W niedzielne listopadowe popołudnie wyruszyliśmy w drogę do Gromadki, niedaleko Bolesławca. Cel był jeden-spełnić największe marzenie naszego wspaniałego Marzyciela- Pawła.

Naszej  wyprawie zaczęła sie dwa dni wcześniej od podróży do Ciechocinka. Tam pojechalismy do hodowli po uroczego 9 tygodniowego pieska rasy Pitbull Red Nose.

O tym jak wygląda jego nowy przyjaciel Pawełek dowiedział się kilka dni wcześniej. Wybrał sobie ze zdjęcia tego jedynego wyjątkowego pieseczka.

Od pierwszego dnia naszego spotkania Paweł z niecierpliwością wyczekiwał kiedy nadejdzie ten wymarzony dzień, kiedy dostanie swojego pupilka. W tym czasie zdążył stworzyć kolorowankę o swoim piesku (gdzie go precyzyjnie namalował). W szpitalu gdzie się leczy nasz Marzyciel i wszystkim dookoła, każdemu pracownikowi szpitala,  informował osobiście o jego największym marzeniu.

Do domu naszego Marzyciela w Gromadce dotarliśmy bez problemu. Weszliśmy ostrożnie po schodach na górę, gdzie czekał na nas Pawełek z mamą i resztą rodziny. W oczach Pawła widać było radość i ulgę, że w końcu jesteśmy. Na podłodze położyliśmy specjalną klatkę do przewożenia psów, w której przywieźliśmy słodko leżącego i rozleniwionego małego Pitbulla. Nasz Marzyciel za zadanie miał ją otworzyć i przywitać się ze swoim nowym przyjacielem. Co też bardzo szybko i ochoczo zrobił. Wszyscy wpatrzeni byliśmy w ich pierwszy przyjacielski kontakt. Pawełek od razu po wyjściu pieska z klatki zaczął go głaskać i czym prędzej przytulił i zabrał ze sobą na łóżko. Zapytany przez nas czy o takim właśnie marzył, odpowiedział bez wahania podekscytowanym i stanowczym głosem, że TAK!. Mały Pitbull szybko zaczął się zadomawiać pod opieką Pawła i innych domowników i już po chwili jadł i pił przy jego boku. Po chwili zaczął lizać Pawełka po ręcę co uznaliżmy za akceptacje:) Jako że marzenie Pawełka było złożone, nie mogło zabraknąć i vouchera na profesjonalne szkolenie dla takiego pieska. Otrzymał od nas całą wyprawke: smycze, miseczkę, kostki. Sam też miał przygotowaną niespodziankę dla psiaka, odpowiednie dla szczeniaka, którymi już po chwili ten się uroczo zabawiał. Razem patrzyliśmy jeszcze przez kilkanaście minut na pierwsze chwilę pieska w nowym domu. Nie zabrakło jeszcze pamiątkowych zdjęć Pawełka trzymającego u swojego boku wymarzonego Pitbulla. Oczywiście, jak to z młodymi zwiąrzątkami bywa, czasami trzeba po nich posprzątać. Chrzest bojowy został przez Pawełka zaliczony na piątkę:) Wiemy, że będzie się nim bardzo dobrze opiekował.

Po tym wesołym i wzruszającym wydarzeniu musieliśmy się pożegnać  i wracać do domu. Na sam koniec Pawełek wręczył nam drobny upominek, bransoletkę ze słonikiem na szczęście i szczerze nam podziękował. Miejmy nadzieję, że ten wręczony przez niego upominek przyniesie szczęście nie tylko nam ale w szczególności jemu w walce z choroba, a także da szczęście jego nowemu i wymarzonemu przyjacielowi. Pożegnaliśmy się z całą rodziną i jeszcze raz z Pawełkiem i wyruszyliśmy w drogę powrotną z poczuciem satysfakcji i spełnienia.