Spełnienie marzenia: Warszawa, 16.12.2005
Wolontariuszka: Justynka, Monika i Sławek
16. grudnia, ku wielkiemu zaskoczeniu Karola, jego marzenie zostało spełnione.
Laptop trafił w jego rączki dzięki członkom "Focus Klub Polska",
którym serdecznie dziękujemy za okazane serce, a także dzięki pomocy Doroty
i Cezarego Felus - Firma Cezar, którym także bardzo
dziękujemy!
W piątkowy wieczór wszystko zostało zaplanowane tak, żeby dla naszego
Marzyciela była to niespodzianka, dlatego o niczym wcześniej nie wiedział.
Razem z przedstawicielami "Focus Klub Polska" spotkaliśmy się
w Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu, gdzie Karol właśnie był na leczeniu.
Laptop
i w ramach indywidualizacji marzenia oryginalną koszulkę i szalik reprezentacji
Polski razem z Justynką ładnie zapakowałyśmy w zielony papier, a w międzyczasie
pozostałe osoby dmuchały balony Fundacji. Kiedy wszystko było gotowe, mogliśmy
ruszać na 7. piętro do Karola! Wszystko poszło zgodnie
z naszym planem.
Najpierw Kamil (jeden z przedstawicieli FKP) jako mój
i Justynki kolega poszedł porozmawiać z chłopcem w ramach zwyczajnych
odwiedzin. Kiedy tak sobie rozmawiali wkroczyłyśmy my, czyli ja, Justyna i
Sławek,
z balonami. Karol nie spodziewał się naszej wizyty, a jego niepewny wzrok
i zdziwienie dały nam do zrozumienia, że nie bardzo wie, co się dzieje...
Za nami wkroczyła cała brygada FKP z tym jednym, wymarzonym prezentem!
Karola poznałam jako rezolutnego, śmiałego i rozgadanego chłopca, lecz
tym razem chłopiec zaniemówił! Bardzo trudno opisać to, co widziałam
- tą radość i zaskoczenie w oczach naszego Marzyciela! On do końca nie
wierzył, że to właśnie się dzieje, że za chwilę będzie miał w swoich
rączkach tą jedną, małą rzecz, o której marzył czyli laptop! Panowie
z FKP przed wręczeniem "marzenia", a wraz z nim jako dodatek - modelu
samochodu Forda Focusa, powiedzieli krótko Karolowi, że "warto marzyć" i
że te
"marzenia są w życiu bardzo potrzebne". A potem Karol dorwał w swoje
ręce wielkie, zielone pudło i wziął się za rozpakowywanie! Był tylko
jeden
mały problem... Laptop był bez wgranego Windowsa, lecz kiedy wolontariusz
Sławek powiedział to Karolowi on skwitował to tylko jednym zdaniem: "daj
płytkę, zaraz zainstaluję"! I to, co myśleliśmy że będzie małym kłopotem
dla chłopca okazało się jeszcze większą przyjemnością. Wszyscy byliśmy
pod wielkim wrażeniem, że dwunastolatek zna się na tak skomplikowanej
rzeczy...
Kiedy pierwsze emocje opadły Karol znów się rozgadał. Był chyba trochę
"zły", że nikt mu nic o tym wydarzeniu nie powiedział, że wiedzieli wszyscy
tylko nie on i dodał, że "porozmawia sobie o tym z mamą, ale to już
w domu".
Zaraz po wszystkim oczywiście były pamiątkowe zdjęcia, a kiedy Karol
wziął się za instalację systemu postanowiliśmy już mu nie przeszkadzać.
Pożegnaliśmy się z uśmiechem na twarzy i słowami do zobaczenia.
Błyszczące z radości oczy chłopca mówiły same za siebie - Karol był szczęśliwy,
a wraz z nim i my wszyscy. A najpiękniejszą rzeczą, jaką zobaczyliśmy,
był właśnie ten uśmiech na twarzy naszego Marzyciela.
Relacja: Monika Kopczyńska
zobacz
fotoreportaż
|