W środowy wieczór wybrałyśmy się na spotkanie z naszym nowym Marzycielem. Staś okazał się przeuroczym małym chłopcem z nieskończonym pokładem energii. Bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język, budując razem mosty z Lego. Okazało się, że Staś nie tylko jest zdolnym konstruktorem, lecz także rysuje i pomaga mamie w kuchni. Miałyśmy okazję spróbować ciasta, które razem upiekli, oraz podziwiać pizzę, którą dla nas narysował. Niewiele później dowiedziałyśmy się o kolejnej pasji chłopca, jaką jest pływanie. Gdyby tylko mógł, po głównej chemii swoje pierwsze kroki skierowałby w stronę basenu. Jednak początkowo musiał zadowolić się filmikami na YouTubie, na których podziwiał wesołe harce na największych basenach wodnych na świecie. W ten sposób narodziło się największe marzenie Stasia – podróż do parku wodnego i wizyta w miejscu z wieloma dużymi i najlepiej krętymi zjeżdżalniami. Podróż koniecznie ma się odbyć samolotem – nasz Marzyciel już kiedyś był bliski doświadczenia lotu ponad chmurami, ponieważ miał polecieć z mamą do Gdańska. Niestety, choroba sprawiła, że musiał zrezygnować z tego marzenia. Oczywiście tylko na pewien czas! Stasiowi niestraszne są żadne żywioły – marzy o wzbiciu się w powietrze, aby za chwilę cieszyć się z obcowania z wodą.

Oczy chłopca radośnie błyszczały, gdy demonstrował nam, jak powinno się poprawnie zjeżdżać na krętej zjeżdżalni. W zabawie tej funkcję zjeżdżalni pełnił… tata Stasia. Następnie Marzyciel ochoczo naśladował samolot, biegając po domu z zawrotną prędkością. Zabawy te mogłaby trwać bez końca, co tym bardziej utwierdziło nas w przekonaniu, że Staś właśnie wyjawił nam swoje największe marzenie.

Przystępujemy do działania! Mamy nadzieję, że naszemu Marzycielowi już niedługo uda zanurzyć w jego największym marzeniu.