Marzenie Konrada by┼éo tak wyj─ůtkowe jak on sam, dlatego te┼╝ potrzebowa┼éy┼Ťmy dwóch dni, aby móc ze stu procentow─ů pewno┼Ťci─ů powiedzie─ç, ┼╝e znów si─Ö nam uda┼éo. Uczestnictwo w tej realizacji tak┼╝e podzieli┼éy┼Ťmy na dwa, id─ůc wi─Öc za ciosem, b─Öd─ů dwie cz─Ö┼Ťci relacji, pisane przez dwie ró┼╝ne osoby. Gotowi? No to zaczynamy.

 

Dzień pierwszy, Stadion Narodowy w Warszawie, godz. 16.30

Kiedy przyby┼éam w umówione miejsce, by┼éa tam ju┼╝ grupa dzieci, które z wielkim podekscytowaniem czeka┼éy na wej┼Ťcie na teren Stadionu Narodowego. W┼Ťród nich by┼é te┼╝ u┼Ťmiechni─Öty od ucha do ucha Konrad, któremu towarzyszy┼éa mama. Zanim us┼éyszeli┼Ťmy sygna┼é do startu i bramy raju zosta┼éy otwarte, Marzyciel kilka razy pyta┼é, kiedy pójdziemy. Dawa┼éo mi to pewno┼Ť─ç, jak bardzo jego marzenie by┼éo prawdziwe i jak bardzo pragn─ů┼é, aby si─Ö ono spe┼éni┼éo.

Kiedy w ko┼äcu nadesz┼éa godzina „0”, ruszyli┼Ťmy w kierunku stadionu. Z ka┼╝dym krokiem atmosfera robi┼éa si─Ö coraz bardziej donios┼éa, a ┼║renice w oczach Konrada robi┼éy si─Ö coraz szersze. Oto znalaz┼é si─Ö w ko┼äcu w miejscu, które ka┼╝dego dnia mija┼é w drodze do szpitala, i za ka┼╝dym razem wyobra┼╝a┼é sobie, jak to jest by─ç w ┼Ťrodku tego wielkiego, bia┼éo-czerwonego budynku. Stadion z pustymi 60 tysi─ůcami miejsc robi niesamowite wra┼╝enie. Zadziwia nie tylko jego ogrom. Na zmys┼éy oddzia┼éuje te┼╝ cisza, przerywana krokami nielicznych, znajduj─ůcych si─Ö w nim osób oraz echem, jakie one wydaj─ů. I cho─ç panowa┼é tam ch┼éód, emocje robi┼éy swoje i rozgrzewa┼éy Konrada.

Nasze spotkanie z Robertem Lewandowskim zacz─Ö┼éo si─Ö od treningu. Cho─ç bardzo chcieli┼Ťmy uczestniczy─ç w nim fizycznie, musieli┼Ťmy ograniczy─ç si─Ö tylko do obserwacji daj─ůcych z siebie wszystko zawodników i ich mentalnego wsparcia. My┼Ťl─Ö, ┼╝e wysz┼éo nam to ca┼ékiem nie┼║le, skoro nawet podczas próby meczu pad┼éa bramka. Wierzymy, ┼╝e sta┼éo si─Ö tak dzi─Öki kibicowaniu Konrada.

Po udanym treningu pi┼ékarze byli ju┼╝ tylko do naszej dyspozycji. Przechadzali si─Ö po obrze┼╝ach murawy niczym hollywoodzkie gwiazdy po czerwonym dywanie. Konrad z wielkim podekscytowaniem obserwowa┼é ka┼╝dy ruch Roberta Lewandowskiego. Nie móg┼é uwierzy─ç, ┼╝e naprawd─Ö go widzi, ┼╝e osoba, któr─ů do tej pory podziwia┼é jedynie z ekranu telewizora, znajduje si─Ö zaledwie kilka metrów od niego. Z ca┼éych si┼é ┼Ťciska┼é w d┼éoni czerwon─ů czapk─Ö z daszkiem z logo klubu, w którym sam do niedawna gra┼é. Wymy┼Ťli┼é, by to w┼éa┼Ťnie na niej swój autograf z┼éo┼╝y┼é jego idol, ┼╝e to b─Ödzie taki magiczny amulet, który b─Ödzie pomaga┼é strzela─ç bramki, kiedy sam wróci na boisko. Pomys┼é zosta┼é oczywi┼Ťcie wcielony w ┼╝ycie, a czapka od razu znalaz┼éa si─Ö na g┼éowie ch┼éopca i opu┼Ťci┼éa j─ů dopiero w domu.

To nie by┼é jednak koniec atrakcji, bowiem Konrad wyszed┼é ze spotkania z poka┼║n─ů kolekcj─ů zdj─Ö─ç naszych pi┼ékarskich or┼éów. Znale┼║li si─Ö na nich m.in. ┼üukasz Piszczek, Kamil Grosicki i Grzegorz Krychowiak, ale nie zabrak┼éo te┼╝ trenera Adama Nawa┼éki i prezesa Polskiego Zwi─ůzku Pi┼éki No┼╝nej Zbigniewa Bo┼äka, o którym Konrad postanowi┼é poszerzy─ç wiedz─Ö, jak tylko znajdzie woln─ů chwil─Ö.

Po spotkaniu Konrad wróci┼é do domu i wiem od jego mamy, ┼╝e emocje z nim zwi─ůzane nie opu┼Ťci┼éy go do dzi┼Ť. Wierz─Ö, ┼╝e pozostan─ů z nim na d┼éugo. Dzi─Ökuj─Ö Ci Konradzie, ┼╝e mog┼éam prze┼╝ywa─ç je razem z tob─ů.

