Moim marzeniem jest:

finał piłkarskiej Ligi Mistrzów UEFA w 2026 r.

Alexander, 18 lat

Kategoria: zobaczyć

Oddział: Warszawa

Status marzenia: spełnione

Marzenie zostało spełnione dzięki

  • Osoba prywatna

pierwsze spotkanie

2025-02-11

We wtorkowe popołudnie spotkaliśmy się z Alexandrem i jego mamą, już od pierwszych chwil było widać, że Alex to niezwykle pogodny, dowcipny, ale też dojrzały i ambitny nastolatek, pełen pasji oraz determinacji.

Alex jest wszechstronnym sportowcem, a jego największą miłością jest piłka nożna – odnosi w niej liczne sukcesy, tak jak wielokrotnie robił to wcześniej jego ulubiony klub – Liverpool. Poza futbolem fascynują go także inne dyscypliny sportowe, w tym koszykówka, pływanie i tenis stołowy. Ale sport to nie wszystko – Alex ma w sobie żyłkę podróżnika – nieustannie poszukuje nowych wyzwań i inspirujących miejsc do odkrycia, a chłód i długa droga rozpalają w nim ciekawość.

Gdy zapytaliśmy Alexa o jego marzenia, w oczach pojawił się błysk ekscytacji. Z ogromnym entuzjazmem opowiedział nam o wydarzeniach i miejscach na świecie, które chciałby zobaczyć. Pragnie doświadczyć niezapomnianych sportowych emocji na najwyższym poziomie – marzy o obejrzeniu zawodowców w meczu ligi NBA na żywo oraz o finale piłkarskiej Ligi Mistrzów, który w tym roku odbędzie się w Monachium.

Kolejnym wielkim celem jest podróż do Monako, gdzie chciałby poczuć atmosferę wyścigu Formuły 1 i zwiedzić ten niezwykły kraj. Alex jest bardzo ciekawy świata i chce przeżywać wyjątkowe chwile w najwspanialszych miejscach na świecie. Fascynuje go również Skandynawia – marzy o dotarciu na Nordkapp w Norwegii, czyli na najbardziej wysunięty na północ kraniec Europy. Interesują go także malownicza norweska Wyspa Utoya, a w Finlandii Rovaniemi oraz Laponia, gdzie można spotkać świętego Mikołaja. To właśnie te miejsca, pełne historii i naturalnego piękna, najbardziej go przyciągają.

Alex, dziękujemy Ci za podzielenie się z nami swoimi niesamowitymi marzeniami. Trzymamy kciuki, aby już wkrótce stały się rzeczywistością! Jesteś dla nas inspiracją. Nie możemy się doczekać kolejnego spotkania, na którym na pewno uda nam się poznać największe marzenie Alexa.

spotkanie - poznanie marzenia

2025-03-12

Pełni pozytywnych emocji odbyliśmy drugie spotkanie z Alexem i jego mamą. Nasz marzyciel był w dobrym nastroju. Od pierwszych minut naszego spotkania byliśmy pewni, że podjął decyzję i wybrał swoje największe marzenie.

Nastolatek uwielbia sport, podróże i dobrą zabawę, dlatego wcale nas nie zdziwiło, kiedy opowiedział o tym, jak bardzo chciałby zobaczyć finał piłkarskiej Ligi Mistrzów UEFA, który odbędzie się w maju 2026 r. w Budapeszcie.

Piłka nożna to największa pasja sportowa Alexa, jest w niej zresztą naprawdę dobry i może pochwalić się wieloma sukcesami. Nigdy jednak nie uczestniczył w takim widowisku jak finał mecz Ligi Mistrzów, gdzie grają najlepsze kluby na świecie. Chłopiec z przejęciem i uśmiechem na twarzy opowiadał o tym, jak bardzo chciałby zobaczyć na żywo to najbardziej prestiżowe piłkarskie widowisko i poczuć atmosferę święta – tysięcy ludzi dopingujących swoje drużyny i emocjonujących się tym, co dzieje się na boisku.

Alex był już Budapeszcie – w końcu jest podróżnikiem, zwiedził kawał świata – i dobrze wspomina tamten czas, więc chętnie ponownie odwiedzi stolicę Węgier. Już zastanawia się nad środkami komunikacji na Puskás Arénę, gdzie zmierzą się finaliści. Po cichu liczy na to, że wśród nich będzie Liverpool F.C. – jego ulubiony klub, a wśród nich takie gwiazdy, jak Mohamed Salah, Virgil Van Dijk czy Alexis Mac Allister. Nasz marzyciel wierzy w swój klub, ale przyznaje, że nawet jeśli Liverpool nie zagra w przyszłym roku w finale, doceni inne kluby i umiejętności ich zawodników. Zobaczyć to na żywo – coś wspaniałego!

Entuzjazm futbolowy bardzo nam się udzielił i wraz z rodzicami i dziewczyną Alexa będziemy trzymać kciuki za Liverpool, zdrowienie Alexa i realizację tego pięknego marzenia.

spełnienie marzenia

2026-05-29

Marzenia mają w sobie ogromną siłę, ale to, co wydarzyło się podczas weekendu od 29 do 31 maja w Budapeszcie, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Wszystko zaczęło się na lotnisku, gdzie ku mojemu zaskoczeniu Alex i jego najlepszy kumpel Patryk, którego nasz Marzyciel wybrał jako osobę towarzyszącą, przyjechali zupełnie sami, gotowi na przygodę życia. Chłopaki od samego początku zaimponowali mi dojrzałością i dokładnie wiedzieli co chcą zdobyć w stolicy Węgier.

