Moim marzeniem jest:

Odwiedzić zoo i móc karmić zwierzęta

Oliwia, 12 lat

Kategoria: zobaczyć

Oddział: Trójmiasto

Status marzenia: spełnione

Marzenie zostało spełnione dzięki pomocy

  • Pani Elżbieta

spotkanie - poznanie marzenia

2025-05-12

Piękny, poniedziałkowy maj. Wyruszyłyśmy w drogę — kilkadziesiąt kilometrów przez pola, boczne drogi, znajome i zupełnie nieznane zakręty. Nawigacja prowadziła nas przez miejsca, których same nigdy byśmy nie wybrały, ale każda taka droga kończy się zawsze tam, gdzie trzeba — u nowej Marzycielki.
Tego dnia poznałyśmy Oliwię. Już od progu czułyśmy, że to będzie wyjątkowe spotkanie. W domu przywitały nas nie tylko uśmiechy, ale też… cztery łapy. Oliwia ma psa i kota — i to właśnie one stały się bohaterami pierwszej części naszej rozmowy. Mama opowiadała nam z poruszeniem o tym, jak bardzo kot związał się z Oliwią w czasie jej choroby. Jak nie opuszczał jej ani na chwilę, jak „zabrał” od niej chorobę, jakby chciał osłonić ją swoją obecnością. To była cicha, nienazwana więź — ale mocna i prawdziwa. Takie historie zostają w sercu na długo.

Oliwia powoli zaczęła się otwierać. Zdradziła nam, co ją interesuje, co sprawia jej radość. Największą pasją Oliwii jest szkicowanie. Dlatego jako lodołamacz wręczyłyśmy jej przybory do rysowania — kredki, ołówki, papiery… wszystko to, co może rozbudzić wyobraźnię i pozwolić przenieść myśli na papier. A potem poprosiłyśmy ją o coś wyjątkowego: żeby narysowała nam swoje marzenie. Nie zdradzając nam szczegółów, zaczęła szkicować. My w tym czasie rozmawiałyśmy z mamą, a potem z samą Oliwią, próbując z każdą chwilą zgadnąć, co kryje się w tych liniach, kształtach, kolorach. Jakie marzenie ma Oliwia — takie, które można uchwycić ołówkiem, opowiedzieć bez słów, zostawić ślad na kartce. Kiedy skończyła, z radością i zaciekawieniem zaczęłyśmy zgadywać. Wiedziałyśmy już, że to marzenie „wyjazdowe” — więc pomyślałyśmy o Bieszczadach, górach, może jakimś spokojnym domku w naturze. Ale nie zgadłyśmy.

Oliwka uśmiechnęła się, a potem szczerze, z błyskiem w oku, zdradziła nam swoje prawdziwe marzenie: chciałaby odwiedzić zoo i móc karmić zwierzęta. Spedzić tam czas z rodziną. To marzenie już żyje — narysowane, wypowiedziane, powierzone. A my już wiemy, co zrobić, żeby je spełnić.

Kochana Oliwko, masz cudowne, piękne marzenie. Postaramy się spełnić je dla Ciebie jak najszybciej.

spełnienie marzenia

2025-08-25

Część pierwsza

Koniec wakacji wcale nie musi być smutnym zakończeniem lata. Dla Oliwii, naszej marzycielki, koniec sierpnia stał się dniem spełnienia marzenia.

Tego dnia wybraliśmy się do Gdańska, do dzielnicy Oliwa, gdzie znajduje się Gdański Ogród Zoologiczny. To właśnie tam Oliwia mogła przeżyć coś, o czym marzyła od dawna – karmić zwierzęta.

Z ogromnym zaangażowaniem i delikatnością karmiła alpaki oraz kozy. Każde podejście do zwierząt wywoływało u niej radość i uśmiech. Widać było, jak bardzo jest szczęśliwa i jak wiele znaczy dla niej ta chwila. Była dumna, przejęta i pełna pozytywnych emocji.
Ogromnym przeżyciem było także spotkanie z Panem opiekującym się zwierzętami. Z pasją opowiadał o swojej pracy, o codziennym karmieniu i trosce o mieszkańców zoo. Oliwia słuchała z wielkim zainteresowaniem – to było dla niej nie tylko spełnienie marzenia, ale też cenna lekcja i inspiracja.
Po karmieniu zwierząt ruszyliśmy zwiedzać całe zoo. Podziwialiśmy zwierzęta, które tam mieszkają, spacerowaliśmy alejkami i cieszyliśmy się wspólnie spędzonym czasem. Tak minęła nam połowa dnia – w radości, zachwycie i wyjątkowej atmosferze.

Jako wolontariuszki miałyśmy ogromny zaszczyt towarzyszyć Oliwii w tym dniu. Widok jej szczęścia, uśmiechu i spełnienia był najpiękniejszą nagrodą za włożone serce i zaangażowanie. Takie chwile przypominają, dlaczego warto pomagać i dlaczego marzenia są tak ważne.
To był dzień, który na długo pozostanie w naszej pamięci. 

Za to cudownie zorganizowane spełnienie wielkie ukłony należą się Gdańskiemu ZOO :) 

Część druga

Dodatkowym punktem w spełnieniu marzenia Oliwii była wizyta w Papugarni w Gdańsku.

W pewną, styczniową niedzielę spotkaliśmy się z całą rodziną marzycielki - jej rodzicami i siostrą i wraz z przewodniczką poszliśmy na indywidualne zwiedzanie. Było mnóstwo papug- od tych malutkich falistych, przez średnie Żako, kończąc na naprawdę ogromnych i szalonych Arach. W każdym pomieszczeniu mogliśmy obserwować je, karmić, pozwalać siadać na ramionach i bawić się z nimi. Ale na miejscu czekały na nas nie tylko papugi- były wiewiórki, surykatki, ryby, gady, no i ukochane kapibary. Do nich mogliśmy wejść i również je karmić, ale niestety nie były zainteresowane przebywaniem z nami. Za to niespodzianką okazało się głaskanie jeżozwierzy oraz wizyta u szalonych lemurów, które wskakiwały na ramiona. Dla Oliwii myślę, że kluczowym punktem wizyty była ta u węży- Oliwia marzyła o posiadaniu zbożówki i dzięki interakcji z nim na miejscu, tata w końcu dał się przekonać na sprawienie marzycielce swojego węża. :)

Po około 2-godzinnej wizycie u wszystkich zwierzaków, zjedliśmy pyszny obiad w Papugarni i rozeszliśmy się do domów. Myślę, że ta wizyta była wisienką na torcie w spełnieniu marzenia Oliwii. Dziękujemy Papugarni w Gdańsku za ciepłe przyjęcie i indywidualne oprowadzanie marzycielki.

Serdecznie dziękujemy Sponsorowi Pani Elżbiecie za wsparcie w realizacji marzenia Oliwii.