Moim marzeniem jest:
pierwsze spotkanie - poznanie marzenia
2025-07-17
Pewna mała dziewczynka czekała z utęsknieniem na wizytę wolontariuszek Fundacji Mam Marzenie. Mama zapewniała Oleńkę, że panie od marzeń pojawią się, gdy tylko wyniki badań pozwolą na bezpieczne spotkanie. Trochę trwało zanim przyszedł tak upragniony przez Aleksandrę dzień wizyty.
Gdy Ania, Natalia i Martyna podjechały pod dom ujrzały na balkonie dwie roześmiane buzie i cztery radośnie machające rączki. Mama zabrała wolontariuszki na górę, do salonu, gdzie czekał pięknie przygotowany stół z pysznymi ciastami, owocami i przekąskami. Ola i jej młodszy brat Szymon ochoczo choć nieśmiało przywitali się z gośćmi. Skrępowanie dzieci trwało tylko chwilę. Wręczenie lodołamaczy szybko rozładowało atmosferę. Olusia ucieszyła się z nowej kolorowanki i kredek. Od razu zaprosiła Anię do wspólnego malowania. W tym czasie Szymuś z pomocą Martyny próbował wyswobodzić nowy traktor i przyczepę z opakowania. Okazało się to nie lada wyzwaniem. Jednak, jak powszechnie wiadomo każdy wolontariusz FMM jest zawsze, na wszystko przygotowany. Do akcji wkroczyła Natalia uzbrojona w nożyce i już po chwili Szymek mógł przewozić drewno swoim nowym sprzętem.
Oleńka bardzo lubi malować. Cały sufit nad łóżkiem Marzycielki przyozdobiony jest Jej pięknymi rysunkami. Inną pasją Olusi jest wykonywanie bransoletek. Zrobiła ich już chyba tysiące. Wszystkie kolorowe, zachwycające, niepowtarzalne. Obdarowuje nimi najbliższe Jej osoby. Ręce mamy Oleńki są bogato przyozdobione biżuterią od serca otrzymaną od córki.
Ola i Szymek lubią się razem bawić i trochę ze sobą rywalizować. W chowanego, w wyścigi samochodowe, hula hop, samoloty … Czasem w tych zabawach wygrywa Ola a czasem pozwala wygrać bratu :). Chociaż jak przyznaje po cichu „Nikt tak szybko jak Szymuś nie jeździ autami”.
Najnowszą rozrywką Oleńki są gry planszowe. Jest w nich świetna. Gry odwracają uwagę i przełamują rutynę szpitalnych procedur. Oleńka z pasją oddaje się nowej rozrywce i zachęca wszystkich by towarzyszyli Jej w grze. 7 rund „W Krainie Baśni” i tylko raz udało się wygrać wolontariuszkom. Czy może raczej niekwestionowana Mistrzyni Aleksandra pozwoliła im wygrać … :).
Wielką miłością Marzycielki są zwierzęta. Lubi chyba wszystkie żywe stworzenia. Kiedyś nawet opiekowała się malutkim wróbelkiem, który wypadł z gniazda. „Wróbelki jedzą suche robaki, takie ze sklepu” – wyjaśniła Ola z wielkim znawstwem tematu. Z okna pokoju Szymka jest widok na gniazdo bocianie i małe boćki. Rodzeństwo lubi je obserwować. Szymusiowi jest smutno, gdy kończy się lato i ptaki wybierają się do ciepłych krajów. Na szczęście na podwórku są też takie, które nigdy Ich nie opuszczą. A na poprawę humoru najlepsza jest zabawa z Bingo i Perełką, berneńskimi psami pasterskimi. To niezawodna metoda, zawsze działa.
Przed chorobą najlepszą przyjaciółką Olusi była Psotka, dostojna, grafitowa kotka. Oleńka uwielbiała spędzać z nią czas, opiekować się nią, karmić, uczyć różnych zabaw i przytulać. Niestety w trakcie pobytu Marzycielki w szpitalu, Psotka czuła się tak samotna, że coraz częściej odwiedzała sąsiadkę dziewczynki aż w końcu przeprowadziła się do niej na stałe. Gdy Ola jest w domu, odwiedza czasem swoją przyjaciółkę. Ale marzy by mieć własnego kotka, najlepiej dziewczynkę, który zamieszka z Nią w domu. W szpitalu, od miłego Pana Doktora usłyszała o wyjątkowej rasie kotów brytyjskich i zapragnęła mieć właśnie taką niebieską kotkę. Już nawet imię dla niej wybrała – Kizia na cześć ulubionej postaci z bajki „Superkoty”.
I tak rozmowa o zwierzętach doprowadziła do odkrycia największego marzenia Oleńki. Brytyjski kot krótkowłosy o niebieskim umaszczeniu jest wielkim pragnieniem naszej małej Wielkiej Bohaterki.
