Jeżeli w środowy wieczór rzucił się komuś w oczy czarny Garbus, przemierzający zaśnieżonymi ulicami Lubonia, to wiedzcie, że były to wolontariuszki Fundacji Mam Marzenie. Spieszyły one na spotkanie z kolejną niesamowitą Marzycielką. Patrycja musiała nas z niecierpliwością wyczekiwać, bo wchodząc przez furtkę prowadzącą do drzwi wejściowych domu, dało się dostrzec postać w różowym sweterku, kukającą przez okno. Gdy weszłyśmy do środka, pierwsze co dało się odczuć to otwartość Patrycji. Z wielkim, pięknym uśmiechem przywitała nas cieplutko razem ze swoją mamą i od obydwóch dostałyśmy zaproszenie do salonu. Idąc przez korytarz, usłyszałyśmy dwóch bardzo ważnych domowników: Diega i Eddiego. Są to pieski Patrycji, które dokładnie musiały nas obwąchać i całe szczęście, zaakceptowały naszą obecność. Patrycja jest artystką, cechującą się ogromną kreatywnością, co dało się zauważyć, wchodząc do Jej pokoju. Pokazała nam swój obraz przedstawiający wazon z kwiatami, kalendarz ze zdjęciami zrobionymi przez tatę Marzycielki, ścianę pełną zdjęć (oczywiście na wielu z nich głównymi bohaterami byli Diego i Eddie). Patrycja ma także inną nietypową pasję – zbieranie kamieni z różnych zakątków świata. Gdy zobaczyłam szklaną szafkę z kamieniami w różnorodnych kolorach i o różnorakich kształtach, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Nigdy bym nie przypuściła, że nasza Ziemia skrywa takie cudne okazy. A to wszystko było znalezione przez naszą Marzycielkę! Po skończonym zwiedzaniu pokoju Patrycji, wszyscy udaliśmy się do salonu, gdzie wywiązała się długa rozmowa, podczas której wciąż przybywały nowe tematy. Uświadomiłam sobie wtedy, jak wiele od tej przesympatycznej osóbki siedzącej naprzeciwko mnie na pufie mogłabym się nauczyć. Zaimponowało mi, jak bardzo Patrycja jest zżyta ze swoją mamą, na ile różnych sposobów korzysta z życia i jak bardzo można się cieszyć z małych rzeczy. Śmiało można powiedzieć, że tacy ludzie zmieniają nasz świat na lepsze i już teraz wiem, że Patrycja osiągnie wiele w swoim pozytywnie zakręconym życiu.

Nasza wizyta u Patrycji miała jednak konkretny cel. Musiałyśmy się dowiedzieć, jakie ma marzenie. Patrycja miała już przygotowaną odpowiedź na to pytanie, zanim jednak je wyjawię, trzeba zaznaczyć, że nasza Marzycielka jest także zapaloną podróżniczką i poszukiwaczką skarbów. A zważając na to, że niesamowite osoby mają niesamowite marzenia, jako wolontariuszki spodziewałyśmy się usłyszeć coś nietuzinkowego. I tak było. A oto marzenie Patrycji: dostać kampera na 2 tygodnie. Niesamowite, prawda? Jako drugie marzenie Patrycja wybrała sobie otrzymanie ogromnego telewizora, jednak zdecydowanie pierwsze marzenie przebija się w jej hierarchii. Patrycja narysowała nam pięknego kampera na tle mapy Europy wraz z flagami krajów, które chciałaby odwiedzić, także mogliśmy wziąć ze sobą cząstkę Jej sztuki.

Mam wrażenie, że  gdybyśmy mogły, przesiedziałbyśmy u Patrycji całą noc. Niestety trzeba było wracać. Dlatego po kolejnej rozmowie przy wyjściu, którą ponownie ciężko było zakończyć i pożegnaniu,udałyśmy się do Garbusa.

Patrycjo, nawet nie wiesz jak bardzo się cieszymy, że jesteś naszą Marzycielką i z jak ogromną motywacją do działania od Ciebie odjechałyśmy. Zaraziłaś nas swoją pasją i poztywną energią.

Pomóżmy Patrycji spełnić Jej marzenie, aby mogła przeżyć niezapomnianą przygodę, która pomoże Jej w walce z chorobą.