10 września wczesnym świtem spotkałam się z rodziną Tobiasza i wspólnie wyruszyliśmy na lotnisko, aby udać się do Sztokholmu – wycieczką śladem nordyckich zabytków. Razem z Tobiaszem jechał również jego brat – Krystian, który służył cennymi radami starszego brata i był naszym niezastąpionym nawigatorem po zaułkach Sztokholmu... Ale o tym później. Lot samolotem stanowił pierwszą z atrakcji, gdyż był to pierwszy lot w życiu Tobiasza, na który bardzo się cieszył. Jednak przyjemność „buajania w chmurach” trwała krótko i po 40 minutach zostawiliśmy za sobą polskie wybrzeże, lądując na lotnisku w Sztokholmie.

Po przylocie sprawnie odszukaliśmy drogę do Ambasady RP; jej pracownicy odwieźli nas do miejsca, w którym zaoferowali nam nocleg. Po dotarciu na miejsce, rozpakowaliśmy się i udaliśmy się na spacer na Gamla Stan – starówkę – historyczną  dzielnicę Sztokholmu położoną na 4 wyspach. Zapoznawaliśmy się z miastem i jego urokami. Przed godziną zamknięcia muzeów, które w poniedziałki są krócej otwarte bądź zamknięte – udało nam się jeszcze zwiedzić Pałac Królewski z zabytkową Zbrojownia oraz pójść na kolację. Po posileniu się udaliśmy się na krótkie zakupy. Po drodze podziwialiśmy artystyczne stacje metra, które są  nazywane „najdłuższa galeria sztuki na świecie”. Po powrocie do mieszkania, zaplanowaliśmy co chcemy zwiedzić następnego dnia.

We wtorek rano wyruszyliśmy w rejs objazdowy po wodzie, szlakiem szkierów archipelagu sztokholmskiego. Po 3-godzinnym rejsie udaliśmy się do Vasamuseet, które to miejsce stanowiło jedną z głównych atrakcji. Już z daleka przyciąga on uwagę turystów strzelistymi masztami na dachu muzeum. Statek Vasa jest jedynym siedemnastowiecznym statkiem na świecie, który przetrwał do dzisiaj. Ozdobiony jest setkami rzeźb i zachowany w prawie 95 procentach w oryginale. Można byłoby tam spędzić cały dzień, jednak ograniczyliśmy się do trzech godzin i po szybkim obiedzie udaliśmy się do kolejnego muzeum, tym razem bezpośrednio związanym z historią Wikingów – Vikingaliv Museum. Na koniec dnia zajrzeliśmy także do Muzeum Fotografiska, gdzie podziwialiśmy różne zdjęcia i dzieła graficzne do późnych godzin wieczornych. Wróciliśmy do mieszkania zmęczeni, ale pełni wrażeń.

Środa również zapowiadała się ciekawie. Po śniadaniu udaliśmy się na często odwiedzany punkt widokowy Sztokholmu – przespacerowaliśmy się w stronę Windy Katarzyny (Katarinahissen). Na górę dotarliśmy schodami, gdzie było wietrznie, ale mogliśmy podziwiać z góry dalekie zakątki starówki. Po zrobienie pamiątkowych zdjęć ruszyliśmy w stronę Muzeum Skansen, znajdującego się  na tzw. zielonej wyspie – Djurgarden. Tam przez kilka godzin z zaciekawieniem obserwowaliśmy zwierzęta oraz co ciekawsze eksponaty. Następnie odwiedziliśmy jeszcze nieduże muzeum komiksu i zabawek, w którym zgromadzono liczne zabawki jakimi bawili się Szwedzi około 100-50 lat temu. Z zaciekawieniem oglądaliśmy precyzyjnie odwzorowane domy oraz różne pojazdy, od samochodów, przez pociągi, po rowery, motocykle i zabawkowe rakiety. To miejsce również dostarczyło nam wielu wrażeń. Na koniec dnia odwiedziliśmy Muzeum Średniowiecza, położone niedaleko starówki. Po tylu wrażeniach udaliśmy się do wikingowej restauracji Aifur, w której posililiśmy się i miło spędziliśmy czas.

Kolejnego dnia rozpoczęliśmy od spacer na punkt widokowy – Globen – który jest jednocześnie szwedzką areną narodową. Na ten punkt widokowy wjeżdża się w specjalnej szklanej kuli po prowadnicy, prowadzącej na szczyt półkolistego budynku. Gdy już nacieszyliśmy widokiem oczy, udaliśmy się do Tekniska Museet, które jest lokalnym, nowoczesnym i interaktywnym muzeum nauki i techniki. Tam spędziliśmy mile czas do godzin popołudniowych. Bardzo się nam tam  podobało, opuściliśmy muzeum prawie wraz z jego zamknięciem. Po wszystkim udaliśmy się spacerem w stronę centrum, gdyż w ferworze dobrej zabawy zapomnieliśmy doładować naszych kart komunikacji miejskiej.  Odwiedziliśmy jeszcze raz starówkę. Zjedliśmy kolację, kupiliśmy pamiątki i poszliśmy na lody, po czym wróciliśmy zmęczeni ale szczęśliwi do mieszkania, aby położyć się spać wcześniej, gdyż na lotnisko wyruszaliśmy już około godziny 1 w nocy w czwartek.

Całą wycieczkę po mieście dzielnie nawigował nas Krystian, nawigacja w telefonie znacznie ułatwiła nam zwiedzanie Sztoholmu bez przewodnika. Miasto jest również dobrze oznakowane, więc nie mieliśmy większych problemów z poruszaniem się po nim. Mam nadzieję, że pobyt w stolicy Szwecji był dla Tobiasza spełnieniem jednego z wielu jego marzeń i dostarczył mu chwil wartych zapamiętania; pozwolił na oderwanie się od szarej codzienności i spędzenie ciekawych chwil z bratem. Starałam się ułożyć plan zwiedzania tak, aby Tobiasz mógł zgłębić swoją wiedzę zarówno o Wikingach, jak i o komiksie, i sztuce. Mam nadzieję, że chociaż częściowo mi się to udało i że wyjazd zainspirował go do dalszego rozwijania pasji.

Nie byłoby to możliwe bez sponsora marzenia, którym jest firma LIDL, której chcieliśmy w tym miejscu gorąco podziękować. Podziękowania pragnę również złożyć  Ambasadzie RP w Sztokholmie, która zaoferowała nam darmowy nocleg i miło nas przyjęła. Dziękuję również Centrum Kultury Skandynawskiej "Nordic Culture House", która zainspirowała mnie do zorganizowania wycieczki śladem nordyckich zabytków właśnie w Szwecji, w Sztokholmie. Cieszę się, że mogłam poznać Tobiasza i pomóc w realizacji jednego z jego marzeń. Była to dla mnie prawdziwa przyjemność.