Listopadowy czwartek – dla większości dzień jak każdy inny. Dla Łukasza okazał się on dniem wspaniałym, w którym mogliśmy spełnić jego życzenie...Po wtajemniczeniu Mamy, umówiliśmy się, że w czwartek zawieziemy wraz z Renatą prezent do szpitala, w którym leży Łukasz. Obładowane pakunkami, niczym (trochę przedwczesny) święty Mikołaj, wzbudziłyśmy spore zainteresowanie. Kiedy dotarłyśmy do właściwego pokoju, ukazał się nam radosny Łukasz wraz z jego mamą. Chyba jednak wiedział o naszej wizycie...Nie chciałyśmy trzymać go już dłużej w niepewności i przekazałyśmy mu prezenty. Chłopiec z coraz to większym zainteresowaniem spoglądał na zawartość każdego z pudeł. Znalazł w nich laptopa, głośniki, drukarkę, akcesoria i oczywiście gry. Jak to w życiu bywa, nie obeszło się bez małych problemów technologicznych, ale Łukasz, doskonały informatyk, powiedział, że da radę. Niestety nadeszła pora pożegnania, a tyle było jeszcze do oglądania... Z pewnością Łukasz będzie bardzo zajęty przez kilka najbliższych dni, aby „rozpracować” wszystkie elementy komputera. Uśmiech nie schodził mu z twarzy przez długi, długi czas. Po to właśnie jesteśmy – dla tego szczerego, długiego uśmiechu dziecka. Dziękujemy Mamie Łukasza za bardzo miłe i sympatyczne przyjęcie nas na każdym spotkaniu z Łukaszem, koledze z pokoju za cierpliwość i wyrozumiałość, oraz sponsorowi - firmie Henwar, za to, że uśmiech pojawił się na twarzy Łukasza.