Moim marzeniem jest:

bal z księżniczkami

Marianna, 7 lat

Kategoria: być

Oddział: Katowice

Status marzenia: spełnione

pierwsze spotkanie - poznanie marzenia

2026-03-19

W czwartek wyruszyłyśmy do Dąbrowy Górniczej – trochę jak dobre wróżki, które zamiast czarodziejskich różdżek mają w torbie uważność, czas i wielką ciekawość marzeń. Jechałyśmy poznać Mariankę. Nie wiedziałyśmy jeszcze, że trafimy do miejsca, w którym rzeczywistość bardzo płynnie przeplata się z bajką.

Drzwi otworzyły się i od razu było jasne – tu mieszka księżniczka. W środku czekała na nas Mania, a razem z nią cały jej świat: fantastyczni Rodzice, brat Julek, dwa koty, które zdawały się pilnować królewskiego porządku, oraz najmłodszy strażnik zamku – maleńki pudelek Toy o imieniu Łapka. Było ciepło, domowo i… różowo. Bardzo różowo.

Sama Marianka nie pozostawiała żadnych wątpliwości – różowy strój, ręce pełne własnoręcznie wykonanych bransoletek, a wokół niej pokój, który wyglądał jak kronika jej własnej bajki. Balony, zdjęcia, na których wciela się w różne postaci, historie zapisane obrazami. Kiedy wręczyłyśmy jej puzzle z księżniczką, wiedziałyśmy, że trafiły dokładnie tam, gdzie trzeba.

Tego dnia Mania nie czuła się najlepiej, więc szybko zamieniłyśmy powitanie w rozmowę o tym, co najważniejsze – o marzeniach.

A tych Marianka ma naprawdę wiele. Część z nich już zaczęła się spełniać – niedawno była nad morzem. Ale jej wyobraźnia sięga dalej. Chciałaby polecieć samolotem, ruszyć w podróż kamperem, zobaczyć świat z innej perspektywy. Kiedy jednak zapytałyśmy o to jedno, najważniejsze marzenie, odpowiedź przyszła szybko i z ogromną pewnością.

Mania uśmiechnęła się i opowiedziała nam o świecie, który zna najlepiej. O księżniczkach. O balach. I o swojej ulubionej – Roszpunce. Bo właśnie z nią utożsamia się najbardziej. Dlatego największe marzenie Marianki jest dokładnie takie, jak przystało na prawdziwą księżniczkę. Chciałaby znaleźć się na balu. Prawdziwym. Uroczystym. Takim, na którym spotka inne księżniczki. Słuchałyśmy jej i wiedziałyśmy jedno – czasu nie mamy dużo. A takie marzenia nie mogą czekać.

Wracając, miałyśmy poczucie, że nie jedziemy z wizyty. Jedziemy z misją. Bo gdzieś w Dąbrowie Górniczej jest mała księżniczka, która czeka na swój bal. I zrobimy wszystko, żeby zdążyć go dla niej zorganizować.

spełnienie marzenia

2026-04-13

 

Są takie dni, w których świat na chwilę przestaje być zwyczajny i zaczyna przypominać bajkę. W których coś, co do tej pory było tylko marzeniem, powoli i bardzo cicho zaczyna się spełniać.

W poniedziałek właśnie taki dzień czekał na Mariankę.

Pod jej dom podjechała niezwykła karoca. Ktoś mógłby powiedzieć, że to kamper, ale wystarczyło jedno spojrzenie, żeby zrozumieć, że tego dnia pełnił on zupełnie inną rolę. To nim Marianka wyruszyła w swoją podróż – razem z Rodzicami, bratem i swoim wiernym, czworonożnym towarzyszem. Każdy kilometr przybliżał ją do miejsca, w którym marzenie miało stać się rzeczywistością.

Kiedy drzwi Rezydencji Luxury Hotel w Piekarach Śląskich otworzyły się przed nimi, wszystko było już gotowe. Sala balowa czekała, wypełniona światłem, kolorami i cichym podekscytowaniem. W środku zgromadzili się goście – księżniczki i książęta, którzy jakby na chwilę wyszli ze swoich własnych bajek, aby spotkać się właśnie tutaj.

Zanim jednak bal mógł się rozpocząć, brakowało jeszcze jednego, najważniejszego elementu.

Sukni.

