Moim marzeniem jest:
pierwsze spotkanie - poznanie marzenia
2026-05-13
To było jedno z tych spotkań, do których myślami wraca się jeszcze długo, a uśmiech nie schodzi z twarzy. Tym razem miałyśmy przyjemność odwiedzić Alicję – pogodną i niezwykle ciekawą świata dziewczynkę – w jej rodzinnym domu. Na szczęście udało się trafić na moment, gdy nie przebywała w szpitalu. Już w drzwiach przywitała nas cała rodzina: Alicja, jej mama, tata, brat oraz uroczy piesek rasy chihuahua, a serdeczna atmosfera i poczęstunek sprawiły, że od razu poczułyśmy się bardzo swobodnie.
Ponieważ od mamy Alicji wiedziałyśmy, że dziewczynka interesuje się medycyną, na pierwsze spotkanie przyniosłyśmy jej mały prezent – brelok LEGO w formie lekarki z latarką. Radość Alicji była ogromna! Od razu przyniosła też swoją minifigurkę lekarki ze strzykawką i wtedy zaczęła opowiadać.
Już po kilku minutach wiedziałyśmy, że medycyna to nie chwilowe zainteresowanie, a prawdziwa pasja naszej Marzycielki. Alicja z ogromnym zaangażowaniem opowiadała nam o ludzkim organizmie, ulubionych książkach (ma książkę o anestezjologii z autografem swojego ulubionego lekarza) i serialach medycznych, które ogląda. Pokazała nam również swój mały „wózek lekarski”, w którym znajdują się bandaże, stetoskop, elektrody do EKG, maski anestetyczne i opatrunki. Słuchałyśmy jej z podziwem, bo wiedza i dojrzałość naszej Marzycielki naprawdę robią ogromne wrażenie.
Opowiedziała nam także o szpitalnym świecie, który czasami staje się jej drugim domem, oraz o tym, że w przyszłości chciałaby zostać anestezjologiem. Jej urok, odwaga i ciekawość sprawiają, że z łatwością nawiązuje kontakt z personelem medycznym, a wielokrotnie nawet miała okazję zobaczyć zwykle niedostępne zakątki szpitala. Nasza Marzycielka pokazała nam także swój pokój, w którym znajduje się kilkupiętrowy szpital Playmobil, a także mały model anatomiczny człowieka. Jej pasję do medycyny widać na każdym kroku.
Kiedy poprosiłyśmy Alicję, aby narysowała swoje największe marzenie, ani chwili się nie zastanawiała. Na kartce pojawiły się drzwi do szpitala a nad nimi napis „Szpital Św. Anny”.
I właśnie wtedy wiedziałyśmy, że przed nami wyjątkowe marzenie do spełnienia. Okazało się, że Alicja bardzo chciałaby zagrać w swoim ulubionym serialu medycznym „Szpital Św. Anny” i zobaczyć, jak wygląda praca na planie. Marzy o tym, aby choć na jeden dzień zajrzeć za kulisy pracy lekarzy serialowego szpitala, poznać sprzęt medyczny i poczuć się jak część zespołu.
Jesteśmy przekonane, że taka przygoda zostanie w jej sercu na bardzo długo i doda jej jeszcze więcej siły do realizacji własnych planów. Na zakończenie wizyty Alicja wręczyła nam w prezencie naklejki o tematyce medycznej. Spotkanie dobiegło końca, a my wróciłyśmy do domu z przekonaniem, że to naprawdę niezwykła dziewczynka. Zrobimy wszystko, by jej marzenie się spełniło.
spełnienie marzenia
2026-09-19
Od naszego spotkania z Marzycielką minęły cztery miesiące. Przez ten czas byliśmy w kontakcie z życzliwą nam agencją castingową i czekaliśmy na wiadomość, czy uda się znaleźć dla Alicji rolę w jej ukochanym serialu “Szpital św. Anny”.
W środę po południu zadzwonił telefon. Usłyszałam wiadomość, na którą tak długo czekałyśmy – pojawiła się dziecięca rola dla dziewczynki. Zdjęcia miały odbyć się już w sobotę.
Nie trzeba było długo czekać na radość Alicji. Jej marzenie o zagraniu w serialu właśnie zaczynało się spełniać.
W piątek w południe ruszyliśmy w drogę. Już po wejściu do samochodu Alicja pochwaliła się przygotowanymi przez siebie na drukarce 3D modelami serc, które chciała podarować swoim ulubionym bohaterom.