Justyna

 

Dzie┼ä drugi, równie┼╝ Stadion Narodowy w Warszawie, godz. 17:00

Dotarcie na Stadion w dniu meczu to nie lada wyzwanie! Jecha┼éam zapchanym tramwajem pe┼énym kibiców na spotkanie z Konradem i ju┼╝ czu┼éam, ┼╝e to b─Ödzie niesamowity wieczór. Nasz Marzyciel jest niezwyci─Ö┼╝ony – pomimo ogromnych emocji dnia poprzedniego, dobry humor i energia nie opuszcza┼éy go na krok. U┼Ťmiech Konrada wy┼éapa┼éam, pomimo ogromnego t┼éumu. Zapewni┼é mnie on o pe┼énej gotowo┼Ťci na kolejn─ů porcj─Ö wra┼╝e┼ä.

Marzyciel z nies┼éabn─ůcym zapa┼éem opowiedzia┼é mi o pierwszym dniu realizacji tak, ┼╝e poczu┼éam si─Ö, jakbym sama bra┼éa w nim udzia┼é. Ekspresowo przeszli┼Ťmy przez bramki i weszli┼Ťmy na trybuny. Kiedy usiedli┼Ťmy na naszych miejscach, d┼éugo nie mogli┼Ťmy nadziwi─ç si─Ö, ┼╝e jeste┼Ťmy a┼╝ tak blisko murawy. Na boisko weszli pi┼ékarze i rozpocz─Öli rozgrzewk─Ö. Konrad bacznie obserwowa┼é Roberta przez ca┼éy czas trwania rozgrzewki. Uzna┼é, ┼╝e dru┼╝yna jest w dobrej formie, a co do naszej wygranej nie mia┼é najmniejszych w─ůtpliwo┼Ťci.

Kiedy z g┼éo┼Ťników rozbrzmia┼éy d┼║wi─Öki hymnu, wszyscy kibice stan─Öli na baczno┼Ť─ç. Ponad 57 tysi─Öcy osób ┼Ťpiewaj─ůcych hymn to bardzo wzruszaj─ůcy i podnios┼éy moment. Nast─Öpnie rozbrzmia┼é pierwszy gwizdek i rozpocz─Ö┼éa si─Ö gra. Konrad nawet przez chwil─Ö nie spuszcza┼é oka z boiska.

Pierwsza po┼éowa zako┼äczy┼éa si─Ö sukcesem naszych – wynikiem 1:2. W przerwie kupili┼Ťmy popcorn – Konrad wyzna┼é mi, ┼╝e oprócz pi┼éki no┼╝nej jego wielkie pasje to konstruowanie z Lego i… jedzenie;-) A wiadomo, emocje smakuj─ů znacznie lepiej w towarzystwie przek─ůski. Te na boisku si─Öga┼éy zenitu, do bramek wpada┼éy kolejne pi┼éki, a ko┼äcówk─Ö meczu przez nadmiar wra┼╝e┼ä musieli┼Ťmy ogl─ůda─ç na stoj─ůco.

Opu┼Ťcili┼Ťmy stadion na minut─Ö przed ko┼äcem gry, aby zd─ů┼╝y─ç przedosta─ç si─Ö do centrum, zanim ulice ogarn─ů t┼éumy. Planowali┼Ťmy powrót tramwajem, jednak okaza┼éo si─Ö, ┼╝e zosta┼éy one wy┼é─ůczone z ruchu. Wieczór by┼é ch┼éodny, co uniemo┼╝liwia┼éo piesz─ů w─Ödrówk─Ö przez most. Zacz─Ö┼éy┼Ťmy z mam─ů Konrada delikatnie panikowa─ç, poniewa┼╝ ze stadionu by┼éo ju┼╝ s┼éycha─ç wychodz─ůcych kibiców. Wtedy zdarzy┼é si─Ö cud! Podbieg┼éy┼Ťmy do grupy osób, która kierowa┼éa ruchem na wy┼é─ůczonych z niego ulicach. Trafi┼éy┼Ťmy na wspania┼éego cz┼éowieka, który – pomimo gro┼╝─ůcych mu konsekwencji – zgodzi┼é si─Ö zawie┼Ť─ç nas na drug─ů stron─Ö Wis┼éy swoim samochodem. Nie mogli┼Ťmy nadziwi─ç si─Ö, ile bezinteresowno┼Ťci i dobra mia┼é w sobie. Ogromne podzi─Ökowania! Jest Pan naszym bohaterem:)

Po przedostaniu si─Ö do bezpiecznej strefy odetchn─Öli┼Ťmy z ulg─ů. Nie musz─Ö chyba dodawa─ç, ┼╝e u┼Ťmiech Konrada rozpromienia┼é wieczór do samego ko┼äca. Marzyciel bez najmniejszych w─ůtpliwo┼Ťci wyzna┼é, ┼╝e spe┼éni┼éo si─Ö jego najwi─Öksze marzenie.

Konradzie! Ja równie┼╝ dzi─Ökuj─Ö Ci z ca┼éego serca za to, ┼╝e mog┼éam Ci─Ö pozna─ç i sp─Ödzi─ç z Tob─ů tak niesamowity dzie┼ä! Dzi─Ökuj─Ö za wszystkie wspania┼ée emocje, które dzi─Öki Tobie dane mi by┼éo prze┼╝y─ç:) Nigdy nie przestawaj marzy─ç!

Natalia

 

Dzi─Ökujemy Grupie LOTOS oraz Polskiemu Zwi─ůzkowi Pi┼éki No┼╝nej za spe┼énienie marzenia Konrada.