Dokładnie 10 dni po tym jak poznałyśmy marzenie Sebastianka – wyruszamy w niezwykłą podróż, pełną nadziei na spełnienie największego marzenia chłopca o przejażdżce tirem.

Kierunek – Pilzno. Z Rzeszowa wyruszamy otuleni dużymi płatkami pierwszego w tym roku śniegu, jednak gdy zjawiamy się w siedzibie firmy Omega Pilzno, pogoda zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Śnieg zwalnia, zza chmur wyłania się słońce, a na twarzy Sebastiana widać ekscytację i oczekiwanie na to, co zaraz się wydarzy.

Na miejscu wita nas pan Bartłomiej, który tego dnia zabierze naszego Marzyciela w świat wielkich samochodów, transportu lądowego i spedycji.

Zanim jednak Sebastian zasiądzie za kierownicą nowoczesnego ciągnika siodłowego, zwiedzamy warsztat, w którym naprawiane są wszelkie usterki, ogromny magazyn, oraz doki przeładunkowe. Chłopiec ma okazję to wszystko zobaczyć, przyjrzeć się jak wygląda wymiana kół w ciągnikach siodłowych, dowiedzieć czym różni się naczepa od przyczepy, zaobserwować gdzie ładowane są dźwigi i wózki widłowe oraz podziwiać ogromną flotę pojazdów ciężarowych.

Atrakcji jest mnóstwo, lecz Sebastiana najbardziej cieszy, gdy może usiąść na fotelu kierowcy, dotknąć kierownicy i pod okiem pana Bartłomieja pokonać ciągnikiem pierwszą w swoim życiu odległość. Sebastian jest pogodny, bardzo skupiony na tym, co się dzieje, jest szczęśliwy. Spełnia się jego największe marzenie.

Ale to nie koniec niespodzianek, ponieważ firma Omeg Pilzno przygotowała dla Marzyciela wiele prezentów, w tym między innymi ogromny plastikowy model ulubionego ciągnika siodłowego. A my pamiętając, że Sebastian jest także wielkim miłośnikiem gier planszowych – mamy dla niego komplet kilku ciekawych gier.

Wracamy do Rzeszowa z poczuciem dobrze wykonanego zadania i szczęściem w oczach chłopca. Mamy nadzieję, że ten dzień już na zawsze pozostanie w jego pamięci.

 

Marzenie Sebastiana nie mogłoby się spełnić, gdyby nie firma OMEGA Pilzno ITiS Godawski & Godawski Sp. z o.o., której serdecznie dziękujemy.

Szczególnie podziękowania kierujemy także do panu Bartłomieja Martyki, który poświęcił naszemu Marzycielowi bardzo dużo czasu, wprowadzając go w świat pojazdów ciężarowych i sprawił, że na twarzy chłopca zagościł uśmiech.

 

Relacja i fotografie: Basia Szydełko