Moim marzeniem jest:
pierwsze spotkanie
2026-03-08
Na pokładzie naszej Fundacji pojawiła się nowa, niezwykle utalentowana Marzycielka – 13-letnia Marysia. Już od pierwszych chwil naszego spotkania było widać, że mamy do czynienia z osobą pełną pasji, wrażliwości i ogromnej wyobraźni. Marysia jest bardzo empatyczna, uważna na innych i ciekawa świata, a rozmowa z nią była prawdziwą przyjemnością.
Jedną z jej największych pasji jest rysowanie. Marysia uwielbia spędzać czas z ołówkiem i kartką papieru lub tabletem, przelewając na nią swoje pomysły, emocje i inspiracje. Tworzenie daje jej dużo radości i jest dla niej sposobem na wyrażanie siebie. W jej pracach widać kreatywność, pasję i spełnienie.
Marysia ma także bardzo wyrazisty gust muzyczny. Z ogromną przyjemnością słucha zespołów takich jak Metallica czy Arctic Monkeys – muzyka towarzyszy jej zarówno podczas rysowania, jak i w chwilach odpoczynku. Opowiadała nam o swoich ulubionych utworach i o tym, jak muzyka wprawia ją w dobry nastrój.
Poza swoimi artystycznymi zainteresowaniami Marysia jest także bardzo pracowita i ambitna – lubi się uczyć i rozwijać swoją wiedzę. Z dużą ciekawością podchodzi do nowych tematów i chętnie podejmuje wyzwania, które pozwalają jej zdobywać kolejne umiejętności.
Spotkanie z Marysią oraz jej bliskimi było niezwykle ciepłe i inspirujące. Rozmawialiśmy o jej zainteresowaniach, codzienności, o tym, co sprawia jej największą radość, a także o działaniach naszej Fundacji. Było dużo uśmiechu, ciekawych historii i planach na zbliżające się miesiące.
Gdy przyszedł moment rozmowy o największym marzeniu, Marysia wciąż jeszcze zastanawia się, co byłoby dla niej niezapomnianym przeżyciem. Zastanawia się nad spotkaniem z którymś z artystów z zespołu Metallica lub Arctic Monkeys . Postanowiliśmy więc dać jej czas, by mogła spokojnie pomyśleć i wybrać coś, co naprawdę porusza jej serce.
Jesteśmy przekonani, że wkrótce wrócimy do tej rozmowy i spotkamy się ponownie – tym razem, na poznanie i spełnienie marzenia Marysi.
spotkanie - poznanie marzenia
2026-03-18
Drugie spotkanie z Marysią było dla nas wyjątkowym i bardzo wyczekiwanym momentem. Wróciliśmy do rozmów pełni ciekawości – czy przez ten czas udało jej się odkryć to jedno, najważniejsze marzenie?
Od samego początku spotkania towarzyszyła nam niezwykle ciepła i swobodna atmosfera. Marysia, jak zawsze, zachwyciła nas swoją wrażliwością, otwartością i dojrzałością. Wróciliśmy także do rozmowy o marzeniu. Tym razem Marysia była już pewna swojej decyzji. Po czasie namysłu i wsłuchaniu się w siebie wybrała coś, co naprawdę porusza jej serce – marzy o spotkaniu z zespołem Metallica.
To marzenie jest dla niej czymś znacznie więcej niż tylko spotkaniem z ulubionymi muzykami. To możliwość poznania ludzi, których twórczość daje jej radość, inspiruje ją podczas rysowania i towarzyszy w codziennych chwilach. Muzyka Metalliki ma dla niej wyjątkowe znaczenie – pomaga jej się wyrażać, dodaje energii i sprawia, że czuje się bliżej swoich pasji.
Słuchając Marysi, mieliśmy poczucie, że to marzenie jest prawdziwe, głębokie i bardzo jej bliskie. Wybór przyszedł naturalnie – z potrzeby serca i fascynacji, która towarzyszy jej od dłuższego czasu.
Teraz, gdy marzenie zostało już wybrane, możemy wspólnie rozpocząć drogę do jego spełnienia. Nie możemy się doczekać, by zobaczyć radość Marysi w momencie, gdy jej marzenie stanie się rzeczywistością.
spełnienie marzenia
2026-06-01
Są marzenia, które od pierwszej chwili wydają się wyjątkowe. Takie, o których już na etapie planowania wiemy, że zostaną z nami na zawsze. I właśnie takim marzeniem było spotkanie Marii z zespołem Metallica.
