Moim marzeniem jest:

Wyjazd na Teneryfę z rodziną

Aleksandra, 11 lat

Kategoria: zobaczyć

Oddział: Trójmiasto

Status marzenia: spełnione

Marzenie zostało spełnione dzięki pomocy

pierwsze spotkanie - poznanie marzenia

2025-09-26

Ola, uśmiechnięta 11-latka, to bardzo sympatyczna, a jednocześnie bardzo skromna dziewczynka. Mimo początkowej nieśmiałości, Ola dała się poznać jako bardzo kontaktowa nastolatka. Ma szczególny błysk w oku, taki, dzięki któremu w przyszłości będzie zdobywała świat. Bo to właśnie świat i podróże są jej pasją, a szczególnie cenne są dla niej chwile, kiedy odkrywa nową kulturę ze swoją rodziną. Chociaż rozmawiałam z Olą i jej mamą przez kamerkę internetową, poczułam od nich niesamowitą energię i ciepło, i jestem pewna, że taka też jest rodzina i dom Oli – miejsce pełne ciepła, wsparcia i zrozumienia. Dziewczynka, po zakończeniu ciężkiego leczenia, chodzi do szkoły i odnajduje przyjemność w kontakcie z rówieśnikami i nauczycielami. Bardzo lubi się uczyć nie tylko szkolnych przedmiotów, ale także jazdy konnej. Zwierzęta są jej ogromną pasją, kocha konie, ale także psy – w ich domu mieszkają dwa słodkie psiaki, z którymi, jak przyznała Ola, jest moc pracy, ale i moc radości. Największym marzeniem Olci, takim sięgającym gwiazd, jest wyjazd na Teneryfę z całą rodziną. Chciałaby zobaczyć tamtejszy wulkan, żyjące na wyspie zwierzęta, a także posmakować hiszpańskiej kuchni. A to wszystko w otoczeniu najbliższych osób: mamy, taty i braciszka.

Wszystkich, którzy tak jak ja, wierzą w magię i moc spełnionych marzeń serdecznie zapraszam do kontaktu. Niech ten wyjazd będzie dla Oli wspaniałym czasem, w którym będzie mogła robić tylko to, co zechce. Niech to będzie wyjazd, który zapamięta do końca życia.

Olu, ogromnie cieszę się, że mogłam Cię poznać. Zabieram się do pracy, aby spełnić Twoje największe marzenie!

spełnienie marzenia

2026-04-23

W to, że marzenia naprawdę się spełniają, wierzą wszyscy wolontariusze, wolontariuszki i podopieczni Fundacji Mam Marzenie. Czasem jednak w szarości dnia codziennego nasza wiara podupada, a pęd życia i natłok negatywnych informacji ze świata spychają marzenia na dalszy plan. Dlatego bezcenna jest każda chwila, w której przypominamy sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych, a wokół nas naprawdę roztacza się magiczna aura…

Marzeniem Oli był wyjazd na Teneryfę, a cuda działy się tutaj od samego początku. Aleksandra wraz z rodziną uczestniczyła w uroczystej XXI Wielkiej Charytatywnej Gali Fundacji Mam Marzenie w Poznaniu, podczas której czekała ją wyjątkowa niespodzianka. Zaproszona na scenę prosto z rąk przedstawicieli biura podróży Itaka otrzymała voucher na swoją podróż życia – Teneryfa czeka! Odliczanie się rozpoczęło, a kulminacyjny moment nastąpił 23 kwietnia, kiedy to Ola wraz z rodziną wsiadła na pokład samolotu, by ujrzeć czekającą na nią pośrodku oceanu wyspę. Spakowani, uśmiechnięci i szczęśliwi ruszyliśmy na podbój Teneryfy, a ta obdarowała nas słońcem, opalenizną i mnóstwem wspomnień. Dzięki wielkiemu sercu Itaki, która zaadaptowała marzenie naszej podopiecznej, mieliśmy okazję spędzić tydzień pośród plantacji bananów, wulkanicznych plaż, w otoczeniu jaszczurek i dzikiej wyspiarskiej przyrody.

