Moim marzeniem jest:
pierwsze spotkanie - poznanie marzenia
2025-06-06
Alan przywitał nas bardzo żywiołowo. Widać było, że czekał na naszą wizytę. Był bardzo zdecydowany co do swojego marzenia. Właściwie jeszcze dobrze drzwi nie zostały zamknięte, a nasz Marzyciel zaskoczył nam swoim wyznaniem, że marzy o konsoli Playstation. Nie dałyśmy jednak za wygraną i próbowałyśmy się upewnić co do jego wyboru. Od słowa do słowa, Alan powiedział nam, że lubi rysować i układać puzzle. Te z magicznej toby na przełamanie lodów okazały się być świecące w ciemności i wzbudziły spore zainteresowanie. Z niemałym zdziwieniem odkryłyśmy, że nasz podopieczny ma dziewczynę i wygląda na to, że ta sympatia jest odwzajemniona. Chętnie wybrałby się do zoo, bo lubi słonie i dinozaury. Pochwalił się, że niedawno odwiedził krainę alpak. W basenie czuje się jak ryba w wodzie i uwielbia bawić się balonami. Wszystko wskazywało na to, że park rozrywki będzie super wymarzonym miejscem. Alan jednak trwał niezmiennie przy konsoli. Ilekroć zapytany został o marzenie, każdorazowo pojawiało się Playstation. A co będzie na tej konsoli robił, wiadomo jak większość będzie grać w Roblox’a i Minecraft’a. Pędzimy zatem gromadzić środki na to marzenie.
spełnienie marzenia
2025-11-26
Kolejna wizyta u Alana, tak jak poprzednio była pełna emocji. Marzyciel był radosny, uśmiechnięty i pełen energii. Na początku nie od razu nas poznał. Przypominał sobie jednak, że skoro jesteśmy u niego znowu, to chyba przyjechałyśmy spełnić jego marzenie.
Alan nie mógł doczekać się paczek, które przywiozłyśmy. Ale… najpierw był tort z dwiema świecącymi racami. Bardzo chętnie poprosił o kawałek tortu dla siebie. Powiedział, że jest smaczny. Siedział jednak niecierpliwie i zaglądał na pakunki. Podałyśmy mu najpierw małe opakowanie, w którym była gra Minecraft, bardzo się ucieszył. Jednak, kiedy dostał duży karton, ukląkł na podłodze i próbował go rozpakować. Trochę pomogły mu mama i siostra. Wtedy to już była wielka radość i entuzjazm. Powiedział radośnie: „No nie, Playstation 5”.
Radości nie było końca. Tort poszedł w odstawkę. Koniecznie namawiał mamę, żeby od razu uruchomić otrzymany prezent. I tak też było. Instalacja chwilkę trwała. Alan obserwował to co się dzieje. I w końcu się doczekał gry.
Radość dziecka ze spełnionego marzenia jest bezcenna.
Serdecznie dziękujemy Pani Beacie Przyjemskiej z Krakowa za ufundowanie Playstation dla Alana. Ma Pani wielkie serce.