Razem z Marią i jej tatą polecieliśmy do Bolonii. Przylecieliśmy wieczorem, więc po dotarciu na miejsce udaliśmy się prosto do hotelu, żeby nabrać sił przed kolejnymi dniami. Emocje dopiero miały się zacząć.
Następnego ranka pierwsze kroki skierowaliśmy do Pop-Up Store'u Metalliki. Trudno wyobrazić sobie lepszy początek takiego wyjazdu. Był czas na zakup pamiątek, koszulek i gadżetów, które już wtedy sprawiały Marii ogromną radość. Później ruszyliśmy odkrywać Bolonię. Spacerowaliśmy po Piazza Maggiore, odwiedziliśmy monumentalną Bazylikę św. Petroniusza, a po drodze oczywiście nie mogło zabraknąć prawdziwych włoskich lodów oraz wyśmienitej schiacciaty. Było pięknie, słonecznie i... bardzo włosko.
Kolejny dzień rozpoczęliśmy od pieszej wyprawy do Santuario Madonna di San Luca. Kto był, ten wie, że to nie jest zwykły spacer. Setki schodów, długa droga pod górę i wysoka temperatura dawały się we znaki, ale widoki zdecydowanie wynagrodziły cały wysiłek. Po powrocie przyszedł czas na chwilę odpoczynku, bo wszyscy wiedzieliśmy, że najważniejsze wydarzenia tego wyjazdu są jeszcze przed nami.
Popołudniem udaliśmy się pod stadion. Tam, w umówionym miejscu, odnalazł nas bardzo sympatyczny członek ekipy technicznej Metalliki i zaprowadził nas za kulisy. Z każdym kolejnym krokiem emocje rosły. To wszystko zaczynało dziać się naprawdę. Dotarliśmy do pomieszczenia, w którym miało odbyć się spotkanie z muzykami. Wiedzieliśmy, że za chwilę do środka zacznie wchodzić każdy z nich... tylko nikt nie wiedział, kto pojawi się pierwszy.
Drzwi się otworzyły.
Jako pierwszy wszedł Kirk Hammett.
Od samego początku był uśmiechnięty, wyluzowany i bardzo naturalny. Przywitał się z nami, usiadł obok Marii i niemal od razu rozpoczęli rozmowę. Nasza Marzycielka przygotowała dla każdego z muzyków wyjątkowy prezent – własnoręcznie zaprojektowaną koszulkę z logo Metalliki oplecionym przez węża. To właśnie wąż od razu przyciągnął uwagę Kirka. Oglądał projekt z dużym zainteresowaniem, a rozmowa przebiegała niezwykle swobodnie. Na zakończenie wspólne zdjęcie, autografy i serdeczne pożegnanie.
Po chwili do pomieszczenia wszedł Lars Ulrich.
Od razu było widać, że bardzo zainteresowała go największa pasja Marii – grafika. Obejrzał przygotowaną dla siebie koszulkę, ale na tym się nie skończyło. Maria pokazała mu również swoje prace zapisane w telefonie. Lars z dużą uwagą przeglądał kolejne projekty, zadawał pytania i wyraźnie doceniał talent naszej Marzycielki. Było widać, że zrobiła na nim naprawdę duże wrażenie.
Po pożegnaniu z Larsem nadszedł moment, którego chyba wszyscy po cichu się spodziewaliśmy.
Do pomieszczenia wszedł kolejny muzyk, wysoki, w charakterystycznym kowbojskim kapeluszu.
To nie kto inny jak sam James Hetfield.
I właśnie wtedy emocje całkowicie przejęły kontrolę.
Maria, która przez cały wyjazd swobodnie rozmawiała po angielsku, nagle nie była w stanie wydobyć z siebie ani jednego słowa. W oczach pojawiły się łzy wzruszenia. To był po prostu zbyt wielki moment.
James uśmiechnął się ciepło i zapytał:
"Can I hug you?"
Lepszego sposobu na rozładowanie emocji niż przytulas chyba nie dało się wymyślić.
Po krótkiej chwili wszystko wróciło do normy. Usiedli razem na kanapie i zaczęli spokojnie rozmawiać. James z ogromnym zainteresowaniem słuchał Marii, oglądał przygotowaną koszulkę i sprawiał wrażenie naprawdę wdzięcznego za tak oddanych fanów. Było to niezwykle szczere i bardzo ludzkie spotkanie.
