Po dwóch miesiącach przygotowań udało się :). Pałac, sukienka, rycerze i inne atrakcje. W ten oto sposób 29 września spełniliśmy marzenie Kasi, która została księżniczką! Rano razem z Krysią i Panem Grzegorzem, który prowadził busik, wyruszyliśmy w podróż do Glinna Wielkiego, gdzie czekała nasza Marzycielka i jej rodzina – mama, siostra i trójka braci. Jechałyśmy już nie pierwszy raz do Kasi, także bez problemów dotarłyśmy na miejsce. Gdy przyjechaliśmy, wszyscy się jeszcze przygotowywali – ubieranie, czesanie. Ja „zajęłam się” Kasią. Pomogłam jej założyć śliczną, błękitną sukienkę, którą specjalnie dla niej uszyła zaprzyjaźniona krawcowa. Poza tym rajstopki i pantofle. Gdy wszyscy byli gotowi, ruszyliśmy w stronę Ostromecka, gdzie znajduje się piękny zespół pałacowo-parkowy . Kasia i jej rodzina do wsiedli do busa, a ja razem z Krysią kierowaliśmy „wycieczką” z drugiego samochodu. Dla nich było to duże wydarzenie - pierwszy raz jechali razem gdzieś dalej w taką podróż, więc nowych doznań było sporo. Byliśmy dosyć wcześnie w okolicach Ostromecka, dlatego przed główną atrakcją dnia, udaliśmy się do kawiarni na coś słodkiego. Do Ostromecka przybyliśmy około godziny 12. Podjechała bryczka i Księżniczka Kasia wraz ze swoimi krewnymi, zostali podwiezieni pod sam pałac. Przed wejściem czekali na Nią rycerze. Przywitali się z Kasią, dali jej różę oraz prezent – piękną lalkę. Również wolontariuszki przekazały Kasi prezenty – lalkę Barbie i inne zabawki. Weszliśmy do pałacu, na piętro, gdzie czekał na wszystkich słodki poczęstunek oraz diadem dla Kasi. Pani Hania oprowadziła dzieci po pałacu, po salach muzycznych. Rycerze przygotowali dla Księżniczki walkę „o jej rękę”, która oglądaliśmy z balkonu. Kasi bardzo spodobała się jedna z lalek. Bawiła się nimi, co sprawiło jej dużo radości. Natomiast bracia bawili się fundacyjnymi balonami. Odbyła się również sesja fotograficzna całej rodziny razem z rycerzem. Po zwiedzaniu podziemi pałacu podjechała bryczka, która odwiozła Kasię, jej rodzeństwo i Mamę do busika, który zawiózł ich do domu.
Był to dla każdego dnia dzień pełen wrażeń. Przede wszystkim dla Kasi i jej rodziny, a ukoronował ten cały dzień uśmiech na twarzy Kasi. Dla wolontariuszy, gdyż dowiódł, że wspólna praca i wzajemna pomoc sprawia, że możemy spełniać marzenia w tak niezwykły sposób.