Rozpoznawanie marzeń – zaraz po ich spełnianiu, jest jednym z przyjemniejszych momentów w „pracy” wolontariuszy Fundacji Mam Marzenie. Podczas każdego spotkania czujemy ten niesamowity dreszczyk emocji, jaki towarzyszy nam przed zadaniem najważniejszego pytania „Jakie jest Twoje marzenie?”

Czasem próbujemy wcześniej odgadnąć, o czym nasz Marzyciel marzy. Tak też było tym razem, kiedy zmierzałyśmy na spotkanie z naszą Marzycielką – Weroniką. Mama w pierwszej rozmowie z nami wspominała, że Weronika uwielbia obrabiać zdjęcia. Przypuszczałyśmy, że właśnie z tym będzie związane marzenie Weroniki.

Później okazało się, że bardzo się myliłyśmy.

Kiedy dotarłyśmy do domu Marzycielki, w pierwszej kolejności zostałyśmy przywitane i obszczekane przez strażnika rodziny – miniaturowego pinczera – Robina. Czteromiesięczny Robin dzielnie starał się wypełnić swoje zadanie, jakim jest ochrona swojego stada i dopiero po chwili został przekonany przez Mamę Marzycielki, że jesteśmy oczekiwanymi gośćmi. W trakcie witania się z Tatą i siostrą Marzycielki – Małgosią, z pokoju wyłoniła się nasza Marzycielka Weronika.

Ujrzałyśmy dziewczynkę o niesamowitym uśmiechu i radości w oczach. Podczas przywitania, okazało się, że jedna z nas poznała już wcześniej naszą Marzycielkę. Weronika brała bowiem udział w Mistrzostwach Sportu Osób Niepełnosprawnych, na których nasza koleżanka była wolontariuszką. Nasza Marzycielka wykazała podczas zawodów niesamowity hart ducha i zacięcie, co mogłyśmy obejrzeć na filmiku z imprezy, który nam pokazano. Zwróciłyśmy również uwagę, że Weronika udzieliła wtedy wywiadu i z wrodzonym z wdziękiem opowiadała o wydarzeniu, w którym brała udział.

Byłyśmy bardzo ciekawe, czym jeszcze interesuje się nasza Marzycielka. Okazało się, że Weronika uwielbia malować i tworzyć, o czym powiedziała nam, kiedy rozpakowała „lodołamacz” m.in. z ramką na zdjęcia do samodzielnego ozdobienia. „Trafiłyście” – pochwaliła nas. Pokazała nam jedno ze swoich dzieł - wyklejany obrazek swojego pieska Robina. Byłyśmy pod wrażeniem, że odwzorowała wszystkie najważniejsze szczegóły – łącznie z guzikami w ubranku.

Rozmawialiśmy na jeszcze wiele innych tematów, ale nadszedł czas na kulminacyjny punkt naszego spotkania – pytania o największe marzenie Weroniki. Ponieważ Weronika sama zgłosiła się do naszej Fundacji, wiedziała kim jesteśmy i dlaczego zjawiłyśmy się u niej w domu, nie było już na co czekać. Weronika wyznała, że doskonale wie, jakie jest jej marzenie i może je już nam zdradzić. Marzycielka wypowiadała marzenie powoli: „Chciałabym...zagrać…w serialu…”Na dobre i na złe”…z siostrą, mamą i tatą!” Kiedy wypowiadała ostatnie słowo na jej twarzy pojawił się jeszcze piękniejszy uśmiech.

Gdy zapytałyśmy, kiedy po raz pierwszy w myślach pojawiło się to niesamowite marzenie, Weronika opowiedziała nam o tym, jak jej zdjęcie wygrało w konkursie i zostało wyświetlone na największym telebimie w Szczecinie. Wtedy poczuła smak sławy i rozpoznawalności. Ogromnie się jej to spodobało i stąd marzenie zagrania w serialu, który jest serialem polskim, a przede wszystkim rozpoznawalnym i ma sporą oglądalność. Czyli takim jak „Na dobre i na złe”. Weronika nie boi się kamery, bo nie ma przecież czego się bać, jak sama stwierdziła. Brała już udział w castingu i było to bardzo pozytywne przeżycie. Jest dziewczynką wygadaną i przeuroczą. Zaznaczyła, że bardzo chciałaby, żeby razem z nią zagrała jej siostra, która również ma duszę artystki i tym samym spełniłaby również jej marzenie. Przecież można mieć marzenie, by spełnić również czyjeś marzenie? A już najlepiej byłoby, gdyby zagrać mogłaby cała rodzina.

Weroniko – to była ogromna przyjemność poznać Ciebie i Twoją rodzinę. Słowa nie oddadzą, jaką miłą i niesamowitą osobą jesteś.

 

Mamy zatem nadzieję, że już niedługo Weronika wystąpi z dużą rolą na mały ekranie, a może w przyszłości zdobędzie nawet Oscara? W końcu nigdy nie powinniśmy przestawać marzyć!

 

Jeśli chcesz pomóc w spełnieniu tego Marzenia skontaktuj się z Karoliną 

e-mail: karolina.gorska@mammarzenie.org