Na zakończenie dołączył Robert Trujillo.
Od pierwszej sekundy wniósł do pomieszczenia mnóstwo pozytywnej energii. Był serdeczny, uśmiechnięty i bardzo wspierający. Rozmawiał z Marią o jej sile i odwadze, podkreślając, jak bardzo jest dzielna. Oczywiście również otrzymał przygotowaną specjalnie dla niego koszulkę. Nie zabrakło wspólnego zdjęcia, autografów i kilku kolejnych chwil rozmowy.
Czy dzień może być jeszcze lepszy?
Może.
Po chwili wrócił do nas członek ekipy technicznej i wręczył nam bilety na koncert. Ale nie były to zwykłe bilety... Były to wejściówki do Snake Pit! Dla osób, które nie znają koncertów Metalliki – Snake Pit to wyjątkowa strefa znajdująca się w samym środku sceny. To właśnie tam stoją najwierniejsi fani, dosłownie kilka metrów od muzyków. Tego naprawdę się nie spodziewaliśmy!
Potrzebowaliśmy chwili, żeby ochłonąć. Udaliśmy się do stadionowego pomieszczenia, gdzie mogliśmy usiąść, napić się czegoś i spróbować opanować wszystkie emocje.
Po pewnym czasie wyszliśmy obejrzeć support. Na scenie pojawiła się Gojira i zarówno Maria, jak i jej tata zgodnie stwierdzili, że Francuzi naprawdę potrafią grać metal.
Po ich występie stadion zaczął pogrążać się w oczekiwaniu...
W końcu rozbrzmiały pierwsze dźwięki "Ecstasy of Gold". Każdy fan Metalliki wie, co to oznacza... Za chwilę rozpocznie się koncert. Muzycy, których Maria jeszcze chwilę wcześniej poznała zupełnie z innej, ludzkiej strony, za moment mieli wejść na scenę i zrobić to, co potrafią najlepiej.
Koncert rozpoczął się od "Creeping Death" – jednego z ulubionych utworów Marii.
Chwilę później wybrzmiał kolejny faworyt - "For Whom the Bell Tolls".
Płomienie podczas "Fuel", tysiące śpiewających ludzi przy "Nothing Else Matters", wspólne granie na "powietrznych gitarach" podczas "Master of Puppets", ogromna energia "Seek & Destroy"... Ale największe wzruszenie miało dopiero nadejść...
Przed utworem "Sad But True" James Hetfield zwrócił się do publiczności słowami:
"We have one extra special person here tonight..."
Po czym powiedział, że gdzieś wśród publiczności znajduje się nasza wspaniała Marzycielka Maria!
Ponad 47 tysięcy osób nagrodziło ją ogromnymi brawami.
To był moment, którego chyba nikt z nas nigdy nie zapomni.
Po zakończeniu koncertu, zmęczeni, ale przeszczęśliwi, wróciliśmy do hotelu.
Ostatni dzień w Bolonii był już spokojniejszy. Odwiedziliśmy Pinacoteca Nazionale di Bologna, później jeszcze raz zjedliśmy ulubione włoskie lody, a na zakończenie naszej podróży nie mogło zabraknąć prawdziwej włoskiej pizzy. Choć trudno było przebić wydarzenia poprzedniego dnia, był to piękny finał tej niezwykłej wyprawy.
Mario,
dziękujemy Ci za wspólnie przeżytą przygodę, za Twoją pasję, talent i autentyczną miłość do muzyki. Możliwość towarzyszenia Ci w spełnieniu tak wyjątkowego marzenia była dla nas ogromnym zaszczytem i przeżyciem, którego nigdy nie zapomnimy. Dziękujemy również Twojemu Tacie za wspólnie spędzony czas, uśmiech i wszystkie rozmowy, które sprawiły, że ten wyjazd był jeszcze bardziej wyjątkowy.
Z całego serca dziękujemy również zespołowi Metallica oraz całemu managementowi i ekipie technicznej za ogromne serce, życzliwość i stworzenie atmosfery, której nie da się opisać słowami. Dziękujemy za poświęcony czas, ciepło i za to, że pokazaliście Marii nie tylko legendarnych muzyków, ale przede wszystkim wspaniałych ludzi.
To był wyjazd, który na zawsze pozostanie w naszych sercach. Nie tylko dlatego, że spełniło się wielkie marzenie. Przede wszystkim dlatego, że po raz kolejny przekonaliśmy się, że marzenia naprawdę mają niezwykłą moc.