Moim marzeniem jest:
inne
2026-05-30
Życie wolontariusza przynosi wiele ciekawych, często zaskakujących sytuacji. Jest to stan normalny – musimy w codziennej działalności być przygotowani na różnorakie wydarzenia. Ot, zwykły dzień w biurze wolontariusza - można by tak rzec. Praktyka i doświadczenie poznawania marzeń pokazują, że tak naprawdę nie warto nastawiać się na konkretne marzenie. Często przecież rozmawiając z rodzicami marzyciela lubimy wyobrażać sobie o czym to dziecko tak najmocniej myśli, co chiałoby dostać lub gdzie pojechać. Po prostu zadajemy sobie pytanie – o czym marzy? Któż tego nie robi, rodzice w pierwszej kolejności zadają sobie to pytanie, ale i my wolontariusze nie jesteśmy w tym przypadku odmienni.
Coraz częściej, gdy przygotowujemy się do poznania marzenia danego dziecka, staramy się nie zaprzątać sobie głowy przewidywaniami. Należy przygotować się tylko w jednym aspekcie- przywitać się z marzycielem i jego rodziną baaaaardzo szerokim uśmiechem :) To zawsze zadziała. Efekt życzliwości - gwarantowany! A jaka przyjemność z takiej wizyty! Nie do opisania.
Owszem, gdy słyszymy od mamy czym jego syn lub córka się interesuje zawsze pojawiają się w głowie jakieś domysły o czym może nasz podopieczny marzyć. Ale ile razy było potężne zaskoczenie? Oj wiele, wiele razy.
Gdy odwiedziliśmy Olka zdawaliśmy sobie sprawę, że to chłopak, który ośmieli się mierzyć wysoko swoim marzeniem. I jest to właściwe podejście - podopieczni Fundacji Mam Marzenie zasługują na to by być wyjątkowo traktowani.
No dobrze... pewnych reguł musimy się trzymać. Ale marzenia są tak fantastyczne, że przecież nie musimy ich zamykać w określonych schematach. Tak jest w tym przypadku.
Riksza... brzmi niewinnie prawda? Zapewne tak pomyślał sobie Olek – brzmi niewinnie, ale moje marzenie jest tak cudowne, że jak tylko odwiedzą mnie wolontariusze to nie zawaham się im jasno powiedzieć: Marzę o takim specyficznym pojeździe i to wy się martwcie jak możecie mi to marzenie spełnić.
- Riksza?
- Tak riksza?
- Jesteś pewien?
- Oczywiście!
- Ale....
- Nie ma żadnego ale..
- No dobrze
Wolontariusz i wolontariuszka spojrzeli na siebie, uśmiechnęli się i porozumiewawczo skinęli głowami.
- Tak, takiego marzenia jeszcze nie mieliśmy.
Nadmiar emocji związany z poznaniem marzenia Olka sprawił, że nie jesteśmy pewni, czy powyższy dialog został rzeczywiście wypowiedziany. Ale wiemy, że mógłby mieć miejsce. A już na pewno Olek był przekonany o tym, że jest to Jego marzenie i że jest ono wyjątkowe.
Spotkanie z Olkiem zrobiło na nas duże wrażenie! Zrozumieliśmy, że nawet pozornie zwyczajne marzenia mogą mieć dla kogoś ogromne znaczenie.
Relacja: Adrian
Jeśli chcesz pomóc spełnić to marzenie
Skontaktuj się z:
Adrian Nieroda
email: adrian.nieroda@mammarzenie.org
tel: +48 694306565
Przelej dowolną kwotę na poniższy numer konta:
26 1050 1445 1000 0022 7647 0461
Fundacja Mam Marzenie ul. Św. Krzyża 7, 31-028 Kraków
opis: Aleksander - o. Rzeszów - Riksza
Aleksander wraz z Fundacją serdecznie dziękuje za Twoje wsparcie.
Lub przekaż darowiznę online
Przesyłając darowiznę z tego miejsca będzie ona automatycznie przekazana na spełnienie marzenia Riksza marzyciela Aleksander.