Moim marzeniem jest:

Wyjazd na mecz reprezentacji Polski na Euro 2008

Bartek, 13 lat

Kategoria: zobaczyć

Oddział: Warszawa

Status marzenia: spełnione

Marzenie zostało spełnione dzięki pomocy

pierwsze spotkanie

2008-02-24

Z naszym nowym marzycielem Bartkiem i Jego Mamą spotkałyśmy się w CZD. To Oni pierwsi zauważyli nas podczas naszej wędrówki po szpitalnych korytarzach, w których razem z Renatą trochę się zagubiłyśmy.
Na przełamanie pierwszych lodów podarowałyśmy chłopcu gry komputerowe, które wywoły pierwszy uśmiech na twarzy chłopcy i sprawiły, że Bartek się przed nami otworzył. Gdy Renata zaczęła Bartkowi opowiadać o Fundacji, po jakimś czasie nasz trochę nieśmiały Marzyciel zaczął z nami rozmawiać o swoim hobby jakim jest piłka nożna. W tym dniu jako laik dowiedziałam się bardzo dużo na temat piłki nożnej :)
Gdy tak sobie miło gawędziliśmy zaczęliśmy pytać Bartka co to jest marzenie i o czym najbardziej marzy... chłopiec nas zaskoczył... powiedział, że to bardzo ważna sprawa dla Niego i musi się poważnie zastanowić nad tym o czym marzy w skrytości swojego serca. Barteku czekamy z niecierpliwością na informację, że znasz już swoje marzenie.
Relacja: Patrycja

Aktualizacja:

Marzeniem Bartka jest wyjazd na mecz naszej reprezentacji na Mistrzostwa Europy i podziwianie na żywo naszej reprezentacji i przeżywanie razem ze wszytkimi kibacami na stadionie emocji jakie towarzyszą przy okazji takich spotkań.
 

inne

2008-06-12

Mieliśmy do pokonania sporo kilometrów więc rankiem wybraliśmy się w podróż. Na końcu tej podróży miało się spełnić marzenie Bartka: zobaczyć mecz polskiej drużyny na EURO! Zapakowaliśmy bagaże; bilety podarowane fundacji i Bartkowi przez PZPN były najbardziej strzeżoną częścią tego bagażu. Bartek miał swój plecak wypełniony niezbędnymi gadżetami - bo co to jest za kibic bez koszulki, kapelusza i szalika? W narodowych barwach, oczywiście!
Podróż obfitowała w różnorakie niespodzianki. Były roboty drogowe utrudniające przejazd, był wielki grad, który spadł na nas nieoczekiwanie i unieruchomił na drodze ale były też piękne krajobrazy i niesamowite zamki lub też ich ruiny na wysokich skałach, które Bartka wyraźnie fascynowały.
Do hotelu udało nam się dojechać bez problemu i zaraz po rozpakowaniu bagaży wyruszyliśmy żeby sprawdzić nastroje na ulicach Wiednia. Mnóstwo kibiców, wielkie telebimy... W dzień następny , ten oczekiwany, atmosfera w mieście rozgrzana do białości i czerwoności! Rosło napięcie kibiców.
Na stadion pojechaliśmy na kilka godzin przed meczem, żeby nic nie uronić z przedmeczowej aury. Kibice różnych drużyn fotografowali się ze sobą i razem z policją - prawdziwie sportowa atmosfera!
Bartek chętnie poddał się malowaniu twarzy i dodał sobie biało-czerwonych kolorów na policzkach! Nie musze dodawać, że jako jeden z pierwszych wraz z tatą przeszedł przez gęstą sieć policji i ochrony na stadion, na którym już (!) za dwie godziny miało zacząć się wymarzone widowisko.
Ten, kto nie jest prawdziwym kibicem, nie zrozumie tego dreszczu emocji.
...
Mimo, iż nie był to mecz zwycięski dla naszej drużyny to Bartek rozsądnie wytłumaczył sobie i nam, że zwycięża lepszy. A może, że przegrywa słabszy zawodnik? W każdym razie piłka jest okrągła...

Bartku!
Życzymy Ci wszystkiego najlepszego i wielu, wielu innych, równie fajnych marzeń; bo przecież marzenia się spełniają!

Patrycja, Dagmara, Renata