Było to nasze pierwsze spełnienie marzenia z koleżanką wolontariuszką. W związku z tym trochę się stresowaliśmy. Zależało nam, żeby wszystko poszło tak jak zaplanowaliśmy. Po prostu, żeby o niczym nie zapomnieć, ale najważniejsze – aby Marysia była oczarowana swoim nowym wymarzonym rowerem. W dniu spełnienia, rodzice zabrali Marysię do ZOO, więc uznaliśmy, że czas po zwiedzaniu ZOO we Wrocławiu będzie idealny na wręczenie prezentu. Umówiliśmy się w restauracji „Przystanek ZOO” na godzinę 16. Pomyśleliśmy, że najlepiej będzie zostawić rower na piętrze restauracji gdzie mieliśmy rezerwację stolika oraz sporo rozwieszonych balonów w około. Sami zeszliśmy jednak na dół, żeby przywitać Marzycielkę na wejściu i udać, że spotkaliśmy się przypadkowo. Chwilę po 16, cała trójka zjawiła się w restauracji. Przywitaliśmy się, jednak Marysia w pierwszym momencie nas nie pamiętała (fakt, że koleżanki jeszcze nigdy nie widziała). Jak wspomniałem, że jesteśmy z fundacji Mam Marzenie i pokazałem jej moją zieloną koszulkę – od razu była inna rozmowa :-) Zapytaliśmy Marysię, czy skoro już się spotkaliśmy to możemy napić się razem herbaty na górze restauracji - na co dziewczynka przystała. Uf! Pierwsze koty za płoty a najlepsze dopiero przed nami. Marysia szła po schodach pierwsza. Gdy wszyscy weszliśmy na górę, Marysia zatrzymała się. Zobaczyła stojący przy stoliku rower i zamarła z wrażenia! Całkowicie nie wiedziała co ma zrobić, odwróciła się do rodziców i do nas tak jakby z pytaniem czy to dla niej, czy nie dla niej? Ktoś powiedział, że to dla niej i żeby już biegła go zobaczyć! Z każdą minutą naszego magicznego spotkania, widać było coraz więcej radości w oczach i w słowach Marysi, co bardzo nas cieszyło. Na pytanie co najbardziej jej podoba w rowerze, odpowiedziała że koszyk. Trochę tak przewidywaliśmy, bo od pierwszej minuty w koszyku jeździł Lisek, ulubiony pluszak Marysi, jednak tym razem z Foką – nową pluszową przyjaciółka Marysi z wycieczki do ZOO. Jak mogliśmy się domyśleć, ze wszystkich zwierząt w ZOO, Marysi najbardziej podobały się właśnie foki. Po wnikliwym obejrzeniu roweru, przymierzeniu kasku oraz kilkumetrowej przejażdżce, usiedliśmy, żeby napić się ciepłej herbaty. Po chwili, Pani kelnerka przyniosła przepiękny tort z napisem „Dla Marysi” oraz zapaloną fontanną z zimnych ogni :) Zaśpiewaliśmy Sto Lat a Marysia nie omieszkała zjeść trzech kawałów tortu (przypomnę, że ma 5 lat). Ile radości nam sprawiło jak w przerwie pomiędzy kawałkami tortu, wylizała talerz i powiedziała „jestem zmywarką” :-) Marysia otrzymała od nas Dyplom spełnionego marzenia, co również bardzo ją ucieszyło, ponieważ lubi dostawać dyplomy. To były wspaniałe i niezapomniane chwile z potężną dawką szczęścia i radości na twarzy Marysi. Do końca spotkania Marysia co chwilę wsiadała na rower. Przez całe spotkanie mocno czuliśmy, że rower sprawił naszej Marzycielce bardzo dużo radości. Jak wychodziliśmy z restauracji to Marysia oznajmiła, że do samochodu będzie jechała już rowerem. Tak jak powiedziała – dokładnie tak zrobiła. Droga Marysiu, był to dla nas zaszczyt, że mogliśmy spełnić Twoje marzenie. Mamy nadzieję, że rower będzie Ci służył a Ty nie zapomnij, żeby mieć kolejne marzenia!

Dziękujemy zespołowi sklepu rowerowego PM Rider we Wrocławiu, za anielską cierpliwość przy wyborze odpowiedniego roweru dla naszej małej Marzycielki oraz za otrzymane od Was rabaty, równie wielkie jak Wasze serca! Bez Was byłoby trudniej.

Dziękujemy również restauracji Przystanek ZOO we Wrocławiu za ciepłe przyjęcie oraz wspaniałą obsługę tortu!