Podróż minęła nam bardzo przyjemnie. Rozmawialiśmy, żartowaliśmy, a Alicja opowiadała o bohaterach serialu i o tym, czego możemy spodziewać się na planie. Zastanawialiśmy się, jak będzie wyglądał następny dzień i kogo uda się spotkać. Nim się obejrzeliśmy, dotarliśmy na miejsce.
Rano ruszyliśmy na plan, gdzie powitała nas pani koordynatorka. Alicja poszła do garderoby, a po chwili wróciła już przebrana w szpitalną piżamę. I wtedy chyba naprawdę dotarło do nas, że to się dzieje.
Studio było dużo większe, niż sobie wyobrażaliśmy. Sale chorych, sala operacyjna, SOR, rejestracja, długie korytarze i mnóstwo profesjonalnego sprzętu – wszystko wyglądało jak prawdziwy szpital. Alicja oczywiście znała niemal każdy szczegół. Jako wielka fanka serialu bez problemu rozpoznawała miejsca, które wcześniej widziała tylko na ekranie. A teraz, kilka kroków dalej, byli aktorzy, których znała z telewizji. Ci sami, których do tej pory oglądała w swoich ulubionych scenach, nagle byli obok. Alicja była wyraźnie zachwycona.
A potem zaczęła się praca. Próby, wskazówki reżysera, ustawianie kamer, kolejne ujęcia i powtórki. Dużo ruchu, czekania i zmian, a jednocześnie zaskakująco ciepła atmosfera. Były rozmowy, żarty i krótkie pogawędki między kolejnymi scenami. Alicja z każdą chwilą czuła się coraz swobodniej.
Kiedy przychodził czas na jej scenę, po prostu robiła swoje. Naturalnie, z uśmiechem i bez tremy. Wyglądało to tak, jakby była częścią tego świata od zawsze.
W ciągu całego dnia Alicja spełniała też swoje małe marzenia. Wręczyła przygotowane wcześniej serca swoim ulubionym bohaterom, zdobyła autografy i zrobiła zdjęcia. Każda z tych chwil była dla niej ważną pamiątką.
Bardzo zależało jej też na tym, żeby zagrać rolę mówioną. I udało się. Pod koniec dnia zagrano specjalnie dla niej scenę, w której miała własną kwestię. Alicja po prostu stanęła przed kamerą i zagrała. A my patrzyliśmy na nią z ogromnym wzruszeniem. Bo oto właśnie spełniało się coś, o czym jeszcze niedawno tylko marzyła.
Na planie spędziliśmy cały dzień. Wieczorem poszliśmy jeszcze na spacer, próbując poukładać wszystkie emocje. Byliśmy przekonani, że to już koniec tej niezwykłej przygody.
Ale następnego dnia czekała na nas jeszcze jedna niespodzianka.
W niedzielę ukochana postać Alicji, serialowa ratowniczka Marta, której nie było poprzedniego dnia na planie, przesłała pozdrowienia. A krótko potem zgodziła się spotkać z nami poza planem.
Radości naszej Marzycielki nie da się opisać. Przytuliła swoją idolkę, wręczyła jej prezent, porozmawiała z nią, zaśpiewała i zrobiła sobie zdjęcia. Patrzyliśmy na jej szczęście i chyba wszyscy czuliśmy, że lepszego zakończenia tej historii nie mogliśmy sobie wymarzyć.
To było cudowne doświadczenie. Mnóstwo wzruszeń, łez, radości i uśmiechu, szczęścia i czułości. I ogrom dobra od ludzi, których spotkaliśmy po drodze.
Nasza Marzycielka Alicja zabrała nas ze sobą do swojej krainy czarów. Pokazała nam świat, który do tej pory znała tylko z ekranu, a my mogliśmy zobaczyć, jak jej wielkie marzenie staje się rzeczywistością – krok po kroku, scena po scenie.
I chyba właśnie takie chwile zostają z nami najdłużej. Kiedy możemy być obok i patrzeć, jak marzenie, o którym ktoś długo opowiadał, nagle staje się prawdziwe.
Bo czasem marzenia naprawdę się spełniają. A kiedy wokół są ludzie, którzy chcą w ich spełnieniu pomóc, może wydarzyć się coś naprawdę pięknego.
Alicja po raz kolejny przypomniała nam, że warto marzyć.