Początek kwietnia, a za oknem…śnieg! No cóż, kwiecień plecień, ale nawet nieprzyjemna pogoda nie była w stanie zepsuć tego cudownego dnia, pełnego sportowych emocji i nie tylko.

Od samego progu mieszkania czuć było wspaniałą i ciepłą atmosferę. Konrad wrócił do domu dwa tygodnie temu, ale powitalny napis i balony wisiały nadal. Od razu powitała Nas mama, starszy brat i w końcu sam Marzyciel, którego serdeczny, choć z początku nieśmiały uśmiech, przegonił wszystkie ciemne chmury na niebie.

Po ciepłym przywitaniu przyszedł czas na prezenty. Kiedy spojrzałyśmy na ekran monitora, na którym wyświetlała się strona internetowa klubu piłkarskiego, wiedziałyśmy, że prezenty będą idealne. Konrad jest wielkim fanem piłki nożnej, dlatego sportowy bidon okazał się strzałem w dziesiątkę. Ponadto, mimo tylko 14 wiosen, Marzyciel interesuje się psychologią sportu, stąd książki o tej tematyce, które są idealne do rozwoju zainteresowania.
Ale Konrad nie jest tylko biernym kibicem, lecz również wspaniałym zawodnikiem, który z powodu choroby musiał zawiesić swoją pasję. Mamy nadzieję, że tylko na chwilkę. Nasz Marzyciel z pewnością „złapał bakcyla” od taty oraz od starszego brata, którzy również grają w piłkę nożną. Nasze rozmowy w większej części dotyczyły właśnie sportu. Konrad ma ogromną wiedzę na temat piłki nożnej, nie tylko polskiej.

Kiedy przyszła chwila, aby narysować swoje marzenie, na Jego twarzy pojawił się wielki uśmiech, a oczy zaczęły lśnić. Od razu wiedział, co chce narysować. Stadion piłkarski, bramki, chorągiewki, zawodnicy i kibice, a wśród nich Konrad. Każdy element rysunku był niezwykle dopracowany. Nad stadionem napis: Anfield Stadium. Tak, to stadion angielskiej drużyny piłki nożnej Liverpool F.C. Konrad marzy, aby pojechać na ten stadion i zobaczyć w akcji swoją ulubioną drużynę. Na rysunku była mała postać z podniesionymi w euforii rękoma. That’s me, powiedział Marzyciel.

W czasie rozmowy o marzeniu, Marzyciel odpowiadał na zadawane po angielsku pytania. Oznacza to, że jest całkowicie gotowy, aby wraz z tysiącami kibiców zaśpiewać hymn Liverpoolu „You’ll never walk alone”, którego tekst zna na pamięć. Wizytę zakończyło wspólne zdjęcie rodziny i wolontariuszek. Było nam bardzo miło.

Dziękujemy Ci Konradzie za tak piękne marzenie. Czekamy, aż wrócisz do swojej wielkiej pasji, czyli do grania w piłkę nożną. Życzymy Ci, abyś przeżywał tylko piękne i dobre chwile i żebyś zawsze wygrywał.