Już podczas poznania Jaśka można było dostrzec, że to będzie niezwykłe marzenie, gdyż chłopca interesowało wszystko dookoła,a energią mógłby obdzielić nie jednego dorosłego. Gdy poznaliśmy trochę Janka, a dokładniej jego największe zainteresowanie, mogliśmy się domyślać jakie będzie marzenie – zobaczyć pandę wielką. Wiedzieliśmy, że w Polsce nie ma możliwości zrealizowania tego, więc na wymarzone miasto wybraliśmy Wiedeń, który okazał się nie tylko czarującym, ale również majestatycznym miastem.
Pomimo, że pierwszego dnia pogoda nie rozpieszczała nas, nasze humory nie podpadły przez to i graliśmy w grę planszową takenoko (jap. Pęd bambusa) – oczywiście o pandach.
Kiedy wstaliśmy następnego dnia nie wiedzieliśmy od czegoś zacząć, gdyż zoo połączone było jeszcze z palmiarnią i wieloma innymi atrakcjami. Stopniowo poznawaliśmy piękno zachowanej tu flory, żeby stopniowo przejść do podziwiania fauny w tutejszym zoo, a było co podziwiać!
Najróżniejsze zwierzęta od ptaków przez ryby, płazy i gady do ssaków. Papugi, legwany, hipopotamy, nosorożce i inne cuda natury. Jednak pomimo tego, że interesowały nas wszystkie gatunki, to jeden był dla nas szczególny, w związku z czym udaliśmy się do pand. Po drodze Jasiek doszkalał nas w zakresie wiedzy o pandach, które okazały się być wielkimi puszystymi kulkami jedzącymi bambus i przesypiającymi większość czasu. Jednak to w żaden sposób nie przeszkodziło naszemu marzycielowi, który wraz z bratem był zafascynowany miśkiem z Azji. Oczywiście nie mogło się skończyć na jednym spotkaniu i następnego dnia Jasiek poprosił, aby ponownie odwiedzić pandy, w końcu musiał się z nimi pożegnać! Okolica zoo była fantastyczna w związku z czym mieliśmy możliwość zgubić się w labiryncie, czy też już bliżej centrum Wiednia zachwycać się rekinami pływającymi nad naszymi głowami w oceanarium.
Podczas powrotu Jasiek już planował następne marzenia, postanowił założyć zeszyt, w którym będzie skreślać kolejne spełnione.
Jaśku, dziękujemy Ci za tak piękne marzenie, nigdy nie przestawaj marzyć!

Serdecznie dziękujemy Pani Anecie Gnyp za spełnienie marzenia Jasia!