Poza plażowaniem przy basenie, spacerami ku zachodzącemu słońcu i wieczornymi hotelowymi show, nasz wyjazd uświetnił road trip po Teneryfie oraz mniejsze piesze wycieczki do okolicznych atrakcji. Już w dniu przylotu zew oceanu nie pozwolił nam siedzieć w pokojach i zaprowadził wprost na deptak przy bezkresnej wodzie, skąd mogliśmy podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę kryjącego się za horyzontem słońca. Nazajutrz po śniadaniu ruszyliśmy w kierunku majestatycznych klifów Los Gigantes, aby zaczerpnąć pierwszej oceanicznej kąpieli i dotknąć słynnego, czarnego piasku. Chociaż upał dawał się we znaki, słonko przypiekało, a górzyście ukształtowana Teneryfa weryfikowała naszą kondycję, wakacyjna radość udzieliła się całej ekipie. Kolejny dzień to prawdziwy road trip rodem z amerykańskich filmów – wynajęliśmy samochód i ruszyliśmy przed siebie w głąb wyspy. Podziwialiśmy tutejsze miasteczka, wjechaliśmy w górzyste rejony dzikiej przyrody, walcząc z zakrętami leśnych serpentyn. Nie mogliśmy nie ulec pokusie zatrzymywania się co kilkaset metrów na sesje zdjęciowe – widoki były powalające, każdy następny piękniejszy od poprzedniego.

To właśnie w trakcie tej wycieczki zahaczyliśmy o plażę w pięknym górskim entourage’u, aby oficjalnie wręczyć Oli dyplom spełnienia marzenia. Takie chwile za każdym razem są niezwykle wzruszające, a głos wolontariuszek i wolontariuszy łamie się w trakcie odczytywania dedykacji… Jednak to nie koniec przygód, bo chociaż formalności zostały dopełnione, północną i południową część wyspy zjeździliśmy wzdłuż i wszerz, a Santa Cruz de Tenerife odhaczyliśmy na mapie, po dniu wytchnienia ponownie ruszyliśmy w drogę.

Drugi road trip wiódł nas przez górskie ostępy i malowniczą wioskę Masca, ukrytą między zboczami piętrzących się skał. Zwiedziliśmy ogród botaniczny w Puerto de la Cruz, (prawie) dotarliśmy do najbardziej wysuniętego na zachód cypla Teneryfy i zaliczyliśmy kilka punktów widokowych – nasze galerie pękają w szwach. Jednak najistotniejszym punktem tej wyprawy była samochodowa wspinaczka na majestatyczny wulkan Teide. Zmieniający się za oknem krajobraz zaprowadził nas do krainy rodem z Marsa, nad którą zachwyty nie miały końca. Wystające ostre skały, pustynny pejzaż i wulkaniczna roślinność przeniosły nas do zupełnie innego świata, który eksplorowaliśmy z zachwytem i radością w oczach.

Poza emocjonującym zwiedzaniem wyspy mieliśmy też czas na wspólne spacery, odpoczynek, korzystanie z infrastruktury hotelowej (w tym uraczanie naszego podniebienia pysznymi posiłkami), a także na wielogodzinne rozmowy. Takie wyjazdy zbliżają uczestników, sprawiając, że Marzyciele z rodzinami i wolontariusze budują między sobą prawdziwe więzi.

Ta przygoda nie byłaby możliwa, gdyby nie zaangażowanie wyjątkowych osób i bezinteresowne wsparcie. Podziękowania należą się w szczególności Itace, która kolejny raz obdarzyła nas swoim zaufaniem i wielkim sercem. Chcielibyśmy serdecznie podziękować również Pani Kindze Rembowskiej, która przyjęła nas w swoich pięknych pokojach gościnnych przed wylotem z Warszawy i po powrocie z wycieczki. Nie możemy zapomnieć również o wszystkich tych, którzy wspierali ten wyjazd dobrym słowem, wsparciem i kibicowali nam w trakcie jego realizacji. Takie gesty bezinteresowności, otwartości i zaufania w czasach, w których rządzi pieniądz, dowodzą, że są wokół nas ludzie, na których można liczyć i że pewnych rzeczy nie da się wycenić.

Nasza przygoda na wyspie dobiegła końca, jednak tak wyjątkowe wspomnienia z pewnością szybko nie znikną pod warstwą kurzu codzienności. To właśnie chwile takie jak te spędzone z Olą i jej rodziną motywują nas do dalszego działania i uświadamiają, że magia istnieje naprawdę. Piękno wyspiarskiej przyrody połączone z dziecięcą beztroską oraz ludźmi, dzięki którym realizacja tego marzenia była możliwa, sprawiają, że wszelkie problemy na chwilę znikają, wraca wiara w ten świat i poczucie, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Olu, dziękujemy za Twój uśmiech, niegasnącą nadzieję i pokłady siły, których wszyscy możemy Ci pozazdrościć (nawet wyżyny Teneryfy nie były w stanie Cię pokonać)! Spełniaj dalej swoje marzenia, bo w nich tkwi prawdziwe piękno tego świata! Eksploruj, doświadczaj, uśmiechaj się do słońca i sięgaj gwiazd!