Czy może być większa frajda dla wolontariusza od wywołania na twarzy dziecka wielkiego, szczerego uśmiechu? Odpowiedź jest chyba oczywista! A taką nieskrywaną radością powitała nas Małgosia, która ponownie odwiedziła dzisiaj szpital.

Wraz z Pauliną uchyliłyśmy drzwi, za którymi siedziała zniecierpliwiona dziewczynka. Od razu nas poznała, zwłaszcza, że zawitałyśmy do niej z wielkim, kolorowym prezentem przewiązanym ogromną kokardą. Poprosiłam ją, aby przypomniała mi, co jest jej największym marzeniem. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać, gdyż krzyknęła od razu: „Różowy laptoooop!”. Skoro więc egzamin został pomyślnie zdany (uff!) wręczyłyśmy Małgosi pudełko. Marzycielka w tempie ekspresowym zaczęła dokopywać się do jego zawartości.
Gdy oczom Małgosi ukazał się różowy laptop, podarowany przez firmę RAILGEO, oniemiała. Po chwili, mam wrażenie, dotarło do Gosi, że właśnie zostało spełnione jej największe marzenie i… na dobre zaczął się moment euforii!
Nasze wzruszenie było tym większe, że mama Małgosi przyznała, iż po raz pierwszy, dziewczynka nie mogła doczekać się przyjazdu na oddział. Od kilku dni wypytywała kiedy w końcu będzie poniedziałek i kiedy pojadą do szpitala (!!)

Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że marzenia mają ogromną moc. Ci, którzy w nie wierzą są prawdziwymi szczęściarzami, a którzy pomagają je spełniać – dobrymi czarodziejami

 

Relacja Ola D.