Oleńko! Tak jak Ty jesteśmy bardzo ciekawi jakie super moce będzie miał Twój wymarzony kotek. Dawanie radości? Wywoływanie uśmiechu? Super zabawę?
Relacja: Anna K.
spełnienie marzenia
2025-12-14
Czy wiecie, że tak jak do grzecznych dzieci tak i do grzecznych kotków przychodzi Święty Mikołaj?
Dwa miesiące temu. Pani Marta pisze: „Dzień dobry, chciałbym spełnić marzenie Aleksandry.” Wiadomość ta niezmiernie mnie cieszy. Proponuję Pani Marcie skompletowanie wyprawki dla kociaka, gdyż…
Jeszcze wcześniej. Rankiem dostaję wiadomość od Pani Longiny:
„Dzień dobry, wiem że marzeniem Oli jest niebieska kotka. Właśnie urodziły nam się liliowe Brytyjczyki. Jeden kocurek wyróżnia się szczególnie urodą i charakterem, proszę tylko na niego spojrzeć.Wraz z mężem i córkami chcielibyśmy go podarować Oleńce. Mogłaby mu nawet wybrać imię a sponsorem tego miotu jest literka „I”.
Pozdrawiamy
Od Lenki*PL
Obecnie.
Siedziałyśmy z Olą przy stole. Oleńka właśnie ozdabiała podziękowania złotymi gwiazdami i fioletowymi sercami. Wtem do moich uszu dobiegł dźwięk. Dźwięk znajomy. Dźwięk charakterystyczny. Dźwięk jedyny w swoim rodzaju.
- Czy słyszycie to co ja?
Szymuś, młodszy brat Olci oderwał się od oglądania upominków, które wręczyłam Jemu i Jego siostrze na powitanie.
- To dzwoneczki Mikołaja!!! – wykrzyknął radośnie.
- Ale przecież dziś nie jest 6 grudnia. Wszyscy wiedzą, że do grzecznych dzieci Mikołaj przychodzi 6 grudnia. A u Was był Mikołaj?
Rodzeństwo zgodnie pokiwało głowami. I w tym momencie ponownie rozbrzmiał dźwięk dzwonków. Głośniej, wyraźniej, bliżej … a potem usłyszeliśmy tupanie na schodach i wesołe:
- Ho, ho, ho! Jest tu niejaki I-Fantuś?! Do I-Fantusia z prezentami przyleciałem. Moje elfy powiedziały mi, że to wyjątkowo grzeczny kotek.
Święty Mikołaj postawił przed Oleńką wielki worek, tak wypchany paczkami, paczuszkami, pakunkami, …, że aż się z niego wysypywały. Olcia i Szymek szybko zabrali się za opróżnianie worka a Święty chętnie im w tym pomagał. Nurkowali coraz głębiej do środka a prezenty się nie kończyły.
- Czy ten worek nie ma dna? - zapytała mama rozglądając się po pokoju, w którym kolorowe pakunki zajmowały już prawie całą przestrzeń.
Na te słowa do pokoju wszedł Pomocnik Mikołaja niosąc wielką paczkę, potem drugą wielką paczkę i trzecią, i czwartą a potem jeszcze kilka mniejszych.
- Tak! – rzekł Mikołaj – to by było na tyle. Można rozpakować.
Dopiero teraz się zaczęło. Kolorowy papier, kolorowe wstążki i kokardki fruwały po całym pokoju, a naszym oczom ukazywały się coraz to bardziej zaskakujące akcesoria dla kotka. Te niezbędne i takie „przydasie” i te do zabawy też. Święty Mikołaj przyniósł wszystko czego potrzebuje i mały kociak i duży kot.
- W domu wszystko gotowe na przyjęcie nowego członka rodziny?!
- Taaaak!!! – zgodnie zawołało rodzeństwo.
- To możemy jechać po I-Fantusia.
Droga choć długa, bo powszechnie wiadomo, że wszystko co najlepsze jest za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma morzami, upłynęła nam szybko i w miłej atmosferze.
Do Krainy Brytyjskich Kotów Od Lenki*PL dotarliśmy w porze obiadowej. Na Rynku Starego Miasta przywitała nas wielka choinka oraz piękne, świąteczne dekoracje. Oleńkę urzekły ogromne „prezenty” ustawione przed restauracjami, wokół placu rynkowego. Gdy podeszliśmy bliżej, okazało się, że w środku siedzą zadowoleni ludzie i zajadają pyszności.
- Ja też tak chcę! – zawołała Olusia.
