przyleciała do Paryża na wymianę dla studentów w programie Erasmus i odtąd każdego dnia nam towarzyszyła.

W drugi dzień pojechaliśmy do Luwru, gdzie spotkaliśmy się sam na sam z Mona Lisą, podziwialiśmy przepiękne diamenty i posłuchaliśmy kilku ciekawych opowieści. Najlepsze francuskie ciasteczka to makaroniki, które Bartkowi bardzo smakowały. Tego dnia wybraliśmy się także pod Łuk Triumfalny, którego budowę zlecił Napoleon w 1806 roku, a na najsłynniejszej karuzeli Paryża – diabelskim młynie, kolejny raz Bartosz mógł podziwiać uroki miasta. Na zakończenie drugiego dni Mario zabrał nas do dzielnicy biznesu La Defense z futurystycznymi budynkami, które w większości stanowią biura a stamtąd roztacza się przepiękny widok na Paryż, wieżę Eiffla i Łuk Triumfalny.

Trzeci dzień zaczęliśmy od muzeum d’Orsay, które powstało w miejscu po dawnym dworcu kolejowym wybudowanym w 1900 roku. Jest to drugie, zaraz po Luwrze, najsłynniejsze muzeum paryskie, z wielkimi dziełami takich artystów jak: Vincent van Gogh, August Renoir, Claude Monet, Edgar Degas, Paul Cezanne. Na koniec wybraliśmy się jeszcze do katedry Notre Dame, w której trwały akurat przygotowania do święta kościelnego obchodzonego co roku 15 sierpnia.

Czwarty dzień to Moulin Rouge, Plac Pigalle i oczywiście ścianka miłości – The Wall of Love na Square Jehan Rictus, gdzie w 250 językach świata widnieje napis „I LOVE YOU”. Pospacerowaliśmy uliczkami Montmartre, aż dotarliśmy do Bazyliki Sacre-Coeur a stamtąd wróciliśmy do naszego hoteliku.

Ostatni dzień zaczęliśmy od Placu Bastylii i kociej kawiarni, w której Bartek podarował Patrycji prezent na znak jego Wielkiej Sympatii. Na koniec dnia zwiedziliśmy jeszcze wieżę Montparnasse wybudowaną w 1976 roku w miejscu, gdzie kiedyś znajdował się dworzec. Wieżowiec jest wykonany ze szkła i metalu i ma 210 metrów a na jego szczyt wjeżdża się najszybszą windą w Europie, która 56 pięter pokonuje w 38 sekund.

Nie byłoby francuskich przysmaków bez ślimaków! Oczywiście Bartosz spróbował i zjadł całe dwa ślimaki, a co ważne - nikt poza nim nie odważył się tego zrobić.

I tak dotarliśmy do końca Naszej Wielkiej Paryskiej Przygody…

Po wylądowaniu samolotu w Warszawie, dzięki uprzejmości pilotów AIR FRANCE, Bartosz mógł zajrzeć jeszcze do kabiny pilotów, co było spełnieniem kolejnego marzenia zapisanego na konto tej wyprawy.

Ostatnią noc spędziliśmy w hotelu Hampton by Hilton w Warszawie, a na następny dzień spod hotelu zabrał nas w drogę powrotną do domu p. Krystian.

Wszystkie wrażenia, emocje, wspomnienia zostały z nami i w nas a ich chwile można zobaczyć na uchwyconych zdjęciach… Dla Bartka, jego mamy Reni, siostry Magdy jak i dla mnie była to Wielka i Niesamowita Przygoda. Zwykłe podziękowania to zawsze będzie za mało, żeby wyrazić prawdziwe uczucia, które są w Bartku i w każdym z nas po tak wspaniale zorganizowanym tygodniu.

Mimo wszystko Wielkie Serce i Wielkie Słowo DZIĘKUJĘ dla Biura Podróży ITAKA, która ufundowała tę wycieczkę. Kolejne podziękowania za wsparcie finansowe dla firmy keeeper sp. z o.o. oraz Przemka Olbrychta a także podziękowania za bezpieczne przetransportowanie nas do i z Warszawy – dla firmy PRIMEX - Przemek Szukała, Wielkie Słowo DZIĘKUJĘ także dla naszego przewodnika Mario, który z wielkim zaangażowaniem, cierpliwością, spokojem, sercem  pokazał nam wszystkie uroki Paryża.

Bartosz spełnił swoje największe marzenie!

Warto marzyć i warto pomagać!