Na ten czas Stasiu czekał niecierpliwie. Zobaczyć  Toskanię , krainę winorośli, gajów oliwkowych, toskańskiego słońca i średniowiecznych klimatycznych ryneczków. Na czas wylotu zabrał ze sobą książkę, którą otrzymał od nas jako lodołamacz, bo wreszcie to czas tylko dla niego. Kilka dni odpoczynku od szkoły, który jednak później trzeba będzie nadrobić.

Już na lotnisku, oczekując  w sali odlotów wiele sobie opowiadaliśmy. Było więcej czasu niż wcześniej. Stasiu to świetny partner do rozmów. Żaden temat go nie zaskoczy i chętnie się wypowiada. To był Stasia i jego mamy pierwszy lot  w życiu.  Obeszliśmy lotnisko, nauczyliśmy się odprawiać i nadawać bagaż, to było nowe. Pierwszy lot z małymi turbulencjami i zmianą ciśnienia w uszach tez był przeżyciem . W drodze powrotnej to Staś jest naszym przewodnikiem na lotnisku.

Wylądowaliśmy we Florencji i już przejazd autobusem pokazał trochę inną rzeczywistość niż w Polsce. Inne zabudowania, inna architektura. Mała podflorencka miejscowość, w której nocowaliśmy dała wgląd w codzienne życie Włochów.

Pobyt w Toskanii obfitował w nieprzebraną ilość wrażeń i doznań. Był przebogaty. Staś zobaczył Pizę i dopytywał o balkon, na którym nagrana była główna scena z Hanniballa w znanym mu filmie, podtrzymywał do zdjęcia krzywą wieżę, pytał o twórczość Puccinniego w Lucce a we Florencji zachwycił się cyprysami w ogrodach Boboli. To był przyjemny oddech w przepełnionym turystami mieście w ten upalny dzień. Architektura wielkich twórców, sztuka średniowiecza i renesansu to właśnie tu, na każdym kroku pokazuje swoje ślady. Most Ponte Vecchia z małymi okienkami, Katedra Santa Maria del Fiore z przebogatą fasadą, drzwi do raju słynnego Lorenzo Ghiberti. Za dużo! Wielki atak na oczy i duszę.

Odpoczynkiem była wizyta w winnicach i u producenta oliwy. Tu z zaciekawieniem Staś poznawał stare metody tłoczenia oliwy, interesujące było poznawać sprzęty z byłej epoki. Potem degustacja oliwy. Świeżej, zielonej, mętnej. Bez niej nie ma Toskanii, nie ma smaku toskańskiego słońca. Klimat Sieny, wyobrażenie o corocznym Palio, gdzie konie, z przedstawicielami  wszystkich contrad pędzą na czas,  rynek w Arezzo, gdzie Begnini kręcił film „La vita e bella”, Cortona, gdzie kręcono film „ Pod słońcem Toskanii” i wędrówki po San Gimignano w całości odnotowanym na liście zabytków Unesco to wszystko na wiele lat pozostawi ślad w pamięci Stasia.  Mimo tymczasowego zmęczenia pobyt ten daje wiedzę, jak kiedyś żyli ludzie i jakie dzieła może  stworzyć ludzka dłoń i umysł. Wypatrywany pobyt na wyspie Elba,  gdzie przebywał też kiedyś Napoleon wniósł ostatniego dnia ukojenie dla oczu i możliwość wykąpania się w słonej wodzie morza z basenu Śródziemnomorskiego. To było ukoronowanie marzeń. Ta woda, ta sól na języku i to ukojenie zmysłów i ciała.

To były piękne, choć przesłonecznione i pełne turystów  dni. Stasiu dziękujemy Ci za Twój entuzjazm, za ciekawość, za to, że marzysz o podróżach i za to, że mogliśmy pomóc spełnić Ci to najważniejsze marzenie. Nigdy nie przestawaj marzyć. Jak widzisz, marzenia spełniają się.