Weszliśmy więc do środka „prezentu”. Wewnątrz unosił się przyjemny zapach świąt. Żywe choinki i wesoło tańczące w kominkach ogniki zachęcały, aby dłużej pozostać w tym cudownym miejscu. Restauracja Weranda to magiczna przestrzeń i smakowite potrawy. Zdecydowaliśmy się zjeść obiad właśnie tam. Olcia nabrała wielkiej ochoty na gorącą czekoladę. W tak wyjątkowym dniu rodzice zgodzili się na tą małą zachciankę. Jednak okazało się, że czekolada właśnie się skończyła. Bardzo to zasmuciło Oleńkę. Specjalnie dla naszej Marzycielki, przemiły Pan Kelner wyczarował gorącą czekoladę z malinami a tym samym uśmiech radości na twarzy Olusi.
Z za zakrętu cichej uliczki wyłonił się biały domek w otoczeniu zieleni. W progu przywitał nas uśmiechnięty Pan Mariusz a zaraz za nim mała Inka. Później dowiedzieliśmy się, że to siostrzyczka I-Fantusia. Pani Longina czekała na nas w kuchni. Obok Niej kręciło się więcej Brytyjczyków. Oleńka rozglądała się ciekawie, wypatrując wśród nich swojego I-Fantusia. Natasza, starsza córka Państwa domu, od razu odgadła za czym rozgląda się nasza Marzycielka.
- Olciu, nie ma tutaj twojego Fantusia. Bawi się na górze. Muszę Ci powiedzieć, że piękne imię mu wybrałaś.
- To zapraszam na górę. A ja w tym czasie zaparzę herbatę – zaproponowała Pani Longina.
Wtem naszych uszu dobiegło westchnienie zachwytu. Pan Mariusz wniósł I-Fantusia. Olusi aż dech zaparło z wrażenia i emocji. Pogłaskała go, przytuliła i delikatnie objęła. Kociak nieco się speszył czułościami małej dziewczynki i czmychnął na górę. Podążyliśmy więc za nim i trafiliśmy do kociego królestwa. W przytulnym saloniku, ze szczytu ogromnego drapaka spoglądała na nas majestatyczna Verona. I-Fantuś siedział przy kominku. Dołączyły do niego siostry - Inka i I-Scarlett. Na kanapie wygodnie polegiwała Camy, przy schodach Wedny.
Oleńka raźnym krokiem ruszyła do Brytyjczyków, radośnie machając w ich kierunku kocią wędką z kolorowymi piórkami. Zabawę czas zacząć!!! Nie trzeba było im dwa razy powtarzać. W mgnieniu oka znalazły się przy Olusi, próbując upolować kolorową wędkę. Z kociej bawialni zachęcone dźwiękami igraszek, wyskakiwały kolejne, niebieskie maluchy: Jimmy, Joszko, Jasper, J-Teo, J-Bazyl i J-Teodor. A poruszały się tak szybko, że nie udało mi się ich wszystkich sfotografować.
Lena, młodsza córka Państwa domu, opowiedziała naszej Marzycielce jakie zabawy I-Fantuś lubi najbardziej. Pani Longina i Pan Mariusz wytłumaczyli natomiast jak Oleńka powinna się opiekować swoim kocim przyjacielem. Lenka zdradziła jeszcze Olci, że I-Fantuś to najbardziej niezwykły kotek jakiego poznała, a trochę ich już poznała w swoim życiu.
- No i fajnie – podsumowała Ola nowym, ulubionym powiedzonkiem rodziny.
Dyplomy, podziękowania, upominki, pamiątkowe zdjęcia i nadszedł czas powrotu do domu. Zajęliśmy swoje miejsca w aucie. I-Fantuś na mięciutkim posłaniu w nowym, wygodnym transporterze, „usiadł” na honorowym miejscu tuż przy Oleńce.
- Mama, puść tą muzykę od wujka Tomka**. Na pewno Ci się spodoba Fantusiu. To będzie nasza nowa kołysanka.
„… Kiedy serca się spotykają,
Świat staje się jasny znów,
To coś jak magia, jak przyciąganie,
Ola i Fantuś – jeden wspólny ruch
…
Od tej chwili są już nierozłączni,
Każdy ich krok ma wspólny cień.
Dwie małe dusze odnalazły się w końcu,
Ola i Fantuś będą razem dzień po dniu i w każdy dzień …” **
https://www.youtube.com/watch?v=ss8aONpadiI
Droga Oleńko, dziękujemy Tobie za piękne marzenie. Dziękujemy, że mogliśmy razem z Tobą doświadczyć radości spełnianego marzenia. Nie przestawaj marzyć. Marzenia mają MOC!
W imieniu Oli oraz całej Fundacji Mam Marzenie serdecznie dziękujemy:
** Wujek Tomek – wolontariusz FMM, który specjalnie dla naszej Marzycielki napisał piosenkę o Oli i Fantusiu.
Relacja: Ania K.
v
v