Przyjechała ona z daleka, z miejsca, w którym magia jest codziennością – z Disneylandu pod Paryżem. Kiedy Marianka ją zobaczyła, na moment wszystko się zatrzymało. Była w tym spojrzeniu radość, wzruszenie i coś jeszcze – jakby spełnienie zaczynało się właśnie w tej jednej chwili. Chwilę później Marianka wróciła już odmieniona.

Tego dnia była Roszpunką. Prawdziwą.

Uroczyste rozpoczęcie balu było pełne ciepła i radości. Wśród powitań i uśmiechów pojawiła się także wyjątkowa niespodzianka – życzenia od samej Roszpunki z Paryża, która znalazła chwilę, aby przesłać Mariance swoje słowa. Na moment dwa światy – bajkowy i rzeczywisty – połączyły się w jedno.

Dalsza część wieczoru płynęła już jak najpiękniejsza opowieść.

Podczas pokazu żonglerki światło wirowało w powietrzu, wywołując zachwyt i śmiech. Różowy bufet wyglądał jak wyjęty wprost z dziecięcej wyobraźni i przyciągał wszystkich swoimi kolorami i słodkościami. W tym samym czasie twarze najmłodszych zamieniały się w małe dzieła sztuki, a brokat pozostawał na dłoniach jak delikatny ślad tej wyjątkowej chwili.

Nie zabrakło również teatru, który na chwilę przeniósł wszystkich w jeszcze inny świat, gdzie wszystko było możliwe.

A potem pojawiła się muzyka, która sprawiła, że nikt nie chciał już siedzieć. Parkiet szybko się zapełnił, a śmiech i śpiew rozbrzmiewały w całej sali. Wszyscy tańczyli, bawili się i cieszyli tym momentem, a najgłośniej – jak się okazało – śpiewała mama Marianki.

Były też wspólne zdjęcia, przytulenia i spojrzenia, które mówiły więcej niż słowa i które na długo pozostaną w pamięci.

W pewnym momencie na salę wjechał tort – różowy, delikatny i idealnie pasujący do tego dnia. Pokroił go brat Marianki, z powagą godną prawdziwej królewskiej uroczystości, a chwilę później wszyscy mogli spróbować tego wyjątkowego wypieku.

Ten dzień nie wydarzyłby się jednak sam. Za jego magią stoją konkretni ludzie, którzy postanowili podzielić się swoim czasem, talentem i sercem.

Dziękujemy Rezydencji Luxury Hotel oraz Pani Ewie Rogali za stworzenie miejsca, które na jeden dzień zamieniło się w prawdziwą salę balową i otoczenie Marianki niezwykłą troską.
Dziękujemy Fabioli Świtalle-Korczyk wraz z mężem za udostępnienie kampera, który stał się królewską karocą i zawiózł Mariankę na jej bal.
Dziękujemy Teatrowi Miejskiemu w Gliwicach za wypożyczenie strojów, które pomogły stworzyć prawdziwie bajkowy klimat tego wydarzenia.
Dziękujemy Oli Matusiak za uchwycenie tych wszystkich chwil na zdjęciach.
Dziękujemy Monice Wagner za oprawę muzyczną i śpiew, które towarzyszyły nam przez cały wieczór.
Dziękujemy Anecie Marszałek-Olesińskiej oraz Pracowni Wykreowane za przygotowanie wyjątkowej przestrzeni i ścianki, która była częścią tej bajkowej scenografii.
Dziękujemy Wirginii Kaczyńskiej-Ratce oraz Kwiaciarni na Dworcu za wianek i bukiecik, które dodały całości jeszcze więcej uroku.
Dziękujemy Alicji Dyllus za animacje i radość najmłodszych uczestników balu.
Dziękujemy Sebastianowi Malickiemu za pokaz żonglerki światłem, który zachwycił wszystkich obecnych.

Dziękujemy Agnieszce Matejuk za pokaz teatralny.
Dziękujemy Joannie Nieradzik oraz Smykanimie za malowanie buzi i stworzenie kolorowego świata dla dzieci.

Dzięki Wam wszystkim to marzenie mogło naprawdę się spełnić.

Kiedy nadszedł moment zakończenia balu, nikt nie miał ochoty wychodzić. Jak to bywa w takich chwilach, najpiękniejsze momenty zawsze mijają zbyt szybko. A jednak zostają – w rozmowach, wspomnieniach i w sercu.

Bo są takie historie, które nie kończą się w momencie, gdy gasną światła.

I ten dzień był właśnie jedną z nich.

Prawdziwą. Bajkową. I stworzoną specjalnie dla Marianki.