Pierwsza niespodzianka spotkała nas już na starcie dzięki liniom Wizz air. Zaczęło się od priorytetowego wejścia i podstawienia osobnego autobusu, z którego z uśmiechem musiano wyprosić innych pasażerów, którzy już do niego wsiedli!, a skończyło na zaproszeniu do kokpitu pilota, możliwości zasiądnięcia za sterami i pamiątkowym modelu samolotu A321neo dla Alexa. Z takim kapitałem radości i wspólnymi zdjęciami z załogą wylądowaliśmy na węgierskiej ziemi.

Budapeszt od pierwszych chwil rzucił na nas urok. Po zostawieniu bagaży od razu ruszyliśmy realizować plan chłopaków i zaliczyliśmy absolutne „must-see”: monumentalny Parlament, spacer brzegiem Dunaju z obowiązkowym pit-stopem na tradycyjne, pyszne langosze oraz wspinaczkę na Wzgórze Zamkowe z bajeczną panoramą z Baszty Rybackiej. W powietrzu czuć było już jednak wyłącznie zbliżający się finał, więc udaliśmy się do oficjalnej Strefy Kibica na Placu Bohaterów. Emocje sięgały zenitu, tym bardziej że ... wciąż nie mieliśmy fizycznych biletów! Wszystko przez restrykcyjne zabezpieczenia UEFA, wiążące wejściówki z konkretnym telefonem urządzeniem.

Po otrzymaniu informacji o miejscu odbioru biletów ruszyliśmy najstarszą, historyczną linią metra. Po przypisaniu biletów do Alexa i Patryka wydarzyła się rzecz niesamowita – fanklub PSG, od którego odbieraliśmy bilety, okazał nam gigantyczne zaufanie. Jeden z francuskich kibiców oddał chłopakom swój prywatny smartfon, na którym zakodowany był wstęp na mecz. Zabezpieczeni w sprzęt, po szybkiej pizzy na mieście wróciliśmy do hotelu, nie mogąc doczekać się jutra.

Dzień meczowy w całości poświęciliśmy na zbliżające się piłkarskie święto. Wróciliśmy do oficjalnej Strefy Kibica, a następnie, choć Budapeszt z powodu pozamykanych ulic zafundował nam małe przygody logistyczne, skutecznie zameldowaliśmy się w strefie kibiców PSG. Po szybkich burgerach przyszedł czas na to, na co Alex czekał całe życie – finał Ligi Mistrzów pomiędzy Arsenalem a PSG na Puskás Arénie.

Otoczka tego wydarzenia była elektryzująca. Chłopaki byli podekscytowani, widząc, jak blisko nas, w loży, siedzi legendarny Thierry Henry! Mało tego, nasze miejsca okazały się absolutnie idealne – siedzieliśmy tuż za bramką, na którą, jak się później okazało, strzelano decydujące rzuty karne. Emocje były gigantyczne, bo wynik ważył się do ostatniej sekundy, a Alex i Patryk mieli perfekcyjny widok na każdą jedenastkę.

Po ceremonii wręczenia pucharu, niezwykle szczęśliwi, musieliśmy jeszcze … zwrócić pożyczony telefon. Pomimo całodziennego zmęczenia chłopaki do późnych godzin nocnych, z wypiekami na twarzach, analizowali każdą minutę tego niezwykłego widowiska.

Ostatni dzień miał być przeznaczony na odpoczynek i relaks. Cóż, nie wyszło. Postanowiliśmy zdobyć Cytadelę na wzgórzu, co wiązało się z morderczym podejściem, jednak Alex i Patryk przez cały wyjazd, mimo ewidentnego zmęczenia, nie ponarzekali nawet przez sekundę! Widoki na miasto natomiast wynagrodziły nam ten wysiłek.

Po szybkim uzupełnieniu kalorii i wizycie w Wielkiej Hali Targowej Nagycsarnok, gdzie chłopaki zaopatrzyli się w węgierskie specjały i pamiątki, ruszyliśmy na lotnisko. Jak się okazało, Budapeszt żegnał nas z klasą. Na lotnisku towarzyszyły nam znane sportowe i telewizyjne osobowości, w tym piłkarz Michał Żyro, co było idealnym zamknięciem tego piłkarskiego weekendu.

Do Warszawy dotarliśmy zmęczeni, ale tak niesamowicie szczęśliwi, że gdy na lotnisku przekazywałem chłopaków pod opiekę stęsknionych mam, Alex i Patryk wciąż wspominali miniony weekend.

Z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji tego wyjątkowego wyjazdu. Szczególne podziękowania kierujemy do Betclic 1. Ligi za organizację wspaniałej akcji "Gramy o Marzenia", a także do Pana Petara z firmy Sports Away za nieocenioną pomoc w organizacji biletów na ten prestiżowy mecz. Dziękujemy również Wszystkim Darczyńcom, którzy wspierają Fundację Mam Marzenie poprzez przekazanie 1,5% podatku – to dzięki Waszej hojności i wielkim sercom mogliśmy podarować Alexowi wspomnienia, które zostaną z nim na całe życie.