Podczas pierwszego spotkania Julka wymarzyła urządzenie jej urodzin. Ponieważ nie udało nam się tego zrealizować ze względu na jej długi pobyt w szpitalu, więc jedziemy z drugą wizytą , aby poznać jej nowe marzenie.

W sobotni, bardzo słoneczny poranek wyruszyłam do mojej sześcioletniej Marzycielki – Julki. Trwająca 3 godziny podróż minęła bardzo szybko. Kiedy dojechałam pod wyznaczony adres, druga wolontariuszka już na mnie czekała. Wspólnie poszłyśmy do dziewczynki. W progu przywitała nas uśmiechnięta Julia, następnie ukazała się Kinga – jej młodsza siostra, a tuż dalej mama i tata. Wszyscy bardzo mile nas przyjęli. Julka ujęła nas swoją gościnnością, wraz z siostrą zadbała o to, aby niczego nam nie brakowało. Wspólnej rozmowie towarzyszyła przemiła atmosfera, uprzejmość oraz miłe usposobienie dziewczynek. Zarówno nasza Marzycielka jak i jej siostra charakteryzowały się niecodzienną otwartością i szczególną serdecznością.

Pobyt u Julki był bardzo urzekający, jednak w pewnej chwili należało przejść do meritum naszego spotkania. Kiedy padło magiczne pytanie: „Julka, o czym marzysz?”. Dziewczynka bez chwili zastanowienia chwyciła kredki i kartkę i zaczęła rysować. Nastała cisza. Jednak to nie była zwykła cisza…. Patrzyłyśmy z zachwytem, jak powstaje piękne dzieło. Julka ma dopiero 6 lat i potrafi naprawdę ślicznie rysować. Byłyśmy pełne podziwu, bowiem wkrótce na kartce pojawił się perfekcyjny rysunek – drewniany domek z drzwiami ze zjeżdżalnią i dwiema huśtawkami. To dopiero było dzieło! Nasza Marzycielka ma również plan – w wymarzonym domku chciałaby wypić z siostrą herbatkę! Miejsce na domek już jest – w ogródku babci. Teraz tylko pozostało nam wolontariuszom wziąć się ostro do pracy i poszukać wyjątkowego domku dla Julii, aby móc spełnić jej największe marzenie.