Kiedy sięgam pamięcią wstecz i wspominam swoje pierwsze spotkanie z Zuzią tuż przed Wigilią Bożego Narodzenia zeszłego roku, i tak doskonale przypominam sobie tą pewność w jej głosie co do tego, że na pewno to jest to czego pragnie, oraz jej całkowitą gotowość do cierpliwego czekania cały rok na spełnienie jej marzenia, i konfrontuje ten obraz z tym wspaniałym, pełnym szczęścia wyrazem jej twarzy, który jeszcze kilka dni temu mogłam oglądać na własne oczy, jestem pewna, że obejrzenie wraz z rodzicami konkursu skoków narciarskich w Innsbrucku było Zuzi największym marzeniem i ogromnie się cieszę, że to właśnie mi przypadł w udziale zaszczyt jego spełnienia.

Do Innsbrucka wyruszyliśmy busem późnym rankiem 2 stycznia. Czekała nas długa podróż, ale nie przejmowaliśmy się tym. Zabraliśmy ze sobą dobre humory i ogromną chęć ujrzenia w jej trakcie już tak dawno niewidzianego w okolicach naszego województwa śniegu. Początek trasy nie wskazywał jednak na to, że go zobaczymy. Niemcy przywitały nas pięknym słońcem, błękitnym niebem oraz zieloną trawą, co bardziej przypominało wiosnę niż  zimę. Pozostało nam czekać na to, co przyniesie krajobraz Austrii. Choć granicę z tym wspaniałym krajem przekroczyliśmy już po zmroku, późnym wieczorem, to co widzieliśmy przez okna samochodu zupełnie nas oczarowało. Z każdej strony otaczały nas kontury ogromnych gór. Co jakiś czas widzieliśmy też pięknie oświetlone na ich niektórych wzniesieniach zamki czy kościoły. Zuzia była zachwycona. I najważniejsze: zobaczyliśmy śnieg! Nareszcie! Choć podróż zakończyliśmy tuż przed północą, Zuzia pełna entuzjazmu nie mogła doczekać się tego co przyniesie nowy dzień.

Nazajutrz Innsbruck pokazał swoje piękno w całej okazałości. Z każdej strony cudownie ośnieżone wzniesienia, lekko zachmurzone niebo z przebijającymi się promieniami słońca i coś czego się nie spodziewaliśmy - piękny widok na góry oraz na...skocznię Bergisel z pokoi hotelowych. Zuzia ogromnie mnie zaskoczyła, ponieważ zabrała ze sobą lornetkę i dzięki niej mogła w każdej chwili podejrzeć z okna interesujące ją miejsca. Oczywiście numerem jeden Zuzi była właśnie skocznia narciarska! Kiedy po śniadaniu nabraliśmy sił, udaliśmy się na małe zwiedzanie miasta. Swoją pomoc w oprowadzaniu zupełnie bezinteresownie zaoferowała nam mieszkająca od lat w Innsbrucku przesympatyczna Martyna. Choć wcześniej się nie znaliśmy, już po pierwszych kilku zdaniach czuliśmy się jak jej dobrzy znajomi. Centrum miasta to przede wszystkim mnóstwo wspaniałych małych uliczek, wśród których znajduje się większość jego najważniejszych zabytków. To także wspaniały most nad rzeką Inn z malowniczym widokiem na kolorowe kamienice i jak zwykle wspaniałe góry. Martyna zaproponowała nam abyśmy wjechali specjalną kolejką na jeden ze szczytów - górę Hungerburg. Zuzia i jej rodzice bardzo chcieli zobaczyć rozpościerający się z niej widok, no i oczywiście przejechać się kolejką. Tak jak mogliśmy się spodziewać, widok na Innsbruck i okolice był przepiękny. Zuzia zabrała ze sobą lornetkę i z uwagą obserwowała również zbliżające się do lądowania na pobliskim lotnisku samoloty. Na skoczni zaś podglądała przygotowania do mającego odbyć się następnego dnia konkursu skoków. Jeszcze tylko ogrzaliśmy się podawaną w znajdującej się na szczycie kawiarence gorącą czekoladą i wróciliśmy do miasta. Po południu zbieraliśmy już siły na czekające nas następnego dnia wrażenia. Zuzię spotkała też mała niespodzianka. Od Julii która jest fotografem w jednym z portali relacjonujących wszystkie wydarzenia związane ze skokami narciarskimi - skokipolska.pl i która jak tylko dowiedziała się o marzeniu Zuzi była nim zachwycona i bardzo chciała w jakiś sposób pomóc w realizacji jego spełnienia, nasza Marzycielka otrzymała  album ze zrobionymi przez nią zdjęciami polskich skoczków wraz z ich...autografami! Podpisali się więc na nim Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Stefan Hula, Maciej Kot oraz Piotr Żyła. Zuzia była przeszczęśliwa! Tym bardziej nie mogła doczekać się tego co spotka ją już następnego dnia.

Piątkowy ranek zleciał bardzo szybko. Śniadanie, kupno kilku pamiątek i nim się obejrzeliśmy ruszaliśmy już w drogę by w miarę wcześnie dostać się na skocznię. Jeszcze w busie powiedziałam Zuzi, że wcześniej muszę jednak coś odebrać. Cała trasa wiodła przez malowniczy krajobraz, który bardzo podobał się Zuzi, więc nim się obejrzała, byliśmy już na miejscu. Weszliśmy do środka jednego z hoteli. Ja szłam przodem, Zuzia z rodzicami tuż za mną. Nagle za plecami usłyszałam: “Mamo, Kotek”! Na końcu korytarza stał bowiem nie kto inny jak Zuzi ulubiony reprezentant polskiej kadry skoczków narciarskich - Pan Maciej Kot! Niespodzianka się udała! Ufff. Zuzia była zupełnie zaskoczona i nieziemsko szczęśliwa. Pan Maciej bardzo serdecznie się z nami przywitał i zaprosił do jednego z pomieszczeń, w którym mogliśmy spokojnie porozmawiać. Było to przemiłe spotkanie, podczas którego radość i niedowierzanie pięknie malowały się na twarzy Zuzi. Pan Maciej miał też dla niej prezent. Podarował jej koszulkę, w której brał udział w odbywających się dzień wcześniej kwalifikacjach oraz podpisał się na niej. Takiego prezentu Zuzia z pewnością się nie spodziewała! Czuła się dzięki niemu bardzo wyróżniona. Czas w tak miłym towarzystwie zleciał bardzo szybko. Zrobiliśmy jeszcze tylko kilka zdjęć na pamiątkę i po serdecznym pożegnaniu z Panem Maciejem udaliśmy się na skocznię. Emocje w busie były przeogromne. Wszyscy jeszcze nie mogliśmy uwierzyć w to co się przed chwilą stało, zwłaszcza, że spotkanie udało się zorganizować zupełnie spontanicznie. Dziękujemy Julio i Panie Łukaszu!

Nadszedł czas spełnienia marzenia. Mając górującą nad krajobrazem skocznię przed sobą, Zuzia pełna energii udała się w stronę jej trybun. Prześcignęła wszystkich - mnie, rodziców, a droga wcale nie była prosta i krótka. ;) Gdy przekroczyliśmy próg wejścia, radość na twarzy Zuzi była nie do opisania. To wszystko o czym tak bardzo marzyła, na co tak długo czekała teraz się spełniło. Sektor, w którym mieliśmy miejsca, okazał się strzałem w dziesiątkę. Zuzia mogła bardzo blisko obserwować miejsce lądowania skoczków oraz zdobywać ich autografy.

Podczas konkursu cały czas sprawdzała na telebimie, który zawodnik skacze w danym momencie i szybko odwracała głowę żeby zobaczyć jak ląduje. Pilnie śledziła też punktację, oczywiście trzymając najbardziej kciuki za reprezentantów Polski. Zuzia to prawdziwy kibic skoków narciarskich. Znała nazwiska chyba wszystkich skoczków! Bardzo podobała się jej również sama skocznia oraz cała atmosfera panująca wśród wszystkich zgromadzonych kibiców. Było idealnie! Choć czas podczas konkursu zleciał bardzo szybko, radość z przeżytych na nim chwil towarzyszyła Zuzi jeszcze przez całą drogę powrotną do hotelu. Następnego dnia rano wracaliśmy do Szczecina zostawiając za sobą, jak się później okazało, “śnieżny armagedon”, który zaatakował Austrię i Niemcy. Wszystkim żal było wyjeżdżać z tak wspaniałego miejsca po tak wspaniale spędzonym czasie w tak wspaniałym towarzystwie. To było dla mnie niezapomniane spełnienie marzenia. Widzieć tak szczęśliwą Zuzię, było czymś najpiękniejszym co mogło mnie spotkać!

 Zuzia to cudowna, bardzo mądra, elokwentna, pełna energii oraz zawsze uśmiechnięta, kochająca psy oraz uwielbiająca podróże dziewczynka. Zuziu, dziękuję Ci, że mogłam towarzyszyć Ci w spełnieniu Twojego marzenia i cieszyć się razem z Tobą tymi niezapomnianymi chwilami. Nigdy nie przestawaj marzyć! Coś czuję, że Twoje kolejne marzenia będą tak samo niezwykłe jak to, spełnione dzięki naszej fundacji. ;)

Dziękuję rodzicom Zuzi za ten wspaniały czas. Jesteście wspaniałą rodziną.

Dziękuję Panu Grzegorzowi za to, że bezpiecznie dowiózł nas do celu i umilał podróż swoimi opowieściami.

Dziękuję Martynie za oprowadzenie nas po Innsbrucku.

Dziękuję Julii, Panu Łukaszowi oraz przede wszystkim Panu Maciejowi Kotowi za to, że tak chętnie wsparł naszą fundację zgadzając się na spotkanie, które tak bardzo uszczęśliwiło Zuzię i dało jej tak wiele siły i energii. Dziękuję, że jest Pan dobrym człowiekiem, który potrafi docenić siłę dziecięcych marzeń! Życzymy Panu samych sukcesów i przypominamy, że pozostajemy na zawsze wiernymi fanami!

Dziękuję hotelowi Radisson Blu w Szczecinie za udostępniony pokój hotelowy, w którym Zuzia i rodzice mogli odpocząć po długiej podróży.

Na koniec dziękuję z całego serca szkole NSP Primus ze Szczecina, która zebrała część kwoty na spełnienie marzenia Zuzi. To piękne, że dzięki Waszej pomocy marzenie Zuzi stało się